Wyznania byłej striptizerki i prostytutki. Modliła się do Boga, choć uważała się za ateistkę

  • czwartek, Paź 30 2014
Anny Donewald Anny Donewald kadr programu "700 Club" w CBN

Anny Donewald zarabiała dobre pieniądze jako striptizerka i prostytutka.

Jednak w środku odczuwała samotność i smutek aż Boża interwencja całkowicie zmieniła kierunek, w którym zmierzało jej życie.

Kiedy miała 13 lat, padła ofiarą molestowania seksualnego ze strony członka drużyny koszykarskiej, której trenerem był jej ojciec.

Jednak zamiast powiedzieć komuś o tym zdarzeniu, podjęła toksyczną decyzję, by zachować to dla siebie. Nie chciała narazić na szwank reputacji uniwersytetu reprezentowanego przez drużynę, samego zespołu i swojego ojca.

Poprzez seks i alkohol starała się zagłuszyć swój ból. Teraz wie, że to był błąd.

- To było destrukcyjne. Skrywałam swój wstyd i to zjadało mnie od środka jak pasożyt - wspomina.

To nie był koniec jej dramatycznych przeżyć. Poszła do szkoły z internatem i w wieku 17 lat została zgwałcona przez chłopaka swojej koleżanki z pokoju. Była zdruzgotana i obraziła się na Boga.

- Bóg, do którego modlą się moi rodzice, zdaje się nie istnieć. A jeśli istnieje, to o mnie zapomniał. Muszę stanąć na nogi i zadbać o siebie - stwierdziła wtedy.

Gdy miała 19 lat, przyjaciele przekonali ją, by wzięła udział w konkursie striptizerskim. Myślała, że skończy się na jednym wieczorze.

Wygrała ten konkurs. A później okazało się, że był on tylko początkiem jej sześcioletniej kariery w przemyśle seksualnym. Podczas swojej striptizerskiej kariery tańczyła w klubach w Chicago, Detroit i innych amerykańskich miastach.

Dziś mówi, że wejście do tego przemysłu było jak bycie "indoktrynowaną przez zupełnie inną kulturę".

W międzyczasie urodziła dziecko.

Skończyła jako "luksusowa" prostytutka. Bardzo dobrze przy tym zarabiała.

Tuż przed swoimi 26. urodzinami zaszła w drugą ciążę, ale w środku czuła się martwa. Miała poczucie, że nie zasługuje, by być rodzicem, więc zdecydowała się na aborcję.

Ta decyzja nie dawała jej jednak spokoju i w tym trudnym czasie modliła się, choć nie wierzyła w Boga.

- Byłam wtedy ateistką, ale się modliłam - przyznaje Donewald.

Co ciekawe, modliła się, żeby Bóg nie dopuścił do tego, by zabieg aborcji został zrealizowany.

- Powiedziałam: "Boże, nie wiem czy istniejesz ani czy mnie słyszysz, ale nie sądzę, byś chciał, żebym to zrobiła. Ja jednak tego nie zatrzymam. Ty to zrób" - wyznaje Anny.

Bóg odpowiedział na jej modlitwę w sposób, jaki nie pozostawił jej wątpliwości, że On naprawdę istnieje.

- Pięć razy się umawiałam i za każdym razem to odwoływano - wyjaśnia.

To był punkt zwrotny w jej życiu i w końcu zerwała z pracą seksualną. Podczas ciąży wspierała ją Agnes - matka jednej z jej przyjaciółek ze szkoły średniej. Modliła się za nią od lat. Zaprosiła ją też do kościoła. Anny przystała na to zaproszenie.

Miesiąc po tym, jak urodziła syna, na myśl przyszedł jej odnośnik do wersetu: "Ewangelia Mateusza 4,16". Choć nie znała Biblii, znalazła ten fragment. Brzmi on: "Lud, pogrążony w mroku, ujrzał światłość wielką, i tym, którzy siedzieli w krainie i cieniu śmierci, rozbłysła jasność."

Niecałe 24 godziny później doznała objawienia tego, że Jezus jest jej Zbawicielem. Już wiedziała, kim jest Bóg.

- Wszystko, co mówili mi religijni ludzie na temat Jezusa, mijało się z tym, kim On naprawdę jest. Bóg wcale nie był na mnie wściekły. On mnie kochał, był ze mną cały czas. To znaczy, że wiedział o wszystkim, co zrobiłam, a jednak był! - zrozumiała.

To zrewolucjonizowało jej życie. Wzięła Biblię i zaczęła chodzić do kościoła, gdy tylko mogła.

- Zostałam przemieniona z prędkością światła - mówi.

Teraz Anny poświęca się, by pomóc w uwolnieniu innym kobietom, znajdującym się w pułapce przemysłu seksualnego. Niesie im przesłanie:

"Nigdy nie jesteś dla Niego zbyt daleko, by nie mógł cię dosięgnąć. Tu nie chodzi o to, byś chodziła do kościoła i by ludzie mówili ci, kim jest Bóg. To On pokaże ci, kim jest".

Anny prosi też Kościół, by okazywał tym osobom współczucie.

- Demonizujemy te osoby. Te dziewczyny są bardzo cenne. Poszły po prostu w złą stronę i potrzebują tylko jeszcze jednej szansy. Zawszę mówię, że to pewne wydarzenia wciągają dziewczyny do tego przemysłu. Nikt nie budzi się i nie mówi: "tak sobie myślę, że będę striptizerką!" - tłumaczy.

Pamiętaj, również Tobie Jezus może objawić się tak, jak objawił się Anny. Pismo Święte mówi: "szukajcie, a znajdziecie".

Poniżej wywiad z Anny Donewald (w jęz. angielskim).

Poleć

Źródło: CBN, Christian Today