Barack Obama porównał bestialstwa islamistów do czynów w imię Chrystusa. Jest odpowiedź

  • sobota, Lut 07 2015
Barack Obama na Narodowym Śniadaniu Modlitewnym Barack Obama na Narodowym Śniadaniu Modlitewnym

Prezydent Barack Obama podczas Narodowego Śniadania Modlitewnego potępił przemoc dokonywaną w imię religii.

Ostatnio wyjątkowym bestialstwem wykazuje się tzw. Państwo Islamskie. Jego członkowie obcinają głowy "niewiernym", przecinają ich na pół czy palą żywcem. Nie oszczędzają nawet dzieci. Wypędzają także tych, którzy się z nimi nie zgadzają.

Prezydent Obama podkreślił, że terroryści "twierdzą, że bronią islamu, a tak naprawdę go zdradzają." Wskazał jednak również na inne grupy religijne, które dokonywały przerażających aktów w dziejach ludzkości.

- Nie wsiadajmy na wysokiego konia i nie sądźmy, że coś takiego jest osobliwością tylko jakiegoś innego miejsca. Pamiętajmy, że podczas krucjat i inkwizycji ludzie dokonywali okropnych czynów w imię Chrystusa. W naszym własnym kraju niewolnictwo i pogłębianie separacji między białą i czarną ludnością (prawa Jima Crowa) też często były usprawiedliwiane w imię Chrystusa - stwierdził prezydent Stanów Zjednoczonych.

Według niego, takie czyny to nie specyfika tylko jednej "grupy czy religii", ale "grzeszna skłonność w nas".

- Żaden Bóg nie akceptuje terroru. Żaden żal nie uzasadnia odbierania życia niewinnym ludziom czy opresji wobec tych, którzy są słabsi albo mniej liczni - podkreślił.

Obama zwrócił uwagę na walki o podłożu religijnym w Syrii, Nigerii i Republice Środkowoafrykańskiej, a także na "rosnącą falę antysemityzmu i przestępstw nienawiści w Europie". Wspomniał również o Indiach, które doświadczyły w ostatnich latach "aktów nietolerancji".

Tymczasem, według niektórych, porównanie obrzydliwości dokonanych przez Państwo Islamskie do innych zdarzeń w dziejach było nieodpowiednie.

Bill Donohue z Ligi Katolickiej (CL) nazwał to "próbą zrzucenia winy z muzułmańskich szaleńców". Dodał, że krzyżowcy jedynie odzyskali to, co utracili z powodu muzułmanów. Powołał się przy tym na eksperta ds. islamu Bernarda Lewisa z Uniwersytetu Princeton, który napisał: "krucjaty były spóźnioną odpowiedzią na dżihad, świętą wojnę islamu, a ich celem było odzyskanie przez wojnę, tego co ona zabrała - uwolnienie świętych dla chrześcijaństwa miejsc i ich ponowne otwarcie na pielgrzymki".

Z kolei odnośnie inkwizycji Lewis pisze: "Kościół katolicki nie miał z nią prawie nic wspólnego. Postrzegał heretyków jako zagubione owce, które potrzebowały powrotu. Dla porównania, świeckie władze postrzegały herezję jako zdradę. Każdy, kto kwestionował władzę króla albo sprzeciwiał się idei, że królestwo pochodzi od Boga, był winny przestępstwa karanego śmiercią. To oni, a nie Kościół, palili heretyków. Tak naprawdę, świeckie władze krytykowały Kościół za jego słabą rolę w inkwizycji".

Komentarze w sprawie przemówienia Obamy pojawiły się także w mediach społecznościowych.

Konserwatywna komentator Michelle Malkin napisała: "Państwo Islamskie obcina głowy, pali zakładników, zabija gejów i zniewala kobiety, a Obama mówi: wińcie krucjaty".

Z kolei ewangelista Franklin Graham podkreślił, że to, że ludzie używali imienia Jezusa dla "nikczemnych" celów, nie oznacza, że Jezus wzywał swoich wyznawców do dokonywania aktów takich jak krucjaty.

Oto co napisał kaznodzieja:

"Na Narodowym Śniadaniu Modlitewnym prezydent zasugerował, że to, co robi Państwo Islamskie, odpowiada temu, co działo się ponad tysiąc lat temu podczas krucjat i inkwizycji. Panie prezydencie, wielu ludzi w dziejach używało imienia Jezusa Chrystusa do dokonywania nikczemnych rzeczy dla własnych pożądliwości. Ale Jezus uczył pokoju, miłości i przebaczenia".

Graham zwrócił uwagę, że w przeciwieństwie do Jezusa, który żył bez grzechu, Mahomet odebrał życie wielu niewinnym ludziom.

"Jezus przyszedł, by oddać Swoje życie za grzechy ludzkości, a nie by zabierać życie. Za to Mahomet był wojownikiem i zabił wielu niewinnych ludzi. Prawdziwi wyznawcy Chrystusa naśladują Chrystusa, a prawdziwi wyznawcy Mahometa, naśladują Mahometa" - zaznaczył.

Głos zabrał także gubernator Luizjany - chrześcijanin Bobby Jindal.

"To miło ze strony prezydenta, że udzielił nam lekcji historii podczas Narodowego Śniadania Modlitewnego. Dziś jednak problemem jest terroryzm ze strony radykalnego islamu, zabijanie dziennikarzy, obcinanie głów i palenie żywcem zakładników. Byłoby miło, gdyby prezydent stawił czoło realnej sytuacji dzisiaj. Zagrożenie ze strony średniowiecznego chrześcijaństwa jest pod kontrolą, Panie prezydencie. Proszę, niech zajmie się Pan dziś zagrożeniem ze strony radykalnego islamu".

Należy dodać, że Barack Obama w swoim przemówieniu odniósł się do pastora Saeeda Abediniego więzionego w irańskim więzieniu. Jak zaznaczył, jest to dla niego sprawa "priorytetowa".

- Będziemy dokładać starań, jeśli chodzi o pastora Abediniego i wszystkich na świecie niesłusznie przetrzymywanych z powodu swojej wiary - zadeklarował.

Czytaj także: Bezkompromisowa wypowiedź o tym czy Barack Obama jest chrześcijaninem. Jakieś wątpliwości?

Źródło: Huffington Post, Christian Post, Catholic League

Informacja dla portali internetowych:

Kopiowanie całości artykułu niedozwolone. Przy użyciu większości tekstu wymagana informacja: "Pełna treść artykułu TUTAJ" (link do artykułu). W razie wykorzystania pojedynczych fragmentów, prosimy o wzmiankę o źródle: chnnews.pl