Jaka naprawdę jest wiara Donalda Trumpa? Paula White ujawnia

  • sobota, Lip 09 2016
Donald Trump i Paula White Donald Trump i Paula White

Dla wielu chrześcijan Donald Trump to nadzieja, że obroni ich przed prześladowaniami ze strony liberałów. Inni krytykują go za zbyt ostrą retorykę. Mówi, że jest chrześcijaninem. Jak jest naprawdę?

Odpowiedzi udzieliła Paula White pełniąca funkcję pastora w kościele New Destiny Christian Center w mieście Apopka na Florydzie. Jest też teleewangelistką.

W chrześcijańskich mediach za oceanem pojawiają się informacje, że poprowadziła republikańskiego kandydata na prezydenta USA w wyznaniu wiary.

Oto wywiad z Paulą White w tej sprawie:

- Czy wie Pani, jaki jest ulubiony biblijny werset pana Trumpa?

P. White: Przez prawie 15 lat odbyłam niezliczone rozmowy z Donaldem Trumpem na temat Biblii. Tak naprawdę, spotkałam go, bo ogląda chrześcijańską telewizję i był poruszony jednym z moich kazań o tytule "Wartość wizji". Po obejrzeniu mojego programu odnalazł mnie. Ni stąd, ni zowąd zadzwonił. Byłam zdziwiona, że pamiętał moje kazanie, prawie słowo po słowu.

Nieraz, gdy byłam w mieście, znajdowałam się w pobliżu jego biura i rozmawialiśmy. O różnych sprawach - od wiary po rodzinę i wydarzenia na świecie.

Pamiętam, jak przed ostatnią kampanią wyborczą poprosił mnie, bym zabrała ze sobą przyjaciół do Trump Tower, by się z nim pomodlić. Starał się stwierdzić czy Bóg prowadzi go, by ubiegać się o prezydenturę i chciał, żebyśmy spędzili z nim trochę czasu w modlitwie nad tą sprawą. Pod koniec tego nieformalnego spotkania stwierdził, że to jeszcze nie był odpowiedni czas.

Z moich obserwacji i doświadczenia wynika, że wiara odgrywa zasadniczą rolę w jego życiu. Jak w przypadku wielu chrześcijan, coraz bardziej rozumie Biblię. Więc choć nie mogę podać konkretnego rozdziału i wersetu, znam jego zamiłowanie do Słowa Bożego.

- Czy przyprowadziła Pani, jak wielu uważa, Donalda Trumpa do Jezusa Chrystusa?

P. White: Miałam zaszczyt udzielać prywatnych porad wielu narodowym przywódcom, celebrytom i ludziom o niezwykłym wpływie. Nie mówię o tych rozmowach i relacjach, bo są one zbudowane na zaufaniu i o tej też bym nie mówiła, gdyby prasa nie postanowiła tego upolitycznić.

Mogę powiedzieć z przekonaniem, że słyszałam jak pan Trump werbalnie uznał swoją wiarę w Jezusa Chrystusa dla zbawienia z grzechów w modlitwie. Jestem absolutnie przekonana, że jest chrześcijaninem, który wzrasta tak jak my wszyscy. Wiem to z wielu osobistych rozmów.

- Biorąc pod uwagę, że ogłoszenie siebie chrześcijaninem daje mu polityczną korzyść, jak chrześcijanie mogą być pewni, że Donald Trump jest chrześcijaninem?

P. White: Pan Trump uważa, że wiara jest przede wszystkim sprawą osobistą i prywatną. Mówił o niej publicznie wtedy, kiedy było to właściwe. Nie jest jednak kaznodzieją ani teologiem. Jest chrześcijaninem w podobny sposób, jak wszyscy chrześcijanie. To praca, która postępuje.

W mojej służbie postanowiłam trzymać ludzi za słowo. Jeżeli człowiek wiszący na krzyżu obok Jezusa może tak szybko wyznać wiarę tuż przed swoją śmiercią i zostać przyjętym do Królestwa, to z pewnością chrześcijanie powinni zinterpretować wątpliwości na korzyść pana Trumpa.

Dzięki Bogu, Jezus nie jest taki osądzający wobec nas, jak my wobec wielu, których kocha i za których umarł. Matka Teresa powiedziała: "jeśli osądzasz ludzi, to nie masz czasu, żeby ich kochać".

Niestety, zbyt wielu chrześcijan poświęciło zdecydowanie zbyt dużo czasu na osądzanie pana Trumpa i jego relacji z Chrystusem. Tylko Bóg zna serce człowieka i ma większe uprawnienia od nas, by być jego sędzią.

Nawiasem mówiąc, myślę, że gdyby pan Trump celowo ukrywał swoją wiarę w tych wyborach, to ktoś oskarżyłby go o robienie tego, by zyskać przewagę polityczną. Taka jest już dziś nasza cyniczna kultura.

- Czy myśli Pani, że pan Trump popiera Planned Parenthood (organizację dokonującą m.in. tysięcy aborcji, red.)? Powiedział, że Planned Parenthood "wykonuje dobrą robotę".

P. White: Pan Trump jest całkowicie za życiem. Raz po raz mówił, że chce mianować takiego sędziego Sądu Najwyższego, który będzie przeciwko aborcji. Napisał też artykuł o swoim antyaborcyjnym stanowisku. Nawet opublikował listę sędziów, których by mianował. Ludzie mają jasny wybór - Donald Trump, który jest za życiem czy Hillary Clinton, która jest za wyborem.

- Dlaczego chrześcijanie powinni zaufać panu Trumpowi?

P. White: Proszę pozwolić, że opowiem historię, o której nikt nie wie. Tuż po spotkaniu w Nowym Jorku z udziałem tysiąca ewangelicznych chrześcijan pan Trump zwrócił się do mnie. Powiedział: "Paula, oni wiedzą, że będę za nich walczył, prawda?".

Pan Trump budował relacje z naszą społecznością od lat. Dużo wcześniej zanim wystartował w wyścigu prezydenckim. Był na 90. urodzinach Billy'ego Grahama. Przemawiał na chrześcijańskim Uniwersytecie Liberty wiele lat temu. Był też na mojej posłudze w nowojorskiej Madison Square Garden. Przyszedł i siedział w pierwszym rzędzie przez całą posługę. Był na wielu takich nabożeństwach od najmniejszych kościołów po największe krucjaty ewangelizacyjne.

- Dlaczego popiera Pani Donalda Trumpa w wyścigu prezydenckim?

P. White: Znam go. Wiem, jak silnym jest liderem. I wiem, jakim jest zdolnym biznesmenem. Jaki jest pełen współczucia, mądry, jak broni naszych wartości i ludzi, których kocha. Wiem, jak bardzo kocha ten kraj, jak kocha swoje dzieci i jak one go podziwiają i szanują.

Nie musiał startować na prezydenta. Zrobił to, bo kocha Amerykę i chce, żeby nasza przyszłość była jasna. Chce o to walczyć i się poświęcić. Pomimo ciągłych ataków w prasie i stałych prób, by szkalować jego charakter i niezliczonych fragmentów wyrywanych z kontekstu, stwierdził, że warto.

- Jest Pani określana jako "kaznodzieja ewangelii sukcesu". Co Pani o tym powie?

P. White: Wierzę, że Biblia jest bezbłędnym Słowem Bożym. Wierzę, że Jezus jest Synem Bożym, który umarł za grzechy całego świata. Wierzę, że powstał z martwych trzeciego dnia. Wierzę w niepokalane poczęcie i powrót Chrystusa na ziemię. Głoszę zbawienie tylko przez wiarę. Głoszę o pokucie z grzechu. Nie wierzę w "ewangelię sukcesu", o co jestem oskarżana. Wierzę, że wszystkie dobre rzeczy przychodzą od Boga, ale wierzę też w to, że Bóg wiele nas uczy przez cierpienie.

80-90 proc. z moich kazań jest o pokonywaniu naszych zmagań i lekcjach, jakie Bóg nam daje w dolinach, do których pozwala nam wejść. Ja nie miałam łatwego życia. W dzieciństwie i nieraz w dorosłości.

Mam teraz 50 lat i jestem babcią. Są oczywiście rzeczy, których jako 50-latka nie zrobiłabym, gdybym cofnęła się o 25 lat. Na szczęście, Bóg daje nam dużo łaski i pozwala się uczyć podczas prób. Pozwolił mi też dotrzeć do milionów ludzi przez moje osobiste doświadczenia, próby i czasami ból.

Byłam oskarżana o wiele nieprawdziwych rzeczy. O niektórych z nich nadal się mówi, choć są całkowicie nieprawdziwe, ale ja będę po prostu dalej głosić ewangelię.

Pamiętam jak Jerry Faldwell, z którym spotkałam się kiedyś na spotkaniu chrześcijańskich liderów u Mitta Romneya, mówił: "nigdy się nie broń. Twoi przyjaciele tego nie potrzebują, a twoi wrogowie w to nie uwierzą".

Wszystko to jest tego warte, jeśli jakaś zmagająca się z problemami osoba spojrzy na moją historię i znajdzie nadzieję w Jezusie Chrystusie na kolejny dzień. Przyjmę cały ostrzał, jeśli mam doprowadzić jeszcze jedną osobę do Jezusa. Przyjęliśmy łaskę i uważam, że powinniśmy się łaską dzielić.

Źródło: Christian Post

Zobacz także: Stanowcza deklaracja Donalda Trumpa w sprawie chrześcijan (WIDEO)