Donald Trump zareagował na zamach w Nicei. Oto co powiedział

  • piątek, Lip 15 2016
Donald Trump Donald Trump fot. sfexaminer.com

Po krwawym zamachu w Nicei Donald Trump nie mógł nie zareagować.

W Nicei 31-letni mężczyzna, urodzony w Tunezji mieszkaniec tego miasta, wjechał ciężarówką w tłum oglądający pokaz fajerwerków we francuskie święto narodowe (Dzień Bastylii). Później zaczął do ludzi strzelać.

Ostatecznie sam zginął od kuli policjantów. Zdołał jednak pozbawić życia 84 osoby. Około 50 innych jest w stanie krytycznym. Wśród zabitych są dzieci, a także dwie Polki.

Tak przerażający zamach obił się szerokim echem na świecie, także w USA.

Republikański kandydat na prezydenta Donald Trump już wcześniej zapowiadał, że ze względu na zagrożenie terrorystyczne jako prezydent wprowadziłby tymczasowy zakaz wjazdu do kraju dla muzułmanów. Spotkało się to wówczas z oburzeniem wśród wielu światowych polityków.

Teraz na antenie Fox News wobec kolejnego ataku dokonanego przez osobę arabskiego pochodzenia złożył jeszcze ostrzejsze zapowiedzi.

- Żyjemy obecnie w zupełnie innym świecie. Nie ma w nim szacunku dla prawa i porządku, dla niczego ani nikogo i trzeba się tym zająć bardzo twardo. Kiedy ja wygłaszam moje niepoprawne polityczne oświadczenia, to niektórym ludziom się one podobają, a niektórzy uważają, że są okropne. A potem dochodzi do takich ataków - ubolewa.

Według niego, konieczne są twarde działania, ale i mądrość i czujność. Bo w przeciwnym wypadku "nie będziemy mieli już społeczeństwa ani świata".

Ostatnie wydarzenia, określił jako "szalone".

Odpowiadając na pytanie, co zrobi, jeśli zostanie prezydentem, stwierdził, że bardzo utrudni wjazd do USA osobom z "terrorystycznych krajów". Będzie "ekstremalny", jeśli chodzi o wymagania, które trzeba będzie spełnić.

Trump wskazuje, że administracja prezydenta Baracka Obamy wpuszcza do USA ludzi, co do których "nie wiadomo kim są".

- Nasz kraj i tak ma problemy. Nie potrzebujemy ich więcej. Wpuszczamy tysiące ludzi, a potem widzimy sytuacje, takie jak ta w Nicei. To coś strasznego - stwierdził.

Zapowiedział, że jeśli zostanie prezydentem, to będzie wzywał także przywódców innych państw do "zaciśnięcia pewnych spraw".

Trump przypomniał wcześniejsze zamachy muzułmańskich radykałów, jak ten z Paryża, w którym zginęło 130 osób czy ten w kalifornijskim San Bernardino, gdzie w ośrodku pomocy niepełnosprawnym życie straciło 14 osób.

- Co my robimy? Staramy się być tacy mili, a jesteśmy tacy słabi. Świat musi się wzmocnić. Musimy bardzo pilnować naszych granic. To inny świat niż 40 lat temu. Staramy się być tacy poprawni politycznie i popełniamy tak wielkie błędy - zauważył.

W innym programie w tej samej stacji Trump wyraził opinię, że warto byłoby "użyć NATO dla celu", jakim byłoby "pozbycie się" Państwa Islamskiego i "raka", jaki widzimy na całym świecie.

Przyznał też, że jako prezydent zwróciłby się do amerykańskiego Kongresu o ogłoszenie "deklaracji wojny" przeciwko ISIS.

- To jest wojna przychodząca z różnych stron. Mamy do czynienia z ludźmi bez mundurów. Dawniej mieli mundury. Było wiadomo, z kim się walczy - zwrócił uwagę.

Media mówią również o jego wpisach na Twitterze.

"Kolejny przerażający atak, tym razem w Nicei we Francji. Wielu zabitych i rannych. Kiedy wyciągniemy wnioski? Jest coraz gorzej" - napisał polityk.

Podobną opinie wyraził Newt Gingrich - znany w USA Republikanin i były przewodniczący Izby Reprezentantów.

Według niego, każda osoba z "muzułmańskimi korzeniami" wierząca w prawo Szariatu, powinna zostać z USA deportowana.

Gingrich, który oficjalnie poparł Trumpa w wyścigu po prezydenturę, powiedział:

"Zachodnia cywilizacja jest w stanie wojny. Powinniśmy uczciwie sprawdzić każdą osobę będącą tutaj mającą muzułmańskie korzenie. Jeżeli wierzy w Szariat, powinna zostać deportowana. Szariat jest niezgodny z zachodnią cywilizacją. Musimy być zdecydowani w określeniu tego, kto jest naszym wrogiem".

Źródło: Fox News

Zobacz także: Jaka naprawdę jest wiara Donalda Trumpa? Paula White ujawnia