Franklin Graham i Rick Joyner o skandalicznych słowach Donalda Trumpa o kobietach

  • niedziela, Paź 09 2016
od lewej: Franklin Graham, Donald Trump, Rick Joyner od lewej: Franklin Graham, Donald Trump, Rick Joyner

Kampania Donalda Trumpa znalazła się w poważnym kryzysie. To przez ujawnienie jego seksistowskich wypowiedzi sprzed 11 lat.

Na taśmie zdobytej przez dziennik "Washington Post" Trump opowiada jak zalecał się do zamężnej kobiety. Mówi, że "mocno się do niej dobierał", próbował ją całować i nakłonić do seksu.

Następnie Trump powiedział, że bardzo się rozczarował, gdy zrozumiał, że kobieta ta ma "wielkie, sztuczne cycki".

Na koniec dodał: "jeśli jesteś gwiazdą, one pozwalają ci na wszystko. Mogę położyć rękę na jej c... i ona się na to zgodzi".

Rozmowa została nagrana, gdy miliarder był żonaty ze swoją obecną żoną Melanią.

Trump w reakcji na ujawnienie nagrania złożył przeprosiny.

- Nigdy nie mówiłem, że jestem człowiekiem bez zarzutu i nie udawałem, że jestem kimś innym, niż jestem. Powiedziałem i zrobiłem rzeczy, których żałuję - powiedział.

Przypomniał też skandale seksualne Billa Clintona, męża jego rywalki w wyścigu prezydenckim oraz jej próby "niszczenia" kobiet, które oskarżały Billa o niewierność.

Mimo to, po ujawnieniu taśmy wielu prominentnych Republikanów wycofało swoje poparcie dla Trumpa. Pojawiły się wezwania, by zrezygnował z kandydowania, a także głosy krytyki wśród ewangelicznych liderów.

Popularny ewangelista Franklin Graham na swoim profilu na Facebooku napisał:

"Nie da się bronić prostackich wypowiedzi Donalda Trumpa sprzed ponad 11 lat. Podobnie jednak nie da się bronić bezbożnej progresywnej polityki Baracka Obamy i Hillary Clinton. Oboje kandydaci mają wady. Jedyną nadzieją dla Ameryki jest Bóg. Wiele grzechów przeniknęło nasze społeczeństwo, doprowadziło nas do miejsca, w którym dziś jesteśmy. Ale jako chrześcijanie nie możemy zrezygnować z odpowiedzialności, by nadal angażować się w politykę naszego kraju. 8 listopada będziemy musieli dokonać wyboru. Dwoje kandydatów ma różne wizje przyszłości Ameryki. Najważniejszą sprawą w tych wyborach jest Sąd Najwyższy. To wpływa na wszystko. Skandale Trumpa i Clinton mogą być newsami na tę chwilę, ale to, kogo mianują do Sądu Najwyższego, stanie się materiałem dla naszego społeczeństwa, naszych dzieci i wnuków".

Skandal związany z Trumpem skomentował też mocno go dotąd popierający Rick Joyner - kaznodzieja określany nieraz również jako prorok. Napisał:

"Jakże nisko upadliśmy! Możemy spodziewać się więcej rewelacji o brudnej przeszłości obojga kandydatów. (...) Donald Trump ma brudną przeszłość, której nigdy nie starał się ukrywać. Wręcz się z nią afiszował, jak niektórzy mówią, "jak nastolatek". Powodem jest to, że to stało się akceptowalne. Wiele badań pokazuje, że niemoralność seksualna, rozwiązłość i wykorzystywanie są obecnie raczej zasadą niż wyjątkiem. To nie jest właściwe, ale to rozdziera serce naszego narodu. Wszyscy oczekują teraz kontrpublikacji szokujących rewelacji o wyskokach Billa Clintona, ale jest także wiele o Hillary, choćby z wyrywków książek jej byłych pracowników. Mamy też 50 tys. e-maili, jakie planuje opublikować WikiLeaks, które są jeszcze bardziej obraźliwe dla Amerykanów".

Źródło: Onet.pl, Facebook

left
right