Nowe fakty o zmianie pastorów w Hillsong Kijów. Dramatyczny list o sporze z Brianem Houstonem

  • poniedziałek, Lut 10 2014
Jewgienij i Wiera Kasewicz, Brian Houston Jewgienij i Wiera Kasewicz, Brian Houston

Burzliwa zmiana pastorów w kijowskim kościele Hillsong.

Jewgienij i Wiera Kasewiczowie nie są już jego głównymi pastorami. Mają być teraz diakonami kościoła. Przynajmniej taką informację przekazał na nabożeństwie pastor Jurij Rawnuszkin.

Właśnie on jest teraz odpowiedzialny za wspólnotę. Zmiana została uzgodniona z pastorami Brianem i Bobbie Houston z głównego kościoła Hillsong - w Australii.

Sami Kasewiczowie nie uczestniczyli w nabożeństwie.

6 lutego, jak informowaliśmy, pastorzy Brian i Bobbie Houston napisali list do członków kijowskiego Hillsonga, w którym wyrazili żal, że chcą oni opuścić wspólnotę. Wezwali też do modlitwy za nich.

"Rozumiemy, że Ukraina przechodzi teraz przez bardzo trudny okres i cały czas się za was modlimy. Jesteśmy wstrząśnięci i rozczarowani wydarzeniami, które miały miejsce w ostatnich trzech dniach, a konkretnie tym, że pastorzy Jewgienij i Wiera dali jasno do zrozumienia, że nie chcą już być częścią kościoła Hillsong. Prosimy, módlcie się i bądźcie cierpliwi w sytuacji, która ma miejsce w naszym kościele w Kijowie. Staramy się znaleźć najlepszą i właściwą drogę postępowania. Jednocześnie jesteśmy zmartwieni działaniami Kasewiczów" - brzmiała treść e-maila.

Następnego dnia, 7 lutego, list do członków kościoła napisali Kasewiczowie. Wytłumaczyli w nim, dlaczego podjęli decyzję o rezygnacji z pastorstwa.

Oto treść listu Jewgienija i Wiery Kasewiczów:

"Wiemy, że otrzymaliście już list od pastorów Briana i Bobbie. Nie jesteśmy nim zdziwieni. Spodziewaliśmy się, że cała sieć naszych adresów e-mail w bazie kościoła, którą sami przekazaliśmy na serwer w Australii, zostanie zablokowana, że zostanie wam przysłany list, w którym my, Jewgienij i Wiera Kasewiczowie, staniemy się celem i będziemy obwiniani. Jesteśmy wdzięczni wszystkim, którzy wzięli wczoraj udział w nadzwyczajnym spotkaniu i okazali nam wsparcie i zaufanie.

Jeśli na tym spotkaniu w jakiś sposób skłoniliśmy was, byście nie kochali i nie szanowali pastorów Briana i Bobbie, to wybaczcie nam. Nie ukrywamy, że byliśmy w skrajnych emocjach i te emocje, z pewnością, wyrażaliśmy w naszych słowach. Tym niemniej, w tych słowach nie było ani kropli nieprawdy i jesteśmy gotowi podpisać się pod każdym z nich. Nie zgadzamy się z wieloma rzeczami, jeśli chodzi o to jak obecnie i w ostatnim czasie, działa kierownictwo kościoła Hillsong w Sydney. Mamy prawo do takiego zdania, bo uważamy, że jeśli coś nie jest zgodne z Biblią, to nie należy się z tym zgadzać. Ostatni rok był dla nas trudny i sprawialiśmy wrażenie, że wszystko jest w porządku, budowaliśmy w was wiarę, a sami staraliśmy się radzić sobie z rozczarowaniem.

Wybaczcie, że nie znaleźliśmy w sobie sił, by wcześniej opowiedzieć wam o tym, co powiedzieliśmy wczoraj. Wiedzieliśmy bowiem, że poprzez swoje wyznanie nadszarpniemy stworzony przez nas autorytet pastorów Briana i Bobbie. A byliśmy wychowywani tak, by oddawać szacunek temu, komu jest on należny. Tylko że prawdę też trzeba mówić. Może i późno, ale ją powiedzieliśmy. Z drugiej strony, daliśmy sobie czas, by przekonać się, że nie są to tylko emocje, a fakty. Teraz, kiedy pastor Brian dał do zrozumienia wam i mi, że nie przyjmuje decyzji i wyboru kościoła, bym był pastorem, co zgodnie z ukraińskim prawem jest jedynym sposobem wyrażenia woli kościoła, ja jako wasz duchowy tata, jestem zobowiązany, by ogłosić swoją decyzję.

Już wczoraj Bóg dał mi i Wierze werset z Biblii dotyczący mądrości Salomona. Teraz są dwaj ojcowie i jedno dziecko. Jest tata, który zrodził większość z was głoszeniem, a potem ze łzami w oczach dzień i noc i nie trzy lata, jak Paweł, ale już prawie 17 lat was podlewał (1 Kor. 4,15). Jest też tata, którego przedstawiłem wam jako ojca i który, z tego, co widzę, walczy o swoje ojcostwo - w tym przypadku to Brian. Jestem wdzięczny Bogu, że mnie umocnił. Cała moja rodzina jest teraz w żałobie, ponieważ, starając się was, moją duchową rodzinę, obronić, naraziłem na uderzenie moją rodzinę fizyczną. Z jakiegoś powodu, jestem przekonany, że pastor Brian, by usprawiedliwić siebie, oczerni moją reputację i cała moja przyszłość jako pastora, kaznodziei i usługującego zostanie zdyskredytowana. Nie mam za co przepraszać. Nie uczyniłem niczego złego. Bóg zna moje serce i On jest moją obroną (Hioba 9,15).

A teraz nasza decyzja. Ja i Wiera, bez względu na wasz wybor i zaufanie wobec nas, postanawiamy odstąpić nasze stanowisko pastorowi Brianowi, aby "dziecko" wciąż żyło. Opuszczamy to stanowisko z poczuciem pełnego pokoju w duchu, choć na końcu są emocje. Uczyniliśmy wszystko, co mogliśmy i teraz Jego kościół jest w Jego rękach. To nie jest ucieczka. To krzyk "matki", która oddaje dziecko innej tylko po to, aby żyło. Bardzo was proszę, byście przyjęli pastora Briana jako waszego pastora, byście szanowali jego i tego, kogo nad wami postawi. Jestem też mocno przekonany, że ci pastorzy i liderzy, których wychowałem, wiedząc wszystko, nie poddadzą kościoła urazie. Jestem przekonany, że pastor Brian w końcu zacznie przekazywać wkład w ten kościół, żeby przez swój sukces pokazać mi, że jest lepszym liderem niż ja. Mnie jednak zwycięstwa naszego kościoła będą tylko cieszyć i jeśli wkrótce kościół uzyska nowy budynek, to będę to uważać za swoją osobistą wygraną, dla której warto było się poświęcić. Módlcie się za mnie i moją rodzinę, żeby Bóg objawił nam, jak możemy teraz Mu służyć, biorać pod uwagę fakt, że, prawdopodobnie, zostanę zdyskredytowany na świecie. Ale wszystko jest w rękach Boga, a nie człowieka.

Nie boję się. Modlę się za was, żeby Duch Święty objawił wam to, czego nie rozumiecie, dał siłę wybaczyć, odpuścić i iść dalej dla Królestwa Bożego. Jesteśmy szczęśliwi, że przy ogromnych ofiarach kościoła w Kijowie udało nam się osobiście zadbać o kościół w Moskwie. To był dla nas przywilej. Moskwianie, mało was widywaliśmy, ale w naszych sercach zawsze było was dużo. Kościele, nie rozpraszaj się! Nie dawaj miejsca diabłu i nie zasmucaj naszego serca. Odchodzimy ze względu na waszą przyszłość, a wszelkiego rodzaju szemranie, niezadowolenie i krytyka kogokolwiek, będą nas martwić. Radujcie nas tym, że się rozwijacie! Nie będzie nas w Kijowie ani w Moskwie, bo nigdy nie przyszłoby nam do głowy otworzyć kościół w tych miastach. Nie chcemy, broń Boże, doprowadzić do rozłamu i zachwiania kościoła. Jeśli będą wam mówić, że jesteśmy rozłamowcami, nie wierzcie. Byliśmy wierni temu domowi przez 21 lat i z ochotą i bez przymusu paśliśmy trzodę, którą powierzył nam Bóg. Do rozłamu przyczyniają się te owce, które podburzają inne przeciwko pastorowi. Do rozłamu przyczynia się złodziej, który nie wchodzi przez drzwi i kradnie owce. A ja przecież zawsze wchodziłem przez drzwi i byłem pastorem. Wczoraj wybraliście mnie pastorem, choć ja takiego wyboru nie chciałem. Przeforsowali to inni pastorzy. Teraz oddaję tę odpowiedzialność w ręce innych, którzy chcą ją przejąć. Niech Bóg im pomoże! Nie będziemy dużo cytować Biblii w tym liście - sami wszystko wiecie. Kochamy was bez względu na wszystko, na zawsze wasi "honorowi" pastorzy - Jewgienij i Wiera Kasewiczowie."

Poleć

Opracowanie: ChnNews.pl
Źródło: invictory.com