Ulf i Birgitta Ekmanowie udzielili wywiadu na temat wstąpienia do Kościoła katolickiego

  • sobota, Mar 15 2014
Birgitta i Ulf Ekmanowie Birgitta i Ulf Ekmanowie fot. varldenidag.se

Były pastor kościoła Słowo Życia w szwedzkiej Uppsali znów przemawia.

Przypomnijmy, że Ulf Ekman powiadomił swoją kongregację o tym, że postanowił wstąpić do Kościoła katolickiego. My poinformowaliśmy o tym TUTAJ

Teraz razem ze swoją żoną, Birgittą udzielił obszernego wywiadu gazecie "Varlden Idag (Świat Dzisiaj).

Jak oboje mówią, proces dojścia do decyzji o wstąpieniu do Kościoła katolickiego zajął im dużo czasu.

- Modliliśmy się, zastanawialiśmy, badaliśmy i szukaliśmy Pana przez długi czas - tłumaczy Ulf.

- Ten proces trwał od początku tego wieku - dodaje Birgitta.

Ulf Ekman pamięta swoje przeżycie z lat 70, kiedy pewnego dnia siedział w restauracji razem ze swoim szkolnym kolegą, gdy nagle zaczął płakać.

- To było doświadczenie tego, co Jezus czuje w związku z podziałem Jego Kościoła. To było jak błysk. Zrozumiałem, że to nie podoba się Bogu i że Jezus tego żałuje - wspomina Ulf.

Tamto doświadczenie zniknęło na pewien czas z jego pamięci, ale powróciło w ostatnich dziesięciu latach.

Ekman wskazuje na werset z Ewangelii Jana 11,52, który mówi, że Jezus miał umrzeć "nie tylko za naród (żydowski)", ale i by "zebrać w jedno rozproszone dzieci Boże".

- Ich zebranie i zjednoczenie jest w samej istocie ewangelii.

Czasami używamy jej, by dzielić ludzi. Nie czynimy tego zapewne ze złej woli, ale z powodu tego, że żyjemy w bardzo podzielonym świecie. Wierzę jednak, że w Bożym sercu jest, byśmy byli zjednoczeni. Jezus umarł dla tej przyczyny - mówi były pastor Słowa Życia.

Niegdyś Ulf był krytyczny wobec Kościoła katolickiego. Modlił się nawet przeciwko wizycie Jana Pawła II w Uppsali w 1989 roku.

- Napisałem kilka krytycznych artykułów. Modliliśmy się, żeby Szwecja zachowała swoją ewangeliczną wiarę w związku z wizytą papieża w Uppsali. Nauczałem na ten temat w naszej szkole biblijnej. Ale poza tym nie poświęcaliśmy tym sprawom dużo czasu. Nie byliśmy hejterami. Byliśmy podejrzliwi i byliśmy ignorantami - wyjaśnia.

Zdaniem Birgitty, negatywny stosunek protestantów do katolików jest często spowodowany nieświadomością.

- W Szwecji Kościół katolicki nie wywiera dużego wpływu. Myśleliśmy o nim raczej jak o drugorzędnym "kościele imigrantów". Nie stykaliśmy się z nim zbyt często - podkreśla żona Ulfa.

Jednak ich opinia na temat tego Kościoła zmieniła się.

- Kiedy czytałem społeczne nauczanie Kościoła katolickiego, zrozumiałem, że ono zawiera wszystko to, w co wierzę. Podobnie było, jeśli chodzi o fundamentalne dogmaty - tłumaczy Ulf.

Birgitta odniosła się do nauki o Marii.

- Ktoś może powiedzieć katolikowi: "ty wielbisz Marię", ale ta osoba się sprzeciwi. Powie: "nie, Maria jest człowiekiem. Nigdy nie wielbilibyśmy Marii tak jak wielbimy Boga". Nie jest sprawiedliwe osądzać kościoła albo ruchu, bazując na źródłach wtórnych. Dlatego sama sprawdziłam ich oficjalne pisma, co tak naprawdę mówią - wyjaśnia.

Ulf Ekman zdaje sobie sprawę, że protestanci mają wątpliwości co do pewnych punktów nauki katolickiej. Jego zdaniem, potrzebny jest autorytet nauczycielski w Kościele, który rozwiążę kwestię dysput dotyczących różnych interpretacji Biblii.

- Nie rozumiem, jak można mówić, że nie potrzebujemy autorytetu nauczania w Kościele, skoro mamy na przykład pięć wersetów i osiemnaście opinii na ich temat... - zwraca uwagę były pastor.

Ekman uważa, że w takich sprawach powinna istnieć "ostateczna instancja", a jej uosobieniem jest dla niego papież. Były pastor przyznaje jednocześnie, że Bóg działa we wszystkich członkach Ciała Chrystusa.

Zdaniem założyciela kościoła Słowo Życia, protestancka reformacja była potrzebna. Doprowadziła jednak do rewolucji i polaryzacji oraz "wielkiego podziału". W rezultacie nastąpiło zniesienie "autorytetu nauczania", a "ciągłość została przerwana".

Były pastor zwraca uwagę, że tzw. "przebudzenia" w Kościele protestanckim wywarły pozytywny wpływ na całe Ciało Chrystusa.

- Poprzez różne przebudzenia Bóg zwraca na pewne rzeczy uwagę, podkreśla je, ale później chce, by wywarły one wpływ na całe Ciało Chrystusa. Kiedy zielonoświątkowe przebudzenie stało się charyzmatyczne i nie było odizolowane, wywarło wpływ na Ciało Chrystusa i stało się błogosławieństwem dla wszystkich denominacji. W rezultacie mamy dziś 120 milionów katolickich charyzmatyków - zaznacza.

Zapytany o pojęcie "sola scriptura" Ekman odpowiada:

"Zdaniem wielu, "sola scriptura" oznacza fakt, że wierzymy w Biblię i z tym się oczywiście zgadzam. Można byłoby również powiedzieć o "prymacie" Pisma Świętego, co znaczy, że stawiamy je najwyżej".

Ekman zachwala walory katolików.

- Poprzez nasze kontakty z katolikami zrozumieliśmy, jacy są żywi, jak znają się na rzeczy, jak są poświęceni i stanowczy w swoich przekonaniach. Przebudzeniowi chrześcijanie myślą czasem, że mają na te rzeczy monopol, więc to było dla mnie odświeżające doświadczenie odkryć, iż tak nie jest - wyjawia.

Na decyzję Ulfa i Birgitty o wstąpieniu do Kościoła katolickiego mocny wpływ wywarł zwłaszcza szwedzki biskup katolicki Anders Arborelius i karmelicki mnich Wilfrid Stinissen, który już nie żyje.

- Życie Arboreliusa mocno do mnie przemówiło, odkąd został biskupem. Z kolei Stinissen był wspaniałym przyjacielem. Bardzo nam go brakuje, bo naprawdę nam pomógł - mówi Birgitta Ekman.

Ulf podkreśla, jak ważna jest jedność pomiędzy kościołami.

- Jezus nie ma 20 tys. żon. Ma konkretną, jedną oblubienicę. Kościół to Ciało Chrystusa, jasno zdefiniowane, namacalne - mówi.

- Jak było na początku? My charyzmatycy uwielbiamy mówić, że powracamy do chrześcijaństwa z Dziejów Apostolskich. W tamtym czasie był tylko jeden Kościół - dodaje z uśmiechem.

Oboje, Ulf i Birgitta, przyznają, że pomimo przekonania o wstąpieniu do Kościoła katolickiego, decyzja o opuszczeniu Słowa Życia nie była dla nich łatwa.

- Zmagaliśmy się z tym od dłuższego czasu. Kochamy naszych przyjaciół w Słowie Życia. My tam wszystko zaczęliśmy. Opuścić to i pójść gdzieś indziej - to było nie do pomyślenia. Naprawdę nie chcemy nikogo zranić ani przestraszyć. To był duży krok. Rozmawialiśmy, rozmyślaliśmy i prosiliśmy Jezusa o pomoc w tym wszystkim. Wierzymy w Kościół katolicki - że wywodzi się od Jezusa i apostołów. Dlatego bolesnym byłoby nie być jego częścią. Co więc mieliśmy zrobić? To był bolesny czas, ale w końcu trzeba było podjąć decyzję - opowiada Birgitta Ekman.

Państwo Ekmanowie przestudiowali katechizm Kościoła katolickiego. Ulf mówi o nim jako o "najlepszej książce, jaką kiedykolwiek przeczytał".

Były pastor jest przekonany, że otrzymał prorocze potwierdzenie co do swojej decyzji.

Tego samego dnia, gdy papież Franciszek przesłał swoje wideo-pozdrowienie uczestnikom konferencji zorganizowanej przez Kennetha Copelanda (informowaliśmy o tym TUTAJ), Ulf otrzymał telefon od kaznodziei, który był obecny na tym spotkaniu, ale nie zdawał sobie sprawy z sytuacji Ekmanów.

- Człowiek, który do mnie zadzwonił, krzyknął mi przez telefon: "Bóg mówi mi: decyzja, którą podejmujesz, jest właściwa. Twój kierunek jest słuszny. Powinieneś zrobić to, co czujesz. Powinieneś pójść do katolików. Zrób to, co postanowiłeś" - opowiada Ulf.

Były pastor wyjawia także, z jaką reakcją liderów swojej wspólnoty spotkał się, gdy przekazał im swoją decyzję.

- Była jedna reakcja: "podejrzewaliśmy to od dłuższego czasu" - powiedział, serdecznie się śmiejąc.

- Ulf pisał artykuły, wskazując na tę drogę. Więc to raczej nie była niespodzianka - skomentowała Birgitta.

Ulf Ekman jeszcze raz podkreśla, że przekonanie o wstąpieniu do Kościoła katolickiego otrzymał od Boga.

- Jedyną logiczną przyczyną dla tego wszystkiego jest to, że Bóg do nas przemówił w tej sprawie i głęboko nas przekonał, iż właśnie to powinniśmy uczynić. Czujemy, że nasze zadanie ostatnich 30 lat zostało zakończone. Pan powiedział nam: "to zadanie zostało wypełnione, ale przyjaźń pozostaje". Będziemy utrzymywać relacje ze Słowem Życia tak długo, jak będziemy żyć, choć, naturalnie, będą one inne - tłumaczy były pastor.

Ulf i Birgitta odpowiedzieli też na pytanie czy, w związku z ich decyzją, teraz więcej osób może przechodzić do Kościoła katolickiego.

- To jest kwestia osobista każdego człowierka. Trudno jest co do tego spekulować. Każdy musi prowadzić swoje życie z Panem i brać za nie odpowiedzialność - mówi Birgitta.

- Oczywiście nie byłby to dla nas problem, gdyby inni z naszego kościoła doszli do tego samego odkrycia, co my, ponieważ wierzymy, że jest ono oparte na prawdzie. Ale decyzja, którą podjęliśmy, to nasze własne postanowienie - podkreśla Ulf.

Formalnie oboje będą przynależeć do katolickiej parafii w Uppsali. Wierzą jednak, że będą poruszać się w środowiskach katolickich w szerszym wymiarze - nie tylko w Szwecji, ale i za granicą.

- Przez kilka lat tłumaczyliśmy naszej społeczności czym jest i czym nie jest Kościół katolicki. Wierzymy jednocześnie, że naszą rolą jest również wyjaśnienie, jak myślą protestanci i charyzmatycy i jak Bóg ich używa. Jedność jest budowana na wzajemnym zaufaniu, z obu stron - podkreśla Ulf Ekman.

Jego zdaniem, katolicy mają się czego uczyć od protestantów.

- Myślę, że katolicy widzą, że w protestanckim chrześcijaństwie są rzeczy, które mogą zaaprobować i których mogą się uczyć. Taką rzeczą jest choćby odważna osobista ewangelizacja - mówi były pastor.

Ekman zaznacza jednak, że do Kościoła katolickiego przechodzi, ponieważ potrzebuje rzeczy, które w nim znalazł.

- Przychodzimy ponieważ potrzebujemy tego, co Jezus umieścił w Kościele katolickim. Potrzebuję sakramentów, magisterium, autorytetu Kościoła. Potrzebuję papieża, tradycji, którą oni przekazują. Potrzebuję Kościoła dla swojego zbawienia. To głęboko osobista sprawa - tłumaczy.

Kościół Słowo Życia w Uppsali liczy około 3 tys. członków, w tym 12 pastorów. Ulf Ekman jest założycielem największej szkoły biblijnej w Skandynawii. Jako nauczyciel Słowa usługiwał w dziesiątkach państw na całym świecie, w tym w Polsce. W swojej wspólnocie służył przez 30 lat. Z funkcji pastora zrezygnował w marcu 2013 roku.

Poleć

Opracowanie: ChristianNews.pl
Źródło: Charisma News