Okrutni bojownicy z Państwa Islamskiego mogą zaatakować w Europie. Są pierwsze aresztowania

  • poniedziałek, Sie 11 2014
islamscy bojownicy islamscy bojownicy fot. abc.net.au

Brutalne morderstwa, gwałty, wypędzenia. To robią na Bliskim Wschodzie. Teraz zagrożą Zachodowi.

Na to ostrzeżenie zachodnich antyterrorystycznych oficjeli zwróciła uwagę amerykańska telewizja CNN. Islamscy ekstremiści na zajętych przez siebie terenach masowo zabijają wszystkich, których uznają za niewiernych. Ich działania cechuje wyjątkowe okrucieństwo. Obcinają głowy, nawet dzieciom. Kobiety są gwałcone. Mają miejsce powieszenia. Mniejszości religijne, chrześcijanie i jazydzi, uciekają tysiącami w popłochu przed rebeliantami.

Szanse, że to samo wydarzy się na Zachodzie są na szczęście, przynajmniej na razie, znikome. Eksperci zwracają jednak uwagę, że naloty amerykańskiego lotnictwa na pozycje islamistów z tzw. Państwa Islamskiego (ISIS) w Iraku rozjuszyły bojowników i tym samym zwiększyły zagrożenie terrorystyczne w świecie Zachodu, zwłaszcza, że część islamistów właśnie z USA i Europy przyjechała, by walczyć w Iraku czy Syrii.

Straszą drugim 11 września

"To jasne przesłanie, że jest to wojna z islamem i mudżahedinami. Mudżahedini muszą starać się przeprowadzić operacje w swoim domu - Ameryce, żeby zdyscyplinować ją i jej przestępczych żołnierzy" - napisał Abu al-Ayna al-Khorasani, administrator forum propagandy ISIS.

Inni zwolennicy Państwa Islamskiego zaczęli publikować na Twitterze zdjęcia zniszczonych dwóch wież World Trade Center.

"Nie zapominajcie o 11 września... Może amerykańscy obywatele chcą więcej takich rzeczy" - brzmiał tweet jednego z fundamentalistów.

Z Iraku wrócą do Europy i USA

Europejscy eksperci cytowani przez CNN twierdzą, że wśród bojowników ISIS jest około tysiąca ekstremistów ze Starego Kontynentu. Mówi się także o dziesiątkach Amerykanów. To daje ISIS okazję do odpowiedniego wyszkolenia ich i wysłania z powrotem do ich krajów, by przeprowadzili tam ataki. CNN dodatkowo zwraca uwagę, że zamachów w USA nie muszą wcale dokonać Amerykanie, bo wielu Europejczyków nie potrzebuje wizy, by dostać się do tego kraju.

Istnieją również obawy, że islamscy ekstremiści z Zachodu mogą zostać wyposażeni w zaawansowane urządzenia, które pozwolą im przejść zabezpieczenia na lotniskach.

Samotne wilki

Ataki nie muszą być jednak zorganizowane. Poszczególni ekstremiści mogą bowiem wziąć sprawy w swoje ręce, tak jak stało się to w przypadku Mehdiego Nemmouche'a - Francuza pochodzenia algierskiego, który spędził rok w Syrii i stał się członkiem ISIS. Człowiek ten zastrzelił cztery osoby w Muzeum Żydowskim w Brukseli. Bojownicy z Państwa Islamskiego nie przyznali się do organizacji tego ataku, sugerując, że Nemmouche sam się do niego przygotował.

Pierwsze aresztowania

Dziś w Kosowie policja aresztowała 40 osób podejrzanych o udział w walkach w Iraku i w Syrii

- Uważamy, że te osoby stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa Kosowa. Dlatego zostały aresztowane - oświadczył rzecznik miejscowej policji - Baki Kelani.

W 60 lokalizacjach w Kosowie skonfiskowano broń, amunicję i materiały wybuchowe. Uznaje się też, że miejscowe prowizoryczne meczety posłużyły fundamentalistom do rekrutacji ochotników.

Również Europa ma więc się czego obawiać, zwłaszcza, że, jak przyznają sami oficjele ze Starego Kontynentu, nie da się śledzić wszystkich grup ludzi, którzy wracają z Bliskiego Wschodu.

- Groźba ataków jeszcze nigdy nie była tak duża, ani z okresu 11 września ani po wojnie z Iraku. Nigdy - powiedział CNN anonimowy europejski ekpert ds. terroryzmu.

Część specjalistów uspokaja, że bojownicy z ISIS są na razie skupieni przede wszystkim na zajmowaniu terytoriów w swoim regionie i Zachód nie jest póki co ich głównym celem. Biorąc jednak pod uwagę wrogość islamistów do zachodniego świata, nie można tego zagrożenia lekceważyć.

Poleć
 

Źródło: CNN, Cbn.com