Ulf Ekman o reakcji ludzi na to, że przeszedł na katolicyzm

  • sobota, Sie 16 2014
Ulf Ekman Ulf Ekman fot. Facebook

Ulf Ekman, były pastor, opisuje, jak ludzie zareagowali na jego decyzję o przejściu do Kościoła katolickiego.

Ekman jest założycielem szwedzkiego kościoła Słowo Życia (Livets Ord) w Uppsali. Z jego nauczań korzystały wspólnoty protestanckie na całym świecie, a jego kazania były transmitowane w telewizji do wielu krajów.

9 marca ogłosił, że wraz z małżonką zamierza oficjalnie dołączyć do Kościoła katolickiego. Na katolicyzm przeszedł wcześniej ich syn - Benjamin.

Oto co Ulf Ekman napisał na temat reakcji ludzi na jego decyzję:


"Kiedy powiedziałem zgromadzeniu ewangelicznego megakościoła, w którym służyłem jako pastor od kiedy założyłem go 30 lat temu, że zamierzamy zostać katolikami, spowodowało to coś więcej niż poruszenie. To wywołało prawdziwą wrzawę w moim kraju, Szwecji, która pozostaje w większości protestancka. Okres od tego dnia (9 marca) aż do 21 maja, kiedy to zostaliśmy przyjęci do Kościoła katolickiego, był naznaczony sporami i dyskusjami. Mam segregatory pełne artykułów, komentarzy i reakcji, które pojawiły się w tradycyjnych mediach i w Internecie.

Nasze przekonanie o tym, że potrzebowaliśmy stać się katolikami, rosło powoli, przez lata, ale decyzja, by podjąć ten krok, przyszła raczej późno. Zastanawialiśmy się, jak to przekażemy. To nie mogło zostać zrobione w dłuższym odcinku czasu, krok po kroku. To spowodowałoby wielkie spekulacje i zamieszanie na skalę narodową i międzynarodową w naszej wielkiej sieci kościołów. W ciągu ostatnich kilku lat nasi przyjaciele i współpracownicy zdali sobie sprawę, że coraz bardziej przyciągała nas katolicka teologia, moralność, liturgia i kultura. Niewielu z nich jednak sądziło, że postawimy ten krok i dokonamy konwersji. W miesiącach i tygodniach przed ogłoszeniem przez nas tej decyzji zaangażowaliśmy kierownictwo kościoła i pewnych innych przyjaciół, by byli przygotowani i pomogli nam w procesie przekazania tej wieści naszej kongregacji.

Gdy patrzę w tył, nie dostrzegam żadnej innej możliwości, jak mogłoby zostać to uczynione. Pastorzy Słowa Życia znakomicie się spisali, pomogli członkom w zrozumieniu tego, co się stało i konsekwencji. Musieli również spróbować odpowiedzieć na szereg pytań dotyczącej katolickiej wiary. Było jednak wiele emocji - krytycyzm, a także smutek, poczucie straty i odrzucenia. Jak mogłem jako pastor zostawić swoją trzodę? Czy nie zdradziłem ich i mojego powołania? Czy już nie uważałem ich za chrześcijan? Czy wszystko, czego nauczałem, było teraz niewłaściwe? Niektórzy zastanawiali się, jak ja, który zdawałem się stać mocno przez tyle lat, mogłem nabrać się na tak jawne zwiedzenie, kłamstwo? Oskarżenia nadchodziły z lewej i z prawej strony, a emocje były na wysokim poziomie. Niektóre nadal są.

Było jednak wielu w zgromadzeniu, którzy to rozumieli. Byli wdzięczni, że nowy pastor był wtedy już na swoim stanowisku przez ponad rok. Ci członkowie szanowali naszą decyzję i rozumieli, że była ona oparta na tym, co uznawaliśmy za powołanie od Boga. Nie zostaliśmy zwiedzeni, ale byliśmy prowadzeni przez Boga w tej sprawie, choć oni nie wiedzieli dlaczego i jak. Otrzymaliśmy wiele zachęcających listów zarówno od protestantów, jak i katolików.

Spotkaliśmy się także z ciekawym i nieco postmodernistycznym podejściem ze strony niektórych. Byli gotowi zaakceptować to, że Bóg mógł powołać nas do Kościoła katolickiego, ale nie mogli zaakceptować doktryn Kościoła. Pewien kaznodzieja wyraził to tak: "OK, zostaliście katolikami, ale na pewno nie wierzycie w to, w co oni wierzą, prawda?". Mówili tak, jakbym naprawdę miał wybór, mógł wybierać selektywnie. Kiedy odrzekłem, że naprawdę wierzę we wszystko, w co Kościół katolicki wierzy i czego uczy, wydało się to bardzo dziwne dla wielu z moich protestanckich przyjaciół. Trudno było im zrozumieć, że być katolikiem oznacza wierzyć jak katolik, nawet dla mnie.

Dla nas liczyła się prawda. Zawsze wierzyliśmy w Słowo Boże i w to, że istnieje absolutna prawda objawiona przez Boga. Coraz bardziej zaczynaliśmy widzieć, że jest konkretny historyczny Kościół założony przez Chrystusa i skarb, depozyt obiektywnej i żywej wiary. To przyciągnęło nas do Kościoła katolickiego. Skoro wierzyliśmy, że pełnia prawdy jest osadzona i strzeżona przez Kościół katolicki, to nie mieliśmy wyboru, jak w pełni się z tym Kościołem zjednoczyć.

Kiedy w końcu nadszedł czas, by zostać przyjętym do Kościoła, poczuliśmy się bardziej niż gotowi, zniecierpliwieni, by opuścić ziemię niczyją. Czuliśmy tak, jakbyśmy nareszcie stali się tymi, którymi naprawdę byliśmy. W końcu pragnienie udziału w sakramentalnej łasce zostało spełnione.

Staraliśmy się wytłumaczyć naszym przyjaciołom, że nie odrzucamy tego, co Bóg dał nam w naszym ewangelicznym i charyzmatycznym środowisku, ale, jak to się mówi, "ewangeliczność nie wystarczy". Nie jest w błędzie w swojej miłości do Pisma Świętego i stania na straży podstawowych prawd ewangelii i żarliwej ewangelizacji. Wszystko to jest potrzebne, ale nie wystarczy. Życie charyzmatyczne z jego naciskiem na moc i prowadzenie Ducha Świętego jest potrzebne, to niesamowity dar. Nie można żyć nim jednak w pełni w schizmatyckim i zbyt indywidualistycznym środowisku. Zrozumienie tego otworzyło nas na spostrzeżenie potrzeby Kościoła w jego pełni z bogatym życiem sakramentalnym.

Nie odrzucamy więc naszej przeszłości i bogatych doświadczeń z tych lat, w których byliśmy założycielami i liderami Słowa Życia. Jesteśmy na zawsze wdzięczni Panu za wszystko, co uczynił. A jednocześnie jesteśmy ogromnie szczęśliwi i wdzięczni, że rozumiemy teraz, iż naprawdę potrzebujemy Kościoła katolickiego w naszym życiu i służbie Panu.

A więc teraz, gdy zaczynamy tę drogę, jest wiele do zgłębienia. Teraz, gdy wszystkich naszych poprzednich obowiązków i stanowisk już nie ma, możemy, przynajmniej w tej chwili żyć z prędkością, która pozwala na życie bardziej refleksyjne. Byliśmy przyzwyczajeni do ciągłego podtrzymywania służby, naszego kościoła. Teraz to Kościół nas podnosi. Sakramenty stały się namacalną rzeczywistością w naszym życiu i podtrzymują nas w konkretny sposób. Jestem pewien, że łaska jest tutaj w taki sposób, jakiego nie było wcześniej. W naszym życiu jest świeży powiew. Teraz nie możemy się doczekać zgłębiania i pełnej identyfikacji z tym wszystkim, czego jesteśmy obecnie częścią. Bardzo ekscytujące jest życie w pełni dla Jezusa Chrystusa - w Kościele katolickim."

Poleć

Tłumaczenie: ChnNews.pl
Źródło: Catholic Herald