USA Today: oto prawdziwa przyczyna, dlaczego doszło do zamachów w Brukseli

  • piątek, Mar 25 2016
Bruksela, okolice metra po zamachu Bruksela, okolice metra po zamachu fot. YouTube/New York Times

Zamach w Brukseli to kolejny atak islamistów na Zachodzie. Zachód nie rozumie, dlaczego pokojowych muzułmanów przyciąga radykalny islam. Jak to się dzieje?

Jako muzułmanin byłem uczony przez imamów i moją społeczność, że islam jest religią pokoju. Wierzyłem całym sercem w hasło często powtarzane w moim meczecie po atakach na World Trade Center 11 września 2001 roku, że "terroryści, którzy porwali samoloty, porwali również islam".

Jednak gdy zacząłem samodzielnie badać Koran i tradycje życia Mahometa, ku mojemu zdziwieniu zauważyłem, że strony islamskiej historii są wypełnione przemocą. Jak mogłem pogodzić to z tym, czego zawsze uczono mnie na temat islamu?

W lutym 2015 roku rzeczniczka amerykańskiego Departamentu Stanu zasugerowała, że "brak perspektyw zatrudnienia" może być znaczącym czynnikiem, jeśli chodzi o radykalizację i terroryzm. Z kolei Suraj Lakhani, badacz radykalizacji w Walii, zasugerował, że ten proces jest kierowany względami religijnymi i dążeniem do umacniania swojej tożsamości. Jego zdaniem, młodym muzułmanom nie powinno się pozwalać słuchać przesłań Państwa Islamskiego albo mieć kontakt z jego rekruterami.

Zgadzam się oczywiście, że kontakt z tymi rekruterami to zły pomysł, ale jestem przekonany, że pokazują oni, jak przebiega proces radykalizacji. Ich podstawowa technika nie jest społeczna czy finansowa, ale teologiczna. Z częstymi odniesieniami do najwyższych autorytetów w islamie, Koranu i hadisu (zbioru wypowiedzi proroka Mahometa) Państwo Islamskie wymaga od muzułmanów spełnienia obowiązku walki z wrogami islamu i migracji do Państwa Islamskiego.

Gdy byłem młodym muzułmaninem w latach 80. i 90., nie miałem jak zapoznać się z hadisem. Musiałbym pojechać do islamskiej biblioteki. Ale nigdy o tym nie pomyślałem. Aby poznać tradycje Mahometa, musiałem pytać imamów i starszych w mojej tradycji islamu. Dzisiaj jest inaczej. Radykalni islamiści mogą szerzyć swoje przesłanie w Internecie. Umożliwił on dostęp do tradycji każdemu, także w języku angielskim. Gdy zwykli muzułmanie samodzielnie badają Koran i hadis, pomijając wieki tradycji i interpretacje imamów, stają przed rzeczywistością pełnego przemocy dżihadu w fundamentach swojej wiary.

Koran ukazuje trajektorię dżihadu, która jest odzwierciedlona w prawie 23 latach proroczej kariery Mahometa. Zaczynając od pokojowych nauczań i proklamacji monoteizmu, przesłanie Mahometa przechodzi w przemoc, która zyskuje na intensywności z kulminacją w 9. Surze, chronologicznie ostatnim głównym rozdziale Koranu. Przez wieki muzułmańscy teologowie rozumieli i nauczali tego, że Koran ma swoją kulminację w dziewiątym rozdziale.

Sura 9 to przykazanie, by zerwać wszystkie traktaty z politeistami i podporządkować Żydów i chrześcijan (9,29), by islam "wziął górę nad wszystkimi religiami" (9,33). Słuszne jest pytanie czy jacykolwiek niemuzułmanie są zabezpieczeni przed atakiem, podporządkowaniem lub asymilacją w związku z tym nakazem. Zgodnie z ostatnim rozdziałem Koranu, muzułmanie muszą walczyć, a jeśli tego nie robią, to ich wiara jest podawana w wątpliwość i trafiają do grona hipokrytów (9, 44-45). Jeżeli walczą, to obiecana im jest jedna z dwóch nagród. Albo wojenny łup albo niebo przez męczeństwo. Allah zawarł umowę z mudżahidem, który jest posłuszny - zabijaj albo zostań zabity w bitwie, a czeka cię raj (9,111).

Czołowi muzułmańscy myśliciele zgadzają się, że Koran promuje taką przemoc.

Maajid Mawaz, założyciel Fundacji Quilliam w Wielkiej Brytanii, powiedział:

"My, muzułmanie, musimy przyznać, że istnieją trudne fragmenty w Koranie, które wymagają dziś ponownej interpretacji... Tylko przez odrzucenie bezsensownej dosłowności jesteśmy w stanie potępić z zasady niewolnictwo, ścinanie głów, biczowanie, amputację i inne średniowieczne praktyki w stylu Państwa Islamskiego (spośród których wszystkie są w Koranie)... Albo reformatorzy wygrają i uzyskają neutralną religijnie politykę albo przegrają i będą mieli teokrację w stylu Państwa Islamskiego".

Innymi słowy, muzułmanie muszą odejść od dosłownego czytania Koranu, aby stworzyć islamski świat wolny od dżihadu.

Nie chodzi o to, by stwierdzić, że wszyscy muzułmanie na świecie są pełni przemocy. Większość nie żyje w oparciu o 9. rozdział Koranu albo księgi dżihadu w hadisie. Nie chcę kwestionować wiary takich muzułmanów ani sugerować, że prawdziwymi muzułmanami są radykalni muzułmanie. Chcę raczej wskazać, że choć Państwo Islamskie może kusić młodych różnymi metodami, to radykalizuje ich przede wszystkim poprzez wezwanie do przestrzegania dosłownych nauczań Koranu i hadisu interpretowanych w świetle pełnej przemocy drogi wczesnego islamu.

Dopóki świat islamski będzie koncentrował się na swoich tekstach założycielskich, dopóty będziemy widzieć pełne przemocy ruchy dżihadystyczne.

Aby skutecznie konfrontować radykalizację, musimy używać narzędzi ideologicznych, a nawet teologicznych. Dlatego sugeruję, że dzielenie się z muzułmanami alternatywnymi światopoglądami jest jedną z najlepszych metod walki z radykalizacją. Tak było zresztą ze mną. Gdy stanąłem w obliczu rzeczywistości pełnych przemocy tradycji islamu, mój przyjaciel chrześcijanin zasugerował mi, że islam nie musi być moim jedynym wyborem i istnieją doskonałe powody, bym przyjął ewangelię.

Skuteczność wszelkich rozwiązań, politycznych i innych, które pomijają duchowe i religijne korzenie dżihadu, może być ograniczona.

Autorem powyższego artykułu ""Śmiercionośna rola Koranu w inspiracji dla belgijskiej rzezi" na łamach "USA Today" jest dr Nabeel Qureshi - mówca współpracujący z chrześcijańską służbą Raviego Zachariasa, autor książki "Answering Jihad: A Better Way Forward" (Odpowiedź na dżihad: lepsza droga naprzód).

Zobacz także: Polski pastor skomentował zamachy w Brukseli. Gorzkie słowa odnośnie niektórych chrześcijan

Źródło: USA Today