Oto co muzułmańscy uchodźcy powiedzieli o Franciszku po tym, jak zabrał ich ze sobą do Włoch

  • środa, Kwi 20 2016
jedna z rodzin uchodźców, która przyleciała z Lesbos z papieżem jedna z rodzin uchodźców, która przyleciała z Lesbos z papieżem fot. L'Osservatore Romano/Twitter

Papież zabrał ich do Rzymu z Lesbos na podstawie wiz humanitarnych. Oto co teraz mówią.

Jak informowaliśmy, Franciszek zdecydował się przywieźć ze sobą do Włoch trzy syryjskie rodziny, które dotarły na grecką wyspę Lesbos. To muzułmanie.

Radio Watykańskie cytuje teraz słowa małżeństwa Hassana i Nour Zahidów, którzy znaleźli się wśród tych 12 wybranych osób (6 dorosłych i 6 dzieci).

Jak pisze, wydają się "oszołomieni" i wdzięczni. Niedowierzają, że są "w końcu bezpieczni" razem ze swoim dwuletnim synem.

Humanitarne wizy uzyskała dla nich Wspólnota św. Idziego. Teraz pomaga im ona w czasie, gdy ich wnioski o azyl poddawane są ocenie władz.

Hassan wyjaśnia, że nie spodziewał się, że tamtego dnia wejdzie na pokład papieskiego samolotu.

Jak mówi, Franciszek spotkał się z rodzinami na lotnisku i zapytał o ich historię i o to, w jakiej znajdują się sytuacji.

Mężczyzna marzy teraz, by wniosek jego i jego rodziny o azyl został we Włoszech zaakceptowany i by mogli tam rozpocząć "nowe, bezpieczne życie".

Hassan mówi, że podróż do Europy zajęła im cztery miesiące. W Damaszku został powołany do syryjskiej armii. W Aleppo bojownicy Państwa Islamskiego chcieli, by dołączyli do dżihadu.

- Mówili, że muszę walczyć, prowadzić dżihad, ale ja nie chciałem nikogo zabijać. Jestem inżynierem, a nie żołnierzem. Musiałem uciec z Syrii - tłumaczy.

Z pomocą przemytników udało im się dotrzeć do Turcji. Spędzili tam trzy miesiące i musieli raz za razem płacić przemytnikom, czekając na "odpowiedni moment, by przeprawić się przez morze".

Hassan i jego rodzina mieli szczęście, że zostali zarejestrowani w Grecji zanim w życie weszła obecna unijno-turecka umowa o odsyłaniu nielegalnych migrantów do Turcji. Dzięki temu mogli stać się kandydatami do humanitarnej wizy do Włoch.

- Jesteśmy muzułmanami i niestety nasi ludzie nie postąpili z nami tak jak papież - przyznał Hassan.

Jego żona, Nour, jest inżynierem. Studiowała we Francji i chciałaby tam pojechać.

Tak dziękuje papieżowi Franciszkowi:

"Chciałabym podziękować papieżowi za jego gest. Żaden muzułmański przywódca religijny ani arabski prezydent - i mówiłam to wielokrotnie - nie zrobił niczego podobnego. Co prawda mówimy tym samym językiem i wyznajemy tę samą wiarę, co oni, ale ani jeden przywódca religijny ani arabski prezydent nie zdawał się czuć naszego bólu. Tylko papież. Papież się za nas pomodlił, poczuł nasze cierpienie, postanowił pojechać na Lesbos, by zobaczyć, co naprawdę się dzieje. Chcę więc powiedzieć: dziękuję! Dziękuję za to, że nas uratował".

Nour ma nadzieję, że ten gest Franciszka wpłynie na innych i pomoże zmienić sytuację polityczną tak, by granice zostały dla uchodźców otwarte.

"W obozach dla uchodźców ludzie znajdują się w różnych trudnych sytuacjach. Wielu potrzebuje pomocy. I to są normalni ludzie, którzy musieli zostawić wszystko z powodu wojny. My chcemy tylko żyć w miejscu, gdzie jest wolność, szacunek dla wszystkich ludzi i religii" - podkreśla.

Inni Syryjczycy przywiezieni przez papieża również podkreślają, że fakt, iż zostali wybrani z tysięcy uchodźców, jest dla nich jak "marzenie". Choć przyznają, że chcieliby, aby w ich kraju panował pokój i by mogli tam mieszkać.

Jeden z nich, Osama, zapytany o to, co sądzi o fakcie, iż to zwierzchnik Kościoła katolickiego zapewnił im podróż, odpowiedział:

"Pokój nie ma religii. Wszyscy jesteśmy ludźmi. Papież wykonał humanitarny gest i to było poruszające".

Według serwisu CatholicNews.com, wspomniana Wspólnota św. Idziego, która umożliwiła dotarcie uchodźców do Włoch, to społeczność świecka, która wraz z Federacją Kościołów Ewangelicznych we Włoszech działa na rzecz "korytarza humanitarnego" dla syryjskich uchodźców - osób starszych, rodzin z chorymi dziećmi czy kobiet samotnie podróżujących ze swoimi pociechami. Watykan poprosił ją, by pomogła w sprawdzeniu uchodźców w Grecji i wybraniu rodzin, aby rządy Grecji i Włoch mogły zapewnić im na czas niezbędne dokumenty, by mogły polecieć z papieżem.

Daniela Pompei, koordynatorka programów Wspólnoty św. Idziego dla migrantów i uchodźców, mówi, że rząd w Atenach nalegał, by wybrani zostali tylko ci uchodźcy, którzy przybyli do Grecji przed 20 marca czyli datą wejścia w życie unijno-tureckiego porozumienia.

Jak czytamy, dwie chrześcijańskie rodziny, które początkowo znajdowały się na liście do transportu papieskim samolotem, przeprawiły się przez morze z Turcji już po tym terminie.

Uwaga. Artykuły na portalu ChnNews.pl mają charakter informacyjny i nie muszą odzwierciedlać poglądów redakcji.

Zobacz także: To oszust! - mówi polski pastor o papieżu Franciszku. Reagują katolicy i popularne portale

Źródło: RadioVaticana.va, CatholicNews.com