"Gwarantuję, że pięć lat po legalizacji marihuany ludzie zechcą amfetaminy"

  • sobota, Sty 18 2014
"Gwarantuję, że pięć lat po legalizacji marihuany ludzie zechcą amfetaminy" fot. zimbio.com

Krytycznie do legalizacji marihuany odnosi się dr hab. Mariusz Jędrzejko - socjolog.

Wywiad z wykładowcą Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej i dyrektorem naukowym Centrum Profilaktyki Społecznej publikuje "Rzeczpospolita".

Socjolog przeciwstawia się argumentom zwolenników legalizacji tzw. "trawki". Podkreśla, że "nigdzie na świecie nie zlikwidowała ona świata przestępczego". Dodaje, że w Holandii będącej prekursorem legalizacji, "nie ma żadnego problemu także z kupnem amfetaminy i heroiny". Według dr Jędrzejko, legalizacja marihuany "nie zmniejsza podaży tzw. twardych narkotyków".

Mariusz Jędrzejko zastanawia się także nad sensem legalizacji w kontekście walki z uzależnieniami.

"Nie rozumiem, dlaczego nie mogąc poradzić sobie z olbrzymim problemem alkoholowym, ściągamy sobie na głowę jeszcze marihuanę. Nie ma żadnych dowodów na to, że po legalizacji konopi Polacy zaczną pić mniej alkoholu. A jeśli ta legalizacja nie zmniejszy innych zagrożeń, po co ją wprowadzać?" - pyta.

Na argument, że marihuana pomaga się "zrelaksować", odpowiada:

"Relaksować można się także pływając lub jeżdżąc na rowerze. W ostateczności mamy też alkohol i papierosy, a nawet e-papierosy! Narkotyku zaś nie można traktować jako fajnego środka, który daje relaks. W przypadku marihuany, na 10 osób palących uzależniona będzie jedna czyli ryzyko wynosi 10 procent. Tyle że w przypadku młodzieży rośnie do 30 procent".

Dr Jędrzejko ostrzega:

"Jeśli dziś zalegalizujemy konopie, to gwarantuję, że za pięć lat ludzie zechcą amfetaminy. A za dziesięć lat jeszcze czegoś innego. Fundamentem przeciwdziałania patologiom jest zdecydowana reakcja na najmniejsze, nie największe przejawy zła. Tolerujemy prostytucję i już dzisiaj pan Palikot proponuje jej legalizację. Inny przykład: wulgaryzmy. Zwróćmy uwagę, jak stopniowo przestały nam przeszkadzać w debacie publicznej. Bo któż by się zajmował językiem, gdy ludzie wokół giną?".

Według socjologa, marihuana wiąże się z konkretnym zagrożeniem dla społeczeństwa.

"Jeśli zalegalizujemy konopie, prawdopodobnie wzrośnie liczba eksperymentatorów i sobotnio-niedzielnych palaczy. Marihuana może nie zabije i nie wywoła nowotworu, ale zaburza relacje społeczne. A zdrowie społeczne jest tak samo ważne jak fizyczne" - podkreśla.

Na argument, że palenie marihuany "nie ogranicza wolności drugiego człowieka", odpowiedział:

"Ogranicza, bo człowiek po wypaleniu jointa i wyjściu na ulicę stanowi zagrożenie dla mnie. Mogę panią przejechać i do końca życia sobie tego nie wybaczę.

Poleć

Więcej w "Rzeczpospolitej"

Switch mode views:
  • Font size:
  • Decrease
  • Reset
  • Increase