John Godson odejdzie z polityki? Oto co mówi

  • środa, Lis 19 2014
John Godson John Godson fot. johngodson.pl

Po nieudanych wyborach na prezydenta Łodzi dalsza kariera polityczna byłego pastora stanęła pod znakiem zapytania.

Losem posła najpierw Platformy Obywatelskiej, potem Polski Razem, a teraz niezrzeszonego zainteresował się portal telewizji TVN24.

Autor artykułu "Upadek posła Godsona" przypomina, że jeszcze niedawno "wielu polityków mogło mu tylko pozazdrościć rozwoju kariery", a John miał "sympatię wyborców, atencję mediów i polityczny potencjał".

W ubiegłym roku zapowiedział, że rozważa walkę o fotel prezydenta Łodzi. I w wyborach wystartował. Choć zdawało się, że będzie się liczył w tych zmaganiach, wynik (4 proc. i dopiero 5. miejsce) rozczarował.

Co teraz?
 
W rozmowie z tvn24.pl Godson mówi: "jeszcze przez rok będę posłem. W tym czasie zrobię, co mogę dla ludzi. A potem... zobaczymy. Rozważam odejście z polityki".

Cytowany przez portal analityk, Eryk Mistewicz, sądzi, że jego problemy, oprócz spraw czysto politycznych, mogą wiązać się z jego konserwatywnymi wypowiedziami.

Godson mówił między innymi, że nie wierzy w ewolucjonizm, a jego "pradziadek nie był małpą". Powiedział też, że dla niego "homoseksualizm jest zboczeniem".

Podobno, te wypowiedzi były "kontrowersyjne".

- Takie kontrowersyjne wypowiedzi mogły mu zaszkodzić. Ograniczyły jego popularność wśród osób, które cenią sobie jego tolerancję - argumentuje Mistewicz, specjalista ds. marketingu politycznego.

Godson podkreśla jednak: "niczego nie żałuję. Żyję tak, żebym nigdy nie musiał się wstydzić tego, kim jestem. Chciałbym pod koniec swoich dni, patrząc wstecz, cieszyć się z tego, jak żyłem".

"Jeżeli zrezygnuje z polityki, co mu zostanie?" - pyta tvn24.pl.

- Jestem przedsiębiorcą, społecznikiem i duszpasterzem. Zajęcia z pewnością mi nie braknie - mówi polityk.

John Godson udostępnił poświęcony mu artykuł na swoim profilu na Facebooku. Postanowił się też do niego odnieść.

Pisze, że w takich momentach przychodzi mu na myśl wiersz "Bieg" nieznanego autora:


„Poddaj się, zrezygnuj!” – głosy nachalne wołają
„Tym razem już nie wygrasz, nareszcie cię pokonają”.
Już niemal uwierzyłem w nieuchronność klęski
Gdy w pamięci mej odżył bieg ten, bieg zwycięski.
I nową nadzieję zrodziło to wspomnienie,
Z tą myślą odżyło całe me istnienie.

Bieg chłopców z dzieciństwa pamiętam doskonale
Biegliśmy z obawą, biegliśmy z zapałem,
Do biegu gotowi, z pewnością w sercu,
O pierwszym i zwycięskim każdy marzył miejscu.
Ojcowie patrząc z boku do walki zachęcali,
Chcieliśmy im pokazać, że słusznie nam ufali.

I wreszcie start! Pognaliśmy, co tchu w piersi.
Chcieliśmy być bohaterami, chcieliśmy być pierwsi!
Jeden z chłopców wysunął się na czoło kolumny
i myślał sobie: „Ależ tata będzie ze mnie dumny!”
Lecz wtem nagle, gdy biegli przez pola słoneczne
Chłopiec się potknął i zachwiał niebezpiecznie.

Choć starał się, nie zdołał złapać równowagi.
I padł, słysząc wkoło złośliwe uwagi.
Jak bardzo żałował wtedy, że istnieje!
Porzucił w swym sercu już wszelką nadzieję.
Aż nagle, kiedy spojrzał w swego taty oczy
Zrozumiał: „Muszę jednak bieg ten dokończyć.”

Z prochu powstał do biegu pełen nowych sił
Patrząc naprzód, nie oglądając się w tył.
Zbyt mocno jednak pragnął nadrobić drogi
Znów się pod nim ugięły osłabione nogi.
„To, po co ja w ogóle z upadku powstaję!
Ja się do tego biegu zupełnie nie nadaję!”

I znów wśród tłumu spotkał swego taty oczy
Zrozumiał: „Muszę jednak bieg ten dokończyć.”
I wstał i zaczął biec, choć był daleko w tyle,
„Jak bardzo się postaram, dogonię ich za chwilę.”
Do biegu znów się rzucił ostatkiem swoich sił,
Wysiłek był zbyt wielki i znowu upadł w pył.

Gdy leżał pokonany, płynęły z oczu łzy
Nie dokończę biegu, już nie mam całkiem sił.
Gdzieś prysła wola walki, nadzieję już porzucił.
i gorzki smak porażki do serca wnet powrócił
„Przywyknę i nauczę się jak z tą zniewagą żyć,
Lecz gdzie się będę mógł przed wzrokiem taty skryć?”

I wtedy cichy głos usłyszał w sercu swym:
To nie jest koniec biegu, a ty wciąż biegniesz w nim!
Więc obudź swą nadzieję i nabierz znowu sił.
Zwycięstwem jest powstawać, gdy się upada w pył.
Więc powstał i do mety mozolnie zaczął biec,
Bez względu na to, który będzie, już nie podda się.

Odrzucił precz od siebie wszelkie myśli złe,
Jak po zwycięstwo w biegu tym wytężał siły swe.
Choć medal nie dla niego był, choć smak upadku znał
To powstał i dokończyć biegu z całej siły chciał.
Gdy pierwszy chłopiec minął metę, z radości śpiewał tłum
Zwycięzca znał, czym radość jest, nie poznał, co to znój.

Lecz gdy do mety już na końcu dotarł chłopiec ten
Tłum jeszcze bardziej cieszył się, bo on nie poddał się!
„Nie popisałem się” – do taty swego smutno chłopczyk rzekł
„Mój drogi, dla mnie zwyciężyłeś, bo podniosłeś się!”
I teraz, gdy mam trudne chwile i pochmurne dni
To w biegu moim chłopiec ten pomaga wytrwać mi.

Bo życie jest jak bieg i upaść czasem przyjdzie nam,
Za każdym razem, gdy upadniesz bez wahania wstań.
Choć wrogi głos ci mówi znów „Zrezygnuj, poddaj się!”
To inny głos zapewnia cię, że ty dokończysz bieg."


Pod wierszem Godson przypomina, że zgodnie z Księgą Przysłów 24,16, "choć sprawiedliwy siedem razy upadnie, jednak znowu się podniesie...".

I zaznacza:

"Nie wiem, jaka przyszłość i zadanie mnie jeszcze czekają, ale jednego jestem pewien - to jeszcze nie koniec!".

Poleć

Źródło: tvn24.pl, Facebook