Pastor Andrzej Stepanow o pastorach-gwiazdorach i o sytuacji wśród pastorów w Polsce

  • niedziela, Kwi 19 2015
Andrzej Stepanow Andrzej Stepanow fot. Facebook

Pastor warszawskiego ewangelicznego kościoła Spichlerz Andrzej Stepanow o pastorach, którzy myślą o sobie czasem za dużo.

Na swoim blogu Stepanow przyznaje, że problem gwiazdorstwa wśród pastorów istnieje, zwłaszcza w dużych kościołach, a tych, jak wiadomo, najwięcej jest za oceanem. Są także za naszą wschodnią granicą.

Stepanow wyznaje, że osobiście spotykał się z pastorami wielkich służb, którzy "wpadają w pychę i zaczynają gwiazdorzyć".

"I nie zawsze poziom gwiazdorstwa zależał od wielkości służby" - dodaje.

Według niego, pocieszające jest to, że takich pastorów i nauczycieli jest niewiele.

Andrzej Stepanow zaznacza, że nie zamierza "oceniać i osądzać tego czy innego kaznodziei". Widzi jednak "gorszy owoc takich nauczań" niż "radowanie się" z przyłapania duchownego zza oceanu na upadku.

Według niego, takie "nauczania niszczą wszystkie kościoły i uderzają w młodych, niedoświadczonych wierzących", w których "zasiewana jest podejrzliwość wobec wszystkich pastorów".

Jaka jest sytuacja w Polsce?

Jego zdaniem, w Polsce póki co nie ma tego rodzaju kłopotów, bo kościoły ewangeliczne są zbyt małe.

"A ci, którzy chcą być gwiazdami, nie mając wielkich owoców, wyglądają śmiesznie i szkodzą tylko wokół siebie".

Pastor Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej Spichlerz wyjawia, że polscy pastorzy są tak naprawdę "zmęczeni brakiem owocu na polu ewangelizacyjnym, wyczerpani i wypaleni".

Jak przyznaje, sam "był w takim miejscu".

"Wielu przedwcześnie umarło, inni chorują psychosomatycznie. Inni trzymają się, ale ich żony nie wytrzymują" - stwierdza.

Stepanow przestrzega przed "umieszczaniem nauczań o panach i władcach w kościołach".

Zresztą, jak dodaje, zamiast nich są w naszym kraju "wyczerpani i często samotni w swojej walce bracia."

"Niektórzy z nich nie radzą sobie z emocjami i zamykają się w sobie, a my myślimy, że są aroganccy" - kontynuuje.

Apeluje też, by nie nazywać "gburami" albo osobami "religijnymi" tych, którzy "nie mając zbyt wielkiego wykształcenia czy wychowania wzięli się za pracę, bo nie było nikogo innego w mieście, by budować kościół".

"Inni przez braki w charakterze upadli, ale chcieli inaczej na początku. Bogu jest przykro, a my cieszymy się, bo mówimy - a nie mówiłem?" - boleje pastor kościoła Spichlerz.

"Bóg nie daję nam prawa, by osądzać pracowników ewangelii. Jak zresztą nikogo. Nawet grzeszników" - kończy.

Cały wpis pastora przeczytasz TUTAJ

Czytaj także: Ulf Ekman przyjedzie do Polski. Będą polscy księża i pastorzy. Oto szczegóły