- Chciałbym powiedzieć kilka słów tym, którzy z polowania na herezje uczynili służbę... (WIDEO)

  • piątek, Maj 08 2015
Łukasz Kupczyński Łukasz Kupczyński fot. YouTube

Tak swój kolejny zdecydowany apel do osób, które nazywa łowcami herezji, rozpoczyna Łukasz Kupczyński.

Kupczyński jest wokalistą, kompozytorem, multiinstrumentalistą i muzykiem sesyjnym od lat współpracującym z zespołami TGD i Mate.O Akustyczny. Jest również wraz z żoną liderem zespołu Fisheclectic.

Na swoim wideoblogu już po raz drugi odnosi się do krytycznych komentarzy, na które nieraz można napotkać w sieci w związku z jaskrawymi przejawami duchowości wśród chrześcijan, zwłaszcza charyzmatyków.

Niektóre z takich duchowych przejawów można zaobserwować na poniższym filmiku z konferencji w Niemczech.

W swoim nagraniu Kupczyński przyznaje, że jest nieco sfrustrowany "zachowaniem łowców herezji", a więc osób doszukujących się zwiedzenia u różnych głoszących i wiernych.

Wyraża jednak nadzieję, że dzięki jego odezwie zastanowią się one nad tym, co "tak naprawdę czynią, kiedy wyzywają ludzi służących w ciele Chrystusa od fałszywych proroków i nauczycieli".

Kupczyński zdaje sobie sprawę, że osoby te powołują się na słowa apostoła Piotra, który w swoich listach pisze o fałszywych prorokach.

- Różnica jednak jest taka, że Piotr wyraźnie nie mówi tutaj o wierzących, którzy mają jakąś błędną teologię albo o jakichś różnicach doktrynalnych czy różnicach w zrozumieniu Słowa. Mówi w 2. Liście o ludziach, którzy w świadomy sposób siali duchowe zniszczenie, manipulowali ludźmi, wykrzywiali prawdę dla swoich własnych celów, nie mieli nic wspólnego z Bogiem - zauważa autor widebloga.

Kupczyński nie dostrzega nic złego w dyskusjach na temat różnic teologicznych. Uważa jednak, że rozmowy z "łowcami herezji" tak naprawdę nie mają charakteru "normalnej rozmowy".

- Bardzo szybko pojawiają się epitety, wyśmiewanie, wyzywanie od ignorantów, nawet wysyłanie do diabła - ubolewa.

Jak stwierdza, "nazywanie heretykiem brata lub siostry, którzy nie zgadzają się z twoją teologią, to tak naprawdę uznawanie ich za nieprzyjaciół Boga i kogoś, kto niszczy wiarę chrześcijańską".

Uważa on też, że takie "osądzanie" innych i przypisywanie im "najgorszych motywacji" sprawia, że osoba, która to robi, "stawia siebie w miejscu Boga", bo, jak mówi Słowo, to "Bóg jest tym, który bada serca".

- Najwyraźniej wy posiadacie taką zdolność wglądu w ludzkie serce i wiecie, jakie są motywacje człowieka - ironizuje.

Tłumaczy też, że nie należy oceniać wyłącznie na podstawie własnych doświadczeń.

"Jeżeli coś nie jest tak, jak w waszym odłamie albo odłamku chrześcijaństwa, coś, czego w waszym kościele się nie doświadcza, to nie oznacza to, że jest to zwiedzenie".

I dodaje, że "gardzenie częścią ciała Chrystusa jest jak gardzenie głową ciała czyli Chrystusem".

Jego zdaniem, nawet jeśli komuś bardzo zależy na czystości doktryny, to nie może to usprawiedliwiać "osądzania ludzkich motywacji, pełnego sarkazmu wyśmiewania i rzucania wyzwiskami".

- Wy nie macie żadnego problemu, żeby strzelać ostrą amunicją do swoich braci, sióstr tylko dlatego, że pewne kwestie rozumieją inaczej - grzmi Kupczyński.

Jak przyznaje, zwraca się w szczególności do osób "sceptycznie podchodzących do duchowości charyzmatycznej", bo " w tych grupach najczęściej słychać głosy, które odbierają prawo innym wierzącym nazywać się prawdziwymi chrześcijanami".

- Łowcy herezji, odnoszę też wrażenie, choć mogę się mylić, że jesteście bardzo podejrzliwi w stosunku do nauczania o Bożej miłości. To jest zadziwiające - mówi autor wideobloga i zauważa, że nauczanie o miłości nie jest przeciwne nauczaniu o świętości.

- To wszystko nie stoi w żaden sposób w kontrze, ale to wszystko wypływa i zaczyna się w miłości. Bóg tak umiłował świat, że dał Swego jednorodzonego Syna - wskazuje.

Według niego, jako ciało Chrystusa, jesteśmy "powołani do głoszenia miłości Bożej, nie potępienia, nadziei w Chrystusie, nie strachu przed piekłem".

Łukasz Kupczyński wzywa też osoby, które określa jako "łowców herezji", by ograniczyły używanie słów w rodzaju: "heretyk, zwiedziony, zwodziciel, sługa szatana" do
"naprawdę wyjątkowych i oczywistych sytuacji, w których mają do czynienia z ludźmi świadomie walczącymi z wiarą w Jezusa Chrystusa i takimi, którzy nie mają z chrześcijaństwem nic wspólnego".

Autor apeluje, by w rozmowach z innymi wierzącymi, zamiast używać wspomnianych ostrych słów, mówić łagodniej. Na przykład: "nie zgadzam się w tym nauczaniu z tym bratem".

Nie rozumie "ciągłego porównywania" ruchu charyzmatycznego z hinduizmem, a także krytyki tzw. spoczynku w Duchu.

Zwraca uwagę, że to, że w innych religiach ludzie upadają pod wpływem transów religijnych, nie znaczy, iż kiedy upadają na spotkaniach charyzmatycznych, znajdują się pod niewłaściwym duchowym oddziaływaniem.

Kupczyński zaznacza również, że poznanie Słowa to coś więcej niż "strzelanie" wersetami do innych.

- Powiedzcie, co to ma wspólnego ze służbą, do której my jako wierzący jesteśmy powołani? Mówię o służbie pojednania, głoszeniu zgubionym Chrystusa, dosięganiu chorych z mocą, uwalnianiu tych, którzy są związani, ratowaniu ludzkich dusz - pyta.

I odwołuje się do krytyki, jaka w niektórych kręgach spadła na amerykańskiego ewangelistę Todda White'a, który niedawno głosił na kilkutysięcznej konferencji w Warszawie.

- Dla mnie jest to przerażające, z jaką lekkością przekreślacie świadectwo i służbę takich ludzi, jak Todd White. To niesamowity przykład przemienionego życia. Były narkoman, którego Bóg uwolnił. On teraz dotyka miłością Bożą niezliczoną liczbę ludzi na ulicach, a wy krzyczycie przy tym swoje zdania typu: "twoje świadectwo nie jest prawdziwe" - ubolewa Kupczyński.

Jak mówi, taka krytyczna postawa jest "wygodna", bo "nie trzeba robić nic, wychodzić na ulice, zapierać się samego siebie, o nikogo się nie modlić, do nikogo nie docierać. Wystarczy siedzieć w ciepłych kapciach przed swoim komputerkiem i bawić się w ocenianie, wrzucanie wszystkiego, co żywe, do worka z napisem "herezja" - grzmi autor wideobloga.

Według niego, takie osoby, "nie robiąc nic w Królestwie, nie ratując grzeszników, nie docierając do żadnego grzesznika", mogą tym samym "poczuć, że coś robią, czuć się lepiej" i przy tym "być przekonane, że czynią wolę Bożą".

Łukasz Kupczyński przestrzega przed manipulacją polegającą na wyrywaniu fragmentów kazań z kontekstu i łączeniem ich z innymi fragmentami.

- Przy tym wszystkim nie denerwujecie mnie wcale. Raczej zadziwiacie swoją ignorancją i taką religijną pychą i tak naprawdę smucicie. Wasze działania są bardzo smutne - zwraca się do odbiorców autor.

I jak mówi, jeśli gdzieś ma dostrzegać "cielesność", to nie w "upadaniu, trzęsieniu się czy modlitwie językami", a w "takiej ludzkiej mądrości, założonych rękach, cynizmie, sarkazmie", który, według niego, jest w osobach, do których się zwraca.

Na koniec apeluje, by "ubrać się w pokorę" wobec innych wierzących i "zrozumieć, że mogą myśleć inaczej niż my".

- Pamiętajmy, że wszyscy nowonarodzeni wierzący, którzy wyznają Jezusa swoim Panem i oddali Mu swoje życie, należą do tego samego ciała Chrystusa. Jeżeli atakujesz ich, to atakujesz ciało Jezusa. Jeżeli atakujesz ciało Jezusa, to atakujesz Jezusa, który jest głową ciała - podkreśla.

Wideo z odezwą Łukasza Kupczyńskiego obejrzysz poniżej.

Zobacz także: Oburzenie duchowością charyzmatyków. Są zwiedzeni? Jest reakcja (WIDEO)

Chcesz więcej informacji od ChnNews.pl?