Debata prezydencka - oto co kandydaci powiedzieli o chrześcijanach i sprawach światopoglądowych

  • czwartek, Maj 21 2015
Debata prezydencka - oto co kandydaci powiedzieli o chrześcijanach i sprawach światopoglądowych kadr z debaty prezydenckiej w TVN24

To była debata ze sporą liczbą wątków dotyczących wiary i przekonań moralnych. Bronisław Komorowski i Andrzej Duda przedstawili swoje zdanie.

Już na początku debaty prezydenckiej w telewizji TVN zapytano o sprawy światopoglądowe.

"Czy Polska powinna być neutralna światopoglądowo? Czy według Panów prezydent powinien kierować się nauką Kościoła? Jeżeli dotrze do Panów ustawa zakazująca aborcji czy pozwalająca na stosowanie metody in vitro, co Panowie zrobią?" - zapytała Monika Olejnik, która rozpoczynała debatę.

- Polska oczywiście nie jest państwem wyznaniowym. To nam nie grozi. Natomiast trzeba pamiętać o tym, że jest konstytucja i były również orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które tę kwestię normowały. Trzeba pamiętać, że ochrona życia ludzkiego jest wpisana do polskiej konstytucji. W związku z tym prawo, konstytucja powinny być w Polsce przestrzegane. Dzieje się bardzo źle, jeżeli prezydent podejmuje takie działania, które skutkują naruszeniem konstytucji, tym, że wchodzą w życie ustawy z nią sprzeczne. Pan prezydent kilkakrotnie podpisywał takie ustawy i o tym przede wszystkim trzeba pamiętać - odpowiedział na to pytanie Andrzej Duda.

- Państwo polskie musi szanować zasadę autonomii Kościoła, a Kościół powinien szanować prawo autonomii Państwa. Może być autonomia wroga, jak było w czasach komunistycznych, może być autonomia przyjazna, co oznacza, że prezydent szanuje wszystkie poglądy obywateli polskich, nie tylko własne. I tam, gdzie są kwestie sumienia, nie zastępuje tego tak, jak Pana formacja chciała zastąpić - kodeksem karnym. Chciał Pan karać ludzi dwoma latami więzienia za stosowanie metody in vitro. Proszę Państwa, to jest średniowiecze. Prezydent musi być bezstronny, mając swoje własne sumienie, sumienie katolickie - odpowiedział Bronisław Komorowski.

Padło także pytanie o 300 rodzin syryjskich chrześcijan, którym grozi śmierć ze strony bojowników Państwa Islamskiego. Jak informowaliśmy, o ich przyjęcie zwróciła się do polskich władz Fundacja Estera. Jej prezes, Miriam Shaded, wyrażała ostatnio ubolewanie, że w sprawie przyjęcia tych wierzących, "nie ma woli politycznej" naszego rządu.

Justyna Pochanke zapytała kandydatów, co zrobią w sprawie tych chrześcijan, jeśli wygrają wybory.

- Tak, chciałbym, aby ta wspólnota ludzi dzisiaj ciemiężonych z uwagi przede wszystkim na swoje przekonania religijne, chrześcijan tak jak my, mogła się spokojnie osiedlić w naszym kraju, bo jest on krajem spokoju, a ludzie są w Polsce życzliwi. Jestem przekonany, że z tą życzliwością by się tutaj spotkali - oświadczył Duda.

Zwrócił przy tym także uwagę na problem sprowadzenia Polaków zza naszej wschodniej granicy.

- Problem polega na tym, że jeżeli nie zmieni się w Polsce władza, na co szansa już jest teraz w najbliższych wyborach prezydenckich, jeżeli nie zmieni się także rząd, to będziemy mieli takie sytuacje, jak do tej pory, że nie był w stanie sprowadzić do Polski nawet Polaków, których życie było zagrożone w Donbasie. Dziś wielu ludzi, którzy mieszkają choćby w Kazachstanie, drugie pokolenie, bo zostali tam wywiezieni, chcieliby wrócić do Polski. Nie stwarza im się takich możliwości. (...) Powinniśmy być także otwarci na innych, którzy są nam bliscy kulturowo. Chrześcijanie ze wszystkich krajów są nam bliscy kulturowo. Jeżeli dzisiaj potrzebują pomocy, Polska powinna im tej pomocy udzielić. I ja jako prezydent Rzeczypospolitej z całą pewnością będę o to zabiegał, aby tym ludziom pilnie pomóc, bo to jest dla nich kwestia życia i śmierci. Oni rzeczywiście mogą zostać zamordowani - stwierdził.

Jak zauważyła Pochanke, sprawa chrześcijan z Syrii to "publiczna deklaracja na czas, bo ten czas oznacza konkretne życie".

- To jest problem rzeczywiście niesłychanie poważny. Uważam, że Polskę powinno być stać na to, żeby przyjąć tych ludzi zgodnie z procedurami, które w naszym państwie obowiązują, ale, Panie pośle, to się łatwo tak mówi, składa takie deklaracje, ale uważam, że każdy powinien wykonywać swoją pracę w tym zakresie. Niech Pan powie, dlaczego Pan nie wziął udziału w głosowaniu w Parlamencie Europejskim właśnie nad uchwałą, która upominała się o chrześcijan zagrożonych przez Państwo Islamskie. To jest praktyka w funkcjonowaniu w polityce. Panie pośle, Pan co innego mówi, domaga się od innych aktywności, a tam, gdzie jest Pana miejsce, to Pana po prostu nie ma, a powinien być. Tam Pan powinien dać wyraz polskiemu stanowisku na rzecz chrześcijan zagrożonych przez Państwo Islamskie - wypomniał Dudzie urzędujący prezydent.

W jednym z pytań po części dotyczącej polityki zagranicznej Bronisław Komorowski odniósł się do Krzysztofa Szczerskiego, który zostanie ministrem ds. międzynarodowych w kancelarii prezydenta, jeśli wybory wygra Andrzej Duda. Komorowski krytycznie ocenił wypowiedź Szczerskiego. Miał on pisać m.in. o "dyktaturze ewangelii".

- On mówi wprost, pisze o potrzebie powołania republiki wyznaniowej w Polsce, o potrzebie funkcjonowania przedstawicieli Kościoła katolickiego w Senacie, o dyktaturze ewangelii. Panie pośle, taki człowiek ma prowadzić politykę międzynarodową w Pana kancelarii? Kto z nim na świecie będzie rozmawiał? Kto na świecie ma takie średniowieczne poglądy? To jest ze szkodą dla Kościoła, ze szkodą dla Polski - powiedział urzędujący prezydent.

- Nie znam osoby, która uczestniczy w większej liczbie spotkań międzynarodowych niż Krzysztof Szczerski. On cały czas jest gdzieś zapraszany i spotyka się. Przede wszystkim jest profesorem. Może wybrał Pan jakieś jego wypowiedzi dywagacyjne, bo rzeczywiście przed II Wojną Światową, w okresie II Rzeczypospolitej, silnego polskiego państwa przedstawiciele kurii biskupiej zasiadali w polskim Senacie, ale powiedzmy sobie jedno otwarcie - pan poseł Krzysztof Szczerski nie tylko jest bardzo biegłym dyplomatą, nie tylko zna się na stosunkach międzynarodowych, ma za sobą karierę akademicką, ale przede wszystkim rozumie, co znaczą polskie interesy i ma odwagę ich bronić - odpowiedział Andrzej Duda.

Sam Szczerski wyjaśnił sprawę swoich słów zacytowanych przez prezydenta Komorowskiego w rozmowie z wpolityce.pl. Oświadczył:

"To był tekst, który powstał 10 lat temu, i był to utwór literacki, political fiction. Opisywaliśmy rzeczywistości alternatywne na zlecenie redakcji kwartalnika „Pressje”. Losowaliśmy tematy, mi wypadł temat dotyczący fundamentalizmu. To nie był żaden program polityczny, ani żaden manifest moich poglądów, ani nie jest to żaden program dla Polski. To, powtarzam, literacki tekst."

Całą debatę można obejrzeć poniżej.

Chcesz więcej informacji od ChnNews.pl?