Warszawa: incydent w kościele św. Anny podczas odczytywania listu biskupów ws. aborcji (WIDEO)

  • poniedziałek, Kwi 04 2016
kościół św. Anny kościół św. Anny fot. "Gazeta Wyborczy"

W kościele św. Anny w Warszawie doszło do incydentu podczas odczytywania listu biskupów w sprawie aborcji.

Gdy ksiądz wypowiedział słowa: "życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem Dekalogu: Nie zabijaj!", z pełnego ludzi kościoła zaczęły wychodzić niektóre siedzące w ławach kobiety, najwyraźniej oburzone treścią listu, mówiącą o potrzebie zaostrzenia ustawy aborcyjnej.

Jedna z pań wstała i przez dłuższy czas w obecności zgromadzonych wygłaszała swoje uwagi w tej sprawie w stronę duchownego. Gdy zniesmaczeni tym wierni usiłowali wyprowadzić ją z kościoła, doszło do ostrej wymiany zdań i przepychanek.

Poniżej wideo, które opublikowała "Gazeta Wyborcza".

 

W kościele św. Anny w Warszawie wierni tak zareagowali na odczytywanie listu Prezydium Konferencji Episkopatu Polski o aborcji. Były tam również osoby, które wcześniej umówiły się na to, że w ramach protestu opuszczą świątynię podczas odczytywania listu Episkopatu.

Opublikowany przez Gazeta Wyborcza na 3 kwietnia 2016
 
Choć zachowanie grupy oburzonych osób wydawało się spontaniczne, wiele wskazuje na to, że tak nie było i cała akcja była dokładnie zaplanowana. "Gazeta Wyborcza", która opublikowała nagranie z kościoła, napisała: "grupa przeciwników zaostrzenia prawa aborcyjnego postanowiła zaprotestować w tej sprawie i założyła na Facebooku wydarzenie, w którym zapraszano do ostentacyjnego wyjścia z kościoła św. Anny w Warszawie".

Sprawę skomentował na Twitterze poseł PiS Stanisław Pięta.

To kolejne emocje w sprawie aborcji po tym, jak premier Beata Szydło oświadczyła, że popiera całkowity jej zakaz, a szef PiS Jarosław Kaczyński powiedział: "w tych sprawach jako katolik podlegam nauce, którą głoszą biskupi i co do tego nie ma wątpliwości".

Wczoraj przed Sejmem odbyła się proaborcyjna demonstracja pod hasłem "stop dla torturowania kobiet" zorganizowana przez Partię Razem.

"Posłowie chcą torturować polskie kobiety, skazywać je na więzienie, upokorzenie i śmierć. Chcą uczynić z Polski piekło, w którym kobieta, która poroni jest ścigana przez prokuraturę, a badania prenatalne są nielegalne. Nie pozwólmy odebrać sobie godności!" - napisali na Facebooku organizatorzy protestu.

"Gazeta Wyborcza" w jednym ze swoich artykułów napisała, że obywatelski projekt ustawy zaostrzającej prawo aborcyjne sugeruje między innymi, że przewiduje on karę więzienia dla kobiety, która nieumyślnie doprowadziła do poronienia dziecka.

Stowarzyszenie Ordo Iuris, które projekt przygotowało, zaprzecza tym doniesieniom.

"Obywatelski projekt ustawy zakłada bezwzględne zwolnienie kobiety od odpowiedzialności za nieumyślne doprowadzenie do śmierci dziecka. Co więcej, nawet gdy matka umyślnie pozbawi swe poczęte dziecko życia, z uwagi na wieloaspektowość tych sytuacji, projekt dopuszcza odstąpienie od wymierzenia kary" - napisano.

Sprecyzowano też, że projekt gwarantuje kobietom dostęp do badań prenatalnych.

Zgodnie z obecną ustawą dotyczącą aborcji, jest ona dopuszczalna, gdy ciążą stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki, istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwaracalnego upośledzenia płodu lub nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu i w sytuacji, gdy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego, takiego jak gwałt.

Uwaga. Artykuły na portalu ChnNews.pl mają charakter informacyjny i nie muszą odzwierciedlać poglądów redakcji.