Oto opinie egipskich chrześcijan o kolejnej rewolucji w ich kraju

  • czwartek, Lip 04 2013
demonstracja na Placu Tahrir w Kairze demonstracja na Placu Tahrir w Kairze fot. archinect.com

Chrześcijanie biorą aktywny udział w kolejnej rewolucji w Egipcie. Oto ich opinie na temat tych wydarzeń.

Po wielotysięcznych demonstracjach w Kairze i innych dużych miastach Egiptu armia postanowiła w końcu odsunąć prezydenta Mohammeda Mursiego od władzy. Rzesze jego przeciwników świętują, a tymczasowym przywódcą państwa został przewodniczący Trybunału Konstytucyjnego Adly Mansur.

Wielu chrześcijan podziela zdanie większości egipskiego społeczeństwa, że rządzące od obalenia Hosniego Mubaraka Bractwo Muzułmańskie "ukradło poprzednią rewolucję".

- Nie spodziewaliśmy się tego. Wielokrotnie brałem udział w protestach podczas tamtej rewolucji. Miałem marzenie, że przyjdą zmiany, ale Bractwo Muzułmańskie to wszystko ukradło - mówi Amgaed Fahmi - wierzący zajmujący się w Kairze importem towarów.

Podobnie jak inni obywatele, chrześcijanie w Egipcie są zmęczeni pogarszającym się stanem gospodarki, korupcją i zdominowanym przez islamistów rządem.

- Biorę udział w obecnych manifestacjach, bo chcę, by skorumpowany system został zlikwidowany. Nasza sytuacja się pogorszyła. Bractwo myśli tylko o sobie. Oni niczego o ludziach nie wiedzą i niczego dla nich nie robią. Podzielili nasze społeczeństwo na muzułmanów i chrześcijan - mówi Shenoda Danil - taksówkarz z południowej części Kairu.

Hebatalla Safwat Ghali uczy francuskiego na Uniwersytecie Kairu. Ona również protestowała w 2011 roku przeciwko rządom Hosniego Mubaraka. Teraz znów wzięła udział w demonstracjach.

- Przyszłam na Plac Tahrir po pierwsze dlatego, że jestem Egipcjanką, należę tego narodu. Po drugie, jako Koptyjka okazuję chrześcijańską miłość mojemu krajowi. Odczuwam współczucie dla narodu egipskiego. Odrzucam wszelkiego rodzaju niesprawiedliwość, nie tylko wobec chrześcijan. Chcemy społecznej sprawiedliwości, wolności i ludzkiej godności - podkreśla.

Również ksiądz z miejscowego kościoła koptyjskiego, Mekheel Aziz Karyakos, udział w protestach uznał za swój obowiązek.

- To dla mnie bardzo ważne, żeby tu być, bo jestem Egipcjaninem i Koptem, a także przywódcą. Spoczywa więc na mnie odpowiedzialność - podkreślił.

Inny wierzący, Manal Selim, twierdzi, że chrześcijanie byli spychani na społeczny margines przez prezydenta Mursiego.

- Jako chrześcijanin czułem się skrajnie marginalizowany, odkąd Mursi uzyskał władze. Popełnił serię fatalnych błędów, które podzieliły nasze społeczeństwo, zaczynając od wyznaczenia pozbawionego kwalifikacji komitetu do napisania konstytucji - zaznacza Selim.

Koptyjscy chrześcijanie stanowią około 10 procent ludności Egiptu.


Źródło: Charisma News, Wikipedia