Chrześcijański artysta Grzegorz Kloc w Onet.pl wprost o Jezusie!

  • środa, Sie 20 2014
Grzegorz Kloc Grzegorz Kloc

Chrześcijański artysta Grzegorz Kloc w Onet.pl wprost o Jezusie!

Znany z zespołów Sixteen i Seventeen współpracował między innymi z Marylą Rodowicz, De Mono czy Natalią Kukulską. Jest wokalistą, gitarzystą, autorem piosenek i tekstów. Od dłuższego czasu gra muzykę chrześcijańską.

W środowisku wierzących jest już postacią dobrze rozpoznawalną dzięki płynącym z serca tekstom i muzyce oddającej chwałę Jezusowi. Zawsze podkreśla też, że Bogu zawdzięcza życie, wyjście z alkoholizmu, odbicie od dna. Stopniowo o jego chrześcijańskich projektach staje się głośno także w mediach świeckich. Najpierw jego utwór "Powrót Łazarza" zawędrował na pierwsze miejsce wśród najlepszych teledysków na liście portalu Interia.pl. Teraz wywiad z Grzegorzem opublikował Onet.pl.

Grzegorz w wywiadzie podkreśla, że muzycy chrześcijańscy niesłusznie bywają "traktowani jak getto", podczas gdy taka muzyka jest tak naprawdę muzyką "powszechnego użytku." Artysta przypomina, że choćby słynna grupa U2 zaczynała od "grania w kościołach", a dopiero potem zaczęła nagrywać piosenki, które trafiły do radia. Z kolei gatunki takie jak rock, blues czy soul pochodzą od pieśni "negro spirituals śpiewanych przez niewolników na plantacjach bawełny."

"Uważam, że rock'n'roll wywodzi się z kościoła" - dodaje z rozbrajającą szczerością Kloc.

Artysta jest zwolennikiem takiej muzyki wielbiącej Boga, która jest "radosna i ekspresyjna". Z drugiej strony zaznacza, że jeśli ludzie są "autentyczni" w wielbieniu Pana muzyką "smutną i refleksyjną", to i to "mu się podoba". Jego zdaniem, najważniejsze jest to, że prawdziwa muzyka chrześcijańska "jest też modlitwą, formą ekspresji prosto z serca".

Marzeniem Grzegorza jest, by "ta muzyka była bardziej obecna w życiu, wyszła z tego getta, była grana wszędzie - w hipermarketach, na ulicy, wszędzie tam, gdzie ludzie potrzebują nadziei i doświadczają pustki".

- A może większą szansę na powszechne powodzenie miałaby muzyka, która wyraża duchowość, ale bez wypowiadania konkretnych boskich imion? Wtedy mogliby się w niej odnaleźć także wyznawcy innych religii - zapytała prowadząca wywiad Katarzyna Paluch.

Grzegorz jest jednak bezkompromisowy.

"Powiem tak: wielu jest "dilerów miłości": Budda, Kryszna, Maharadżi, naprawdę wielu. Ale tylko Jezus Chrystus umarł zamiast mnie. Wierzę w to, gdyż to zmieniło moje życie i nie wstydzę się o tym mówić. To dla mnie normalność i codzienność, jak granie akordów. Nie mam zamiaru tego chować" - podkreśla.

"Ja jestem po prostu szczerym człowiekiem i mówię to, co myślę. Uważam, że wszystko to, co ludzie robią – od różnych odkryć przez nawet zasady biznesu, marketingu czy PR-u – jest wzięte z Pisma Świętego. Tylko, że ludzie zrobili tak, że z Biblii wzięli to, co jest dla nich wygodne, ale odrzucili osobę Jezusa" - stwierdza Grzegorz.

Według niego, Pismo Święte "to bardzo praktyczna księga, bo uczy jak żyć". Jak mówi, dzięki tej księdze widzi, że "Bóg jest realną osobą, nie żadną energią nie wiadomo skąd. Jest bliską osobą, pełną miłości i dobra".

Kloc zaznacza, że pomimo swojego przykładu zmienionego życia on sam "nie ma takiej mocy, żeby mówić ludziom co mają robić".

"Mogę być dla kogoś po prostu świadectwem (...) Każdy jest kowalem swojego losu. Ja mogę działać tylko przez przykład, zachętę lub inspirację" - stwierdza.

Artysta nie ma też wątpliwości, że "muzyka jest walką", która nie jest bez znaczenia.

"Wojna z samym sobą, z przebaczaniem konkurencji, która chce wyniszczyć i tak dalej. Dla mnie osobiście bycie muzykiem to bycie żołnierzem, a żołnierz musi mieć przesłanie" - podkreślił.

 

Opracowanie: ChnNews.pl

Źródło: Onet.pl