Trener reprezentacji Portugalii: Jezus żyje!

  • czwartek, Lip 14 2016
Fernando Santos Fernando Santos fot. JournalPrimos.com

Trener niespodziewanych triumfatorów Euro 2016 jest szczęśliwy, że znalazł Jezusa Chrystusa.

Po finale turnieju, w którym prowadzona przez niego Portugalia pokonała Francję, podziękował Bogu.

Santos, który jest praktykującym katolikiem, oświadczył:

"Przede wszystkim, chciałbym podziękować Bogu Ojcu za tę chwilę i za wszystko w moim życiu. Mamy niesamowitą grupę ludzi. Oni zawsze wierzyli w to, co im mówiłem czyli że możemy to wygrać".

Odniósł się także do Jezusa i Marii.

- Chcę coś powiedzieć do mojego najlepszego przyjaciela i Jego Matki, zadedykować to zwycięstwo Jemu i podziękować Mu za to, że mnie wybrał. Za to, że dał mi dary mądrości, pokory i wytrwałości w prowadzeniu tego zespołu, a także za to, że mnie prowadzi i oświetla moją drogę. Wszystko, co robię, na co mam nadzieję i czego sobie życzę, niech będzie na większą chwałę Jego imienia".

Trener podziękował tez Bogu za to, że jest z nim i jego rodziną.

O swojej wierze Santos mówił także na początku tego roku.

W wywiadzie dla portugalskiego portalu Expresso powiedział, że w 1994 r. odnalazł Jezusa Chrystusa i dodał, że było to "największe szczęście" w Jego życiu.

- Wierzę w to, że zmartwychwstał. Chrześcijaństwo nie jest niczym innym, jak pewnością, że Chrystus zmartwychwstał. Św. Paweł powiedział to dokładnie: "Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał, próżna byłaby nasza wiara". Ale On żyje! Ta prawda jest bardzo prosta i nie należy jej komplikować. Wierzę w zmartwychwstanie, w to, że nasze życie tutaj jest tylko etapem i nie kończy się na ziemi, że nie umieramy na zawsze. Jezus żyje w nas i pośród nas - zaznaczył.

Po finale Euro również kapitan Portugalczyków, słynny Cristiano Ronaldo, wspomniał o Bogu po zwycięstwie.

- Bardzo się cieszę. Bardzo długo tego pragnąłem, od 2004 roku (Portugalia przegrała wtedy w finale Euro u siebie, red.). Poprosiłem Boga, by dał mi jeszcze jedną szansę. Niestety, sprawy nie ułożyły się po mojej myśli. Doznałem kontuzji po paru minutach meczu. Ale zawsze wierzyłem w tych zawodników. Oni mają jakość i zdolności, a nasz trener strategię, by wygrywać. Zawsze mówiłem, że chciałem zdobyć trofeum z reprezentacją narodową i stworzyć historię. I zrobiłem to. Dziękuję Bogu, że wszystko dobrze się dla nas ułożyło - powiedział piłkarz Realu Madryt.

Co ciekawe, siostra Cristiano, Katia Aveiro, komentując jego kontuzję (spowodowaną przez faul jednego z Francuzów) i łzy podczas finału, napisała:

"Ale Bóg jest wielki i wiedziałam, że tak jak nasz Zbawiciel Jezus Chrystus poświęcił się na krzyżu dla lepszego świata, Cristiano ronił łzy ze względu na ból, że nie mógł walczyć razem ze swoimi towarzyszami aż do końca za swoją ukochaną ojczyznę".

Dodała, że Bóg jest sprawiedliwy, i sprawiedliwość zwyciężyła w finale, marzenia się spełniły i Portugalia została mistrzem.

Źródło: Christian Today, gosc.pl, wpolityce.pl

Zobacz także: Mocne słowa byłego piłkarza: życie jest zbyt krótkie, by spędzać je bez Boga