Natalia Niemen o Kościele katolickim, zielonoświątkowym, baptystach i ekumenizmie

  • środa, Lis 02 2016
Natalia Niemen Natalia Niemen

Natalia Niemen wywiadzie dla tygodnika Do Rzeczy mówi między innymi czy jest religijna. Odnosi się do swoich doświadczeń z trzech różnych kościołów.

Niemen często przyznaje się do swojej wiary. Także i w tym wywiadzie podkreśliła, że jest "religijna", ale nie w znaczeniu, jakie często ludzie przypisują temu słowu. Bóg bowiem jest częścią każdej sfery jej życia.

"Jeśli rozumiemy religijność jako codzienną relację z Bogiem, to zachowuję się religijnie, obierając marchewki do obiadu i dziękując za to, że miałam pieniądze, aby je kupić" - wyjaśnia.

Gdy była dzieckiem, matka czytała jej i jej siostrze Eleonorze Biblię dla dzieci. Wtedy każdą wolną chwilę spędzała w kościele. Marzyła nawet o tym, by zostać zakonnicą.

Jej ojciec, Czesław Niemen, "przez całe życie szukał Boga, bo w dzieciństwie miał z Nim kontakt".

Później jednak, jak mówi Natalia, jako "jedna z milionów ofiar bezbożnych i antyczłowieczych ideologii spod szyldu liberalizmu i hedonizmu" przestał Boga szukać.

Ona trafiła tymczasem do warszawskiego kościoła zielonoświątkowego.

"Ten nowy rodzaj przezywania Boga wzbudził we mnie pozytywne zaciekawienie: jeśli miałeś kłopot i prosiłeś o modlitwę, to wszyscy w kościele wstawali i wstawiali się za tobą. Nie znałam tego z Kościoła katolickiego" - tłumaczy.

Choć dodaje, że był to zbór tylko umiarkowanie charyzmatyczny.

"Charyzmaty pochodzą od Ducha Świętego i są potrzebne, ale w niektórych środowiskach chrześcijańskich, również katolickich, kwestie ponadnaturalne bywają przeakcentowane" - stwierdza.

Teraz razem z mężem, synem pastora, chodzi do wspólnoty baptystów.

"To zrównoważona i mała wspólnota, do tego nastawiona bardzo ekumenicznie. Ja uważam, że to normalne, szczególnie po przygodzie z zespołem New Life M., gdzie tworzyliśmy grupę katolików i zielonoświątkowców" - wyjaśnia.

Dodaje, że choć "na górze" między kościołami mają nieraz miejsce spory i animozje, to "na dole katolicy potrafią być z ewangelikami jak brat z bratem".

"Łączy nas osoba Jezusa Chrystusa" - zaznacza.

Wokalistka odnosi się wywiadzie również do tzw. czarnych protestów, których uczestniczki wystąpiły w obronie aborcji.

"Mam w sobie potężną niezgodę na przyzwolenie zabijania nienarodzonych. Nie rozumiem tych określeń: "mój brzuch, moje ciało, moje życie". Tym tropem idąc, kobieta w ciąży ma dwie głowy, cztery ręce i cztery nogi. Jednak, na zdrowy rozum, ten mały człowieczek w środku mógłby powiedzieć: "to nie jest twoje życie, tam jestem ja. I czy ktoś mi daje wybór?" - podkreśla.

Dodaje, że nie mówi tak tylko dlatego, że jest wierząca, ale dlatego, że tak po prostu nakazuje logika.

Przyznaje, że nie jest łatwo rozmawiać z osobami kwestionującymi prawo do życia nienarodzonych. Jednak, jej zdaniem, chrześcijanie powinni mieć "olbrzymie Chrystusowe zrozumienie dla tych osób".

Niemen podejrzewa, że kobiety uczestniczące w czarnych protestach są "wściekłe" między innymi dlatego, że mogły wcześniej zostać "bardzo zranione" przez członka rodziny lub partnera.

Wokalistka przeprasza, że nieraz wdawała się w niepotrzebne dyskusje z osobami o innych poglądach.

"Wiele razy wdawałam się w idiotyczne przerzucania argumentami na różne tematy na - przepraszam - srejsbooku. I to było fatalne, bo nie dawałam właściwego świadectwa i postępowałam dokładnie w poprzek Ducha Chrystusa" - wyznaje.

Wyraża nadzieję, że ci, którzy atakują dziś chrześcijan, kiedyś również dostrzegą, że Bóg ma dla nich "ogrom miłosierdzia, taki jak ma dla nas".

Źródło: "Do Rzeczy".

Zobacz także: Ksiądz i pastor o zbawieniu i wiecznym potępieniu w TVP Info