Co zrobić, by codzienny dojazd do pracy nie był stratą czasu?

  • czwartek, Sty 30 2014
Co zrobić, by codzienny dojazd do pracy nie był stratą czasu? fot. blackchristiannews.com

Codzienny dojazd do pracy może być czymś więcej niż stratą czasu?

Niniejszy artykuł napisała Barb Peil - publicystka portalu Crosswalk.com:

"Chciałabym nienawidzić grzechu tak bardzo, jak mojego porannego dojazdu do pracy" - tak powiedziałam pół roku temu. W ubiegłym roku dostałam nową pracę - 16 kilometrów dalej od domu. Zastanawiając się nad wszystkimi zmianami, nie pomyślałam, że te dodatkowe kilometry mogą być aż tak uciążliwe.

Ale wydaje się, że wszyscy w aglomeracji Dallas uczestniczą w tej samej misji, co ja... i są na tej samej ulicy. Po kilku miesiącach, jeżdżąc co rano w korkach, miałam ochotę zjechać gdzieś z urwiska.

Bez względu na czas, drogę, muzykę czy kazania, których słuchałam, nic nie mogło uspokoić frustracji, która gromadziła się we mnie każdego ranka. A chyba nie muszę mówić, że nie jest najlepiej przyjeżdżać do pracy zdenerwowaną i wyczerpaną, podczas gdy czekają cię w niej nowe wyzwania.

Co było problemem? Czułam się, jakby mnie okradano. Dwie dodatkowe godziny w ciągu dnia, które powinny być moje, były wylewane na drogę jak filiżanka starej kawy.

Coś musiało się zmienić.

Nasze samochody są jak buzujące światy. Większość z nas siada w nich samemu z radiem, myślami i zmartwieniami. Gdy tak się wleczemy, nasze buzujące myśli są ubarwiane widokiem świateł podczas hamowania.

Gdy tak pewnego dnia jechałam, przyszła mi do głowy dziwna myśl. Co jeśli to "opóźnienie" jest celowe? Co jeśli Bóg chce mojej uwagi właśnie tutaj? Niech ruch uliczny się wlecze, czas mija - może opóźnienie było zamierzone?

Być może dla ciebie, podobnie jak dla mnie, relacja z Bogiem jest czymś najcenniejszym... Pomyślałam więc: co jeśli zaproszę Go, by jechał razem ze mną w tym korku? Jak to złagodzi moją frustrację? Co by powiedział, gdybym dała Mu dostęp do mojego serca i umysłu?

Postanowiłam, że to przetestuję. Przez miesiąc inwestowałam mój "buzujący czas" dla Pana.

Czego się nauczyłam?

Przede wszystkim, zaczęłam do Niego mówić. Mówiłam Mu o dniu, który mnie czeka. O terminach, spotkaniach, sytuacjach, które mnie niepokoją i ludziach, z którymi mam pracować. Poprosiłam, by kroczył przede mną podczas rozmów z trudnym klientem... Prosiłam Go o rozeznanie.

W inne dni prosiłam, by pomógł mi opracować strategię z moim zespołem, by pokazał mi, jak być najbardziej produktywną, skoncentrowaną, uprzejmą i bystrą. I tak dalej.

Kiedy kończyła mi się lista, miałam pokusę, żeby włączyć radio, ale nie - byłam zdeterminowana, by przez miesiąc mój dojazd do pracy był inny.

Potem stopniowo zaczęła zachodzić zmiana. Zaczęłam poświęcać Mu swoją uwagę. Kiedy uciszałam się i skupiałam wzrok na drodze, ożywały znane mi biblijne wersety:

"Pan jest z Tobą", "Bóg jest ucieczką i siłą naszą, pomocą w utrapieniach najpewniejszą", "Zdaj się w milczeniu na Pana i złóż w Nim nadzieję", "A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie".

Nigdy wcześniej nie sądziłam, że słowa "przestańcie i poznajcie, żem Ja Bóg" mogą być dla mnie szczególne, gdy stoję w korku otoczona samochodami terenowymi, ciężarówkami i spalinami. Powoli zaczęłam postrzegać te korki jako łaskę, okazję do rozwijania mojej najlepszej relacji.

Jeśli chcesz przeprowadzić swój 30-dniowy eksperyment, przekażę ci moje zasady:

1. Usuń to, co się rozprasza. Ja wyłączam radio, CD/Mp3 i telefon. Jedną z taktyk naszego wroga jest rozproszenie nas, byśmy nie słyszeli Bożego głosu. Więc w sposób zamierzony poświęć Bogu na ten czas. Spytaj: "o czym chciałbyś rozmawiać, Panie?".

2. Skup się "na tym, co w górze", jak mówi nam List do Kolosan 3,2. Dlaczego? Bo każda bitwa toczy się najpierw w umyśle. Jeżeli nigdy nie zdyscyplinowałeś się, by przestrzegać diety, to kiedy postanowisz w swoim umyśle, będziesz mógł dokonać niemal wszystkiego. Tak samo będzie z twoją relacją z Bogiem. Oto, co możesz zrobić:

- zapamiętaj odpowiednio dobrane wersety
- wstawiaj się za ludzi, z którymi będziesz pracować tego dnia
- wybierz listę kazań twoich ulubionych głoszących na interesujące cię tematy

3. Wypełnij swoje serce uwielbieniem. Włącz odtwarzacz.

- stwórz playlisty twoich ulubionych pieśni uwielbieniowych
- słuchaj płyty CD albo czytanych Psalmów
- pomyśl o dowodach Bożej miłości i podziękuj Mu za nią. Dostrzeż Jego rękę we wschodzie słońca, dziękuj Mu za Jego wierność, za Jego obietnicę, że będzie karmić ptaki (i ciebie). Popatrz na innych kierowców i podziękuj Mu, że zna imię każdego z nich i każdą ich potrzebę.


Podczas tego 30-dniowego eksperymentu moje serce przełączyło się z postawy "pomóż mi sobie poradzić" na "pomóż mi Cię poznać".

Moją codzienną modlitwą, gdy zapalam auto, stało się: "Panie, wskaż mi drogi swoje, ścieżek swoich naucz mnie!" (Psalm 25,4).

Zapewne nie zdziwi cię, że przedłużyłam swój miesięczny eksperyment na całe życie. Nie czekam teraz na kolejne drogowe szaleństwo. Mój czas nie jest teraz marnowany.

Poleć

Źródło: crosswalk.com