Aktywność seksualna przed ślubem? Zobacz, z czym to się wiąże

  • sobota, Lip 26 2014
uprawiając seks przed ślubem, sam sobie szkodzisz uprawiając seks przed ślubem, sam sobie szkodzisz fot. deccanchronicle.com

Dlaczego seks przed ślubem nie jest dobry? Okazuje się, że to nie tylko moralny zakaz, ale również...

Autorem poniższego artykułu jest Piotr Nowak - twórca strony internetowej SexZniewolenie.pl.

 

Większość osób, myśląc o biblijnej zasadzie mówiącej, że seks jest dla małżeństwa, uważa, że jest to jedynie przykazanie moralne, które dobrze jest zachowywać lub nie, a złamanie tej zasady nie powoduje większych konsekwencji. Wielu ludzi jest przekonanych, że wykazywanie aktywności seksualnej przed ślubem, nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz wskazane. Jedyny powód by tego nie robić upatruje się w tym, że Bóg i Kościół traktują to jako grzech.

Prawda jest jednak zupełnie inna. Gdy Bóg mówi człowiekowi, by coś robił lub nie, czyni tak ze względu na nasze dobro. Dane działanie ma konkretne, mierzalne konsekwencje, odpowiednio pozytywne lub negatywne. Dziedzina seksualności jest właśnie tą, w której szczególnie silne zastosowanie ma ta zasada. Nieprzestrzeganie reguł Tego, który stworzył seks, działa wyjątkowo destruktywnie na tę sferę życia. Natomiast przestrzeganie może dać w rezultacie wspaniały owoc. Oto kilka powodów dla których warto jest poczekać z aktywnością do ślubu:

1. Pierwsza aktywność seksualna tworzy matrycę na resztę życia.

Kiedy doznajemy pierwszych uniesień seksualnych, nasz mózg silnie koduje te doświadczenia. Można powiedzieć, że w pewnym sensie uczy się „oto jest właśnie seks, tego będę pragnął i pożądał”. Poprzez pierwsze doświadczenia tworzy się matryca, swego rodzaju norma, do czego będą następnie porównywane kolejne przeżycia. Im bardziej zbliżone do tej matrycy, tym według zapisanego schematu lepiej, im dalej tym gorzej. Kiedy powstanie taka matryca, odruchowo będzie nas ciągnęło do jej odtwarzania i będziemy czuć pewien dyskomfort jeśli nie będziemy mogli tego osiągnąć. Dlatego tak ważne jest, by te pierwsze doświadczenia były takie, jak życzymy sobie, by nasze życie seksualne docelowo wyglądało. Dlatego jeśli ktoś swoje życie seksualne rozpoczął od onanizmu, wolnych związków seksualnych lub pornografii, to właśnie te formy seksu będzie odruchowo postrzegał jako normę. Brzmi to paradoksalnie, ale dla osoby, która intensywnie onanizowała się przed ślubem, tym najbliższym „sercu” sposobem zaspakajania swoich popędów nie będzie nowy małżonek, ale właśnie ten odruch.

2. Twoje przeszłe doświadczenia będą rzutowały na twoją obecną relację seksualną.

Wiele osób ma nadzieję, że po zawarciu związku małżeńskiego to, co stare przeminie i wszystko stanie się nowe. Niestety tak nie jest. Jeśli ktoś był wcześniej aktywny seksualnie, to stare pragnienia, odruchy i preferencje będą dawały o sobie znać. Człowiek zgodnie ze swoją matrycą i nabytymi nawykami będzie dążył do ponownego zaspokajania swoich popędów w znany sobie sposób. Na przykład osoby takie mogą czuć niezadowolenie, że seks nie jest na zawołanie jak to było w przypadku, gdy sami się zaspokajali. Mogą mieć problem ze zrozumieniem, że druga strona też ma potrzeby. Może występować negatywne porównanie z obrazami lub osobami, z którymi miała doświadczenia seksualne w przeszłości. Często przykrym też efektem dla takich osób jest to, że będąc przyzwyczajone przez swoje fantazje, pornografię czy wolne związki do częstych zmian i nowości, w relacji małżeńskiej nie mogą tego odnaleźć (zamiast tego daje ona wiele innych fantastycznych rzeczy). Przez to czują się rozczarowane i zniechęcone (gdyż taki seks nie odpowiada ich matrycy).

3. Przywiązujesz się do tego z kim współżyjesz.

Ludzie czasem myślą, że istnieje coś takiego jak seks bez zobowiązań. Błąd! Nie ma czegoś takiego. Tak samo jak nie istnieje morderstwo bez poczucia winy, nie istnieje seks bez przywiązania! Nasz mózg jest tak skonstruowany, że podczas aktywności seksualnej wytwarza substancje chemiczne odpowiedzialne właśnie za uczucie przywiązania, bliskości, intymności i miłości. Te związki chemiczne mają na celu połączyć trwałym węzłem osoby, które ze sobą współżyją. Niestety nasz umysł nie rozróżnia czy ten ktoś czy coś, przy czym wykonujesz aktywność seksualną jest osobą, z którą masz zamiar spędzić życie czy też tylko osobą na jedną noc lub obrazem na monitorze. Za każdym razem, gdy przeżywasz silne doznania seksualne, przywiązujesz się do tego, z czym było to związane. Niestety mogą to być obrazy na ekranie, twoja ręka lub osoba, której więcej nie zobaczysz. Dlatego właśnie ludzi tak ciągnie do tych rzeczy, które na początku poznali, bo czują się do nich przywiązani. Niestety to przywiązanie jest często tylko iluzoryczne (istnieje np. tylko na ekranie komputera) i kiedy aktywność się kończy, umysł ma poczucie, że osoba, do której się przywiązał, zniknęła. Pojawia się poczucie pustki i wstydu. Nawet jeśli osoba jest realna, to zdolność umysłu do przywiązywania się jest ograniczona. Im więcej aktywności było w życiu przed ślubem, tym słabiej umysł będzie w stanie przywiązać się w końcu do osoby, którą wybierzesz na całe życie. Dla twojego umysłu to będzie już „tylko” któraś z kolei osoba, z którą jesteś aktywny seksualnie.

4. Seks potrzebuje zaangażowania i bezpieczeństwa.

Aby seks mógł być w pełni doświadczany, potrzebne jest podniecenie, pragnienie, miłość, bezpieczeństwo i zaangażowanie. Gdy brakuje któregoś z tych elementów, seks staje się doświadczeniem niesatysfakcjonującym w całej swej pełni. W rezultacie może przerodzić się to w trwałe negatywne nastawienie do seksu. Najczęściej kobiety i mężczyźni inaczej doświadczają tego stanu. Kobiety aktywne przed ślubem często stają się ofiarami odtrącenia i wykorzystania. Zaczynają więc kojarzyć seks z niebezpieczeństwem i niepewnością w związku. To może być przyczyną blokady seksualnej. Mężczyźni natomiast ograniczając seks jedynie do przyjemności fizycznej, ryzykują uwarunkowanie się na postrzeganie seksu przedmiotowo, egoistycznie i w oderwaniu od czułości i miłości.

5. Aktywność seksualna pozamałżeńska stanowi wysokie ryzyko wystąpienia zaburzeń natury seksualnej.

Nie jest prawdą, że od onanizmu wyrosną komuś włosy na dłoniach, ale istnieje wiele innych rzeczy, które mogą wystąpić wskutek tej niekontrolowanej aktywności. Mogą one być o wiele gorsze od zbyt intensywnego owłosienia. Jednym z ogromnych zagrożeń jest możliwość uzależnienia się. Gdy człowiek kieruje swoją całą energię seksualną na małżonka/-kę, wtedy cykl aktywności seksualnej jest naturalnie regulowany przez ich wzajemną relację. Kiedy człowiek sam stymuluje się seksualnie, wtedy nic nie stanowi dla niego ograniczenia. W takich wypadkach ludzie często zaczynają nadużywać seksu do regulowania sobie nim nastroju i poprawy humoru. Takie zachowanie bardzo łatwo zamienia się w kompulsywną potrzebę dostarczania sobie ulgi i przyjemności, a często nawet w nałóg. Kolejne zagrożenie polega na tym, że człowiek, który nie liczy się z moralnymi zakazami odnośnie seksu, łatwo może wprowadzić dewiacje do swoich zachowań seksualnych. Otaczający świat jest pełen bodźców, zachęt i możliwości by „urozmaicać” swoje życie seksualne o coraz nowsze, intensywniejsze doznania. Człowiek w poszukiwaniu przyjemności szybko przywyka do określonych zachowań i zamienia je na kolejne i kolejne. W efekcie jego upodobania i gusta przechodzą znaczną ewolucję i może się okazać, że w momencie ślubu tej osoby preferencje będą już tak wypaczone, że „zwykły” codzienny seks z drugą połówką może się wydawać zupełnie nieatrakcyjny.

Na koniec chciałbym wspomnieć o tym, że warto jest pamiętać o zasadzie, że „wszystko co człowiek w siebie wgra, to będzie potem odtwarzał”. Naprawdę nie jest tak, że dzień ślubu resetuje poprzednie doświadczenia. Dlatego tak ważne jest wejść do małżeństwa czystym, by można było wraz z małżonkiem napisać wspólnie wspaniałe, satysfakcjonujące oprogramowanie seksualne, które będzie stanowiło doskonałą matrycę dla wspólnego pożycia. Oczywiście utrzymanie czystości nie jest łatwe, świat ciągle kusi szybką, łatwą i intensywną przyjemnością. Dobrze jest jednak wiedzieć, że Bóg nas od tego odwodzi, nie dlatego, że chce nam zepsuć zabawę, ale dlatego, że zna naszą naturę i dalekosiężne konsekwencje tych czynów. Jest też nadzieja dla tych, którzy zdążyli już pokomplikować sobie tę dziedzinę życia. Bóg wie o naszych upadkach i zmaganiach i On potrafi i chce naprawić tę dziedzinę życia człowieka, jeśli tylko Mu na to pozwolimy.

Po więcej informacji i pomoc w przezwyciężaniu problemów natury seksualnej zapraszam na stronę www.sexzniewolenie.pl

Piotr Nowak

Poleć