5 powodów, dla których sprzeciw wobec związków homoseksualnych nie jest mową nienawiści

  • poniedziałek, Cze 29 2015
5 powodów, dla których sprzeciw wobec związków homoseksualnych nie jest mową nienawiści fot. winq.com

Ktoś, kto sprzeciwia się legalizacji związków homoseksualnych, często słyszy, że praktykuje mowę nienawiści albo jest homofobem. Oto 5 powodów, dlaczego tak nie jest.

Legalizacja małżeństw homoseksualnych w Stanach Zjednoczonych wywołała euforię wśród ich zwolenników i środowisk lewicowych nie tylko w USA, ale i wielu innych krajach, w tym w Polsce.

Grupa ta stara się przypiąć etykietkę homofobów i nienawistników przeciwnikom takich związków, osobom wyznającym przywiązanie do tradycyjnych wartości i Bożego prawa odnośnie małżeństwa.

Shane IdlemanShane Idleman, pastor kościoła Westside Christian Fellowship w Kalifornii, wskazał 5 powodów, dla których sprzeciw wobec związków i małżeństw homoseksualnych nie jest mową nienawiści.

Oto one:

1. Konfrontacja jest często oznaką szczerej miłości. Musimy okazywać współczucie, ale bez kompromisu. Rodzice codziennie ostrzegają, konfrontują, rzucają wyzwanie i upominają. Trwający w błędzie albo wyrachowani ludzie niesłusznie określają tego rodzaju postępowanie jako "mowę nienawiści". Nie jesteśmy powołani, by sprawić, aby prawda była tolerowana, ale by ją wyjaśniać. Weź przykład z Jezusa - głoś zarówno trudne prawdy, jak i te radosne. Głoś o krzyż i głoś o nowym życiu, głoś o piekle i głoś o niebie, głoś o potępieniu, ale i o zbawieniu, głoś o grzechu, ale i o łasce, głoś o gniewie, ale i o miłości, głoś o sądzie, ale i miłosierdziu, głoś o posłuszeństwie, ale i przebaczeniu, głoś, że Bóg jest miłością, ale nie zapominaj, że Bóg jest też sprawiedliwy. To właśnie miłość Boga skłania nas, by mówić o całej Jego prawdzie, w tym o rzeczach, których trudno jest słuchać. Być może dyskusja rozwiązałaby się szybko, gdyby obie strony mogły zostać sprawdzone wykrywaczem kłamstw, by określić, kto tak naprawdę "nienawidzi".

2. Uznanie tego, co Biblia wyraźnie nazywa grzechem, to miłość, a nie nienawiść. W tej debacie chodzi w rzeczywistości o prawdę. Sformułowania "mowa nienawiści" czy "homofobiczny" mają odwrócić nas od Bożego planu. Ci, którzy mocno wierzą w Biblię i Bożą wolę odnośnie zachowań seksualnych, mocno wierzą również w bezwarunkową miłość i przebaczenie. Mówienie, że autentyczni chrześcijanie nienawidzą albo boją się tych, którzy znaleźli się w pułapce homoseksualnego stylu życia, pokazuje rażące niezrozumienie wiary chrześcijańskiej. "Konfrontowanie w miłości" wynika po prostu z pragnienia, by czcić Boga, a także prawdziwie kochać i troszczyć się o innych.

3. Wielu z tych, którzy bronią homoseksualizmu, nie kocha tych ludzi prawdziwie. Oni po prostu starają się uniknąć konfliktu. Jeżeli człowiekowi (np. pastorowi) bardziej zależy na byciu zaakceptowanym niż byciu prawdomównym, to czy kocha on homoseksualistów bardziej niż ci, którzy chcą zaryzykować reputację i być może bezpieczeństwo, aby mówić prawdę w miłości? Chrześcijanie kochają prawdę i innych do tego stopnia, że ryzykują konsekwencjami wynikającymi z konfrontacji, aby pomóc innym. To jest prawdziwa miłość, nie nienawiść. Kiedy pastorzy i liderzy wierzą, że Bóg dał im autorytet, by zmienić prawdę tak, by była odpowiednia i aktualna, to odchodzą od Boga. Jego łaska jest wielka dla wszystkich, ale nie zastępuje prawdy, lecz ją wzmacnia.

4. Zmienianie Bożej prawdy nie jest miłością. To równia pochyła. Daremna próba dostosowania Bożego Słowa do norm społecznych zamiast norm społecznych do Bożego Słowa nie ma nic wspólnego z miłością. Tu chodzi o akceptację i o to, że ludzie robią "to, co właściwe w swoich własnych oczach". "Czy zaakceptujesz mnie i mój grzech?" - te słowa zawsze były okrzykiem wojennym człowieka walczącego z Bogiem. Pastorzy i kościoły akceptujące grzech zamiast rzucenia mu wyzwania w miłości, mają trzy rzeczy wspólne: prawda jest u nich zamglona, doktryna niewyraźna, a podstawy chrześcijańskiej wiary często pomijane. To w Bożej skali nie jest moralny postęp, a duchowe odejście.

5. Miłość nie zawsze rozpieszcza, a często przekonuje. Przywódcy dziś "przekręcili słowo żywego Boga" (Jer. 23,36), nie ostrzegając, nie instruując, nie rzucając wyzwania i nie walcząc na rzecz prawdy. Zmiana przychodzi tylko, gdy jest silne przekonanie o grzechu, autentyczna wiara, pokora i szczera pokuta. Niech Bóg da nam mądrość i siłę, by ogłaszać te prawdy. Musimy przestać mylić Bożą cierpliwość z Jego aprobatą i znów głosić z przekonaniem.


Shane Idleman dodaje, że choć ten trend odchodzenia od Bożej prawdy przygnębia, nie jest niespodziewany, bo apostoł Paweł już wieki temu ostrzegał: "Albowiem przyjdzie czas, że zdrowej nauki nie ścierpią, ale według swoich upodobań nazbierają sobie nauczycieli, żądni tego, co ucho łechce, i odwrócą ucho od prawdy, a zwrócą się ku baśniom." (2 Tm. 4,3-4).

Jak stwierdza pastor, "czasy się zmieniają, ale Boże standardy nie. Bez względu na to, jak wiele ustaw zostanie przegłosowanych na korzyść orientacji seksualnej, nie zmieni to zdania Boga. Jego zasady są barierkami na drodze prowadzącej przez kanion życia. Ustawodawcy usuwają te barierki."

Czytaj także: USA: kaznodzieje zabrali głos w związku z legalizacją małżeństw homoseksualnych. Jest apel

Źródło: Charisma News

Chcesz więcej informacji od ChnNews.pl?