Joyce Meyer wyjawia, co zrobiła wobec chrześcijanki mieszkającej ze swoim chłopakiem bez ślubu

  • czwartek, Lis 26 2015
Joyce Meyer Joyce Meyer

Ta kobieta niedawno przyjęła Chrystusa jako swojego Zbawiciela. Przyszła do mnie na konsultacje - tłumaczy Joyce Meyer.

Meyer to popularna amerykańska głosząca. Jej programy są emitowane w stacjach telewizyjnych na całym świecie. Jej książki czytają miliony. 

Jak pisze, gdy tak rozmawiała ze wspomnianą kobietą, stało się jasne, że mieszka ona ze swoim chłopakiem bez ślubu.

Ta sytuacja miała miejsce, gdy Joyce dopiero rozpoczynała swoją służbę. Wyjaśnia, co zrobiła. Mówi, że było to dla niej "lekcją".

Oto co pisze:

"Już czekałam aż skończy mówić, bym mogła powiedzieć jej, że to jest niewłaściwe, ale Bóg mnie zatrzymał. Przemówił bardzo jasno do mojego serca: "nie, nie zrobisz tego.

Powiem jej to we właściwym czasie, kiedy będzie gotowa, by to usłyszeć".

To była dla mnie potężna lekcja, bo pomogła mi zrozumieć, że ludzie muszą być wystarczająco długo ugruntowani w Bogu i wystarczająco Go kochać, żeby chcieli zrezygnować z rzeczy, które nie są dla nich właściwe. A postawa religijna, osądzająca i krytyczna wobec innych może być gorsza od sprawy, którą, jak czujemy, potrzebujemy "skorygować".

W I Księdze Samuela 16,7 czytamy: "Bóg nie patrzy na to, na co patrzy człowiek. Człowiek patrzy na to, co jest przed oczyma, ale Pan patrzy na serce."

Bóg troszczy się najbardziej o to, co dzieje się w moim sercu - dlaczego robię to, co robię. A najlepsze, co mogę zrobić, to nadal skupiać się na Nim i upewnić się, że moje serce jest we właściwej pozycji wobec Niego.

Zrozumienie wewnętrznego i zewnętrznego życia

Mamy dwa życia - wewnętrzne i zewnętrzne. Wewnętrzne to to, co myślimy i czujemy i postawa, jaką wybieramy. To nasza dusza, umysł, wola i emocje. Nasze zewnętrzne życie to to, co widzimy na zewnątrz - to, jak wyglądamy, co mamy i co robimy. Oba są ważne, ale Bogu bardziej zależy na naszym wewnętrznym życiu i na tym, dlaczego robimy to, co robimy. On patrzy na nasze serce.

Jako wierzący w Chrystusa należymy do Boga. Jego Duch mieszka w nas i pracuje, by czynić nas bardziej podobnymi do Jezusa. Kiedy zmiany w naszym sercu są widoczne w sposobie naszego życia, to to, co wewnątrz, uzewnętrznia się. To wtedy inni mogą widzieć sprawiedliwość, pokój i radość, jaką mamy w Chrystusie, który działa w naszym życiu.

W Liście do Rzymian 14,17 czytamy: "Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym."

Bóg chce, byśmy cieszyli się naszym życiem codziennym, nawet zwykłymi, codziennymi obowiązkami, którymi możemy się zmęczyć. A religijna, osądzająca postawa, jak ta, którą miałam wobec tamtej kobiety, tylko kradnie naszą radość i pokój.

Przechodzenie przez proces

Musimy uczyć się, jak żyć w ten sposób, a pierwszą rzeczą, jaką Bóg chce w nas zmienić, jest sposób myślenia. On chce, żebyśmy nauczyli się myśleć tak, jak On myśli.

W Liście do Rzymian 12,2 czytamy, że będziemy wiedzieć, co jest "dobre, miłe i doskonałe i co jest Bożą wolą", kiedy zostaniemy "przemienieni przez odnowienie swojego umysłu".

Transformacja trwa. To proces, który postępuje stopniowo. Bóg wciąż pracuje w moim życiu, by zmieniać mnie na Swoje podobieństwo, ale wiem, że poczyniłam postępy, bo szybciej teraz zauważam, kiedy mam niewłaściwe myślenie.

Mogę odczuć w środku, że coś jest nie tak i że straciłam pokój i radość. Wtedy muszę się zatrzymać i pomyśleć, o czym myślę i mówię. Doszłam do punktu, w którym byłam w środku rozmowy i Bóg dawał mi w sercu przekonanie, bo mówiłam coś, czego nie powinnam mówić. Zatrzymałam się więc, przeprosiłam i powiedziałam: "Bóg właśnie mnie skorygował. Nie powinnam o tym mówić".

Sposób, w jaki myślimy i mówimy, określa naszą rzeczywistość. Jeśli chcemy żyć dla Boga z sprawiedliwością, pokojem i radością, to musimy skorygować naszą postawę, kiedy nie jest dobra. Wiem, że czasem chce się powiedzieć: "nie mogę nic poradzić na to, jak się czuję". Ale możemy zrobić coś z tym, jak myślimy i co mówimy i możemy wybrać postawę.

Uczucia są zmienne i większość ludzi zbyt często żyje zgodnie z tym, jak się czuje. Czasami musimy sobie przypominać: nie zawsze mogę poradzić na to, jak się czuję, ale nie muszę zachowywać się zgodnie z moimi uczuciami. Bóg dał nam wolną wolę i możemy decydować, że będziemy robić to, co właściwe, ufając Mu o łaskę i siłę, by tak postępować. Być może nie zawsze możemy wybierać, jak się czujemy, ale możemy podejmować decyzje, nie pozwalać, by nasze uczucia określały, jak będziemy żyć.

To klucz do pokonania rzeczy, które kradną nam radość w codziennym życiu, takich jak krytyczna, osądzająca postawa. Chciałabym zachęcić cię, byś podjął decyzję, by żyć dla Boga i być uczynił to swoim najwyższym priorytetem, by twoje serce było z Nim pojednane. Wtedy nawet, gdy okoliczności nie będą radosne i pełne pokoju, będziesz mógł mieć radość i pokój, bo one są w twoim sercu. Kiedy masz życie w Chrystusie, wspaniale jest żyć, uzewnętrzniając to, co w nas.

Zobacz także: Twoje problemy i smutki mogą zamienić się w zwycięstwo. Oto rada, co trzeba zrobić

Źródło: Christian Post