Opinia: w relacji z Bogiem nie chodzi o klepanie formułek i odprawianie rytuałów

  • niedziela, Sty 03 2016
Opinia: w relacji z Bogiem nie chodzi o klepanie formułek i odprawianie rytuałów fot. sttimothyburlington_org

Nadprzyrodzone przeżycia nie są niczym dziwnym czy przerażającym, a wszyscy pierwsi chrześcijanie byli charyzmatykami - słyszymy.

To właśnie ponadnaturalnemu Bożemu działaniu jest poświęcony program "Na poddaszu" - talk-show, w którym występują osoby mówiące o nadprzyrodzonych doświadczeniach z Jezusem.

Marcel PłoszczyńskiJego gospodarz, Marcel Płoszczyński, udzielił wywiadu serwisowi edutorial.pl. Również ta rozmowa była poświęcona sferze ponadnaturalnej.

Ta, jak zauważa Płoszczyński, została bardzo szeroko przedstawiona w Nowym Testamencie. Jego zdaniem, chrześcijanie powinni zamiast jedynie "poszerzać wiedzę na temat Boga", poznawać Go i doświadczać.

Jak stwierdza, pustki w człowieku nie są w stanie wypełnić żadne "rytuały, formy duchowości, używki czy filozofie", bo może to uczynić tylko sam Bóg, a dokładnie relacja z Chrystusem. Jak ją z Nim nawiązać?

"Ma ona swój początek gdy przychodzimy do Niego świadomi swoich grzechów i niedoskonałości, zdecydowani by uczynić Go naszym Panem. Wtedy przyjmujemy od Boga dar zbawienia – dla nas jest darmowy, lecz Jezus opłacił go swoją krwią" - tłumaczy gospodarz "Na poddaszu" i podkreśla, że Bóg powinien stać się dla nas "kimś bliskim", "przyjacielem, z którym możemy mieć relację na co dzień i doświadczać Jego miłości".

Wtedy Pismo Święte "stanie się dla nas żywe".

Płoszczyński sprzeciwia się "klepaniu formułek i odprawianiu rytuałów", a także "kultywowaniu ludzkich tradycji".

"Te rzeczy to martwe zamienniki dla Ducha Świętego, a to właśnie dzięki Niemu możemy doświadczać Boga każdego dnia i nie potrzebujemy do tego żadnych pośredników" - stwierdza.

Gospodarz programu krytycznie odnosi się do lekcji religii w szkołach.

"Czy  możemy spodziewać się dobrych rezultatów, gdy teoretycy uczą teoretyków?" - pyta.

Zaznacza, że nie chce bynajmniej krytykować katechetów, bo "są to z pewnością wspaniali ludzie, którzy poświęcili się słusznej sprawie", jednak według niego skutki lekcji są ograniczone,

"Zazwyczaj jednak kończy się to tak, że dzieci uczą się na pamięć Ojcze nasz, Zdrowaś Mario i kilku innych popularnych modlitw. Przedstawia się im listę zakazów i nakazów, których przekroczenie grozi w najlepszym wypadku wieloletnią odsiadką w czyśćcu. Gdy jest się w młodym wieku taki przekaz mocno oddziałuje na wyobraźnie, lecz nie jest w stanie zbudować trwałego fundamentu" - uważa.

Według niego, Bóg nie powinien kojarzyć się dziecku "wyłącznie z lękiem i ograniczeniami", bo takie skojarzenia prowadzą do "buntu", tworzą "zakłamany obraz Boga i w żaden sposób nie pomagają się do Niego zbliżyć".

Płoszczyński pozytywnie odnosi się natomiast do kursów prowadzonych przez wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym, na których "kładzie się nacisk na doświadczenie bliskości Jezusa i budowanie z Nim relacji".

"Pragnienie Bożego działania i otwartość na Ducha Świętego przekłada się na liczne i autentyczne nawrócenia. To dobry kierunek. Więcej Boga, a mniej człowieka i całego jego „intelektualnego dorobku” – taka jest moja recepta" - podkreśla.

Płoszczyński spędził 5 lat w Anglii. Skończył tam liceum i gimnazjum. Na podstawie swoich obserwacji porównuje Anglię z naszym krajem. Według niego, chrześcijanie poszczególnych wyznań odnoszą się tam do siebie zdecydowanie lepiej niż ma to miejsce w Polsce.

"Pomiędzy zielonoświątkowcami, baptystami, metodystami,  anglikanami czy katolikami jest dużo więcej przyjaźni, współpracy i wzajemnej tolerancji. Pod tym względem jesteśmy w Polsce trochę do tyłu" - tłumaczy.

Przyznaje, że w Polsce zazwyczaj, gdy ktoś "przyznaje się, że zamienił wiarę katolicką na inną", ludzie często pytają "czy jest w sekcie".

Poniżej jeden z programów "Na poddaszu" prowadzony przez Marcela Płoszczyńskiego.

Na podstawie: edutorial.pl