Ten błąd podczas głoszenia ewangelii popełnia wielu chrześcijan. Zobacz, o co chodzi

  • środa, Mar 30 2016
Ten błąd podczas głoszenia ewangelii popełnia wielu chrześcijan. Zobacz, o co chodzi fot. socialpronow.com

Pasja przekazywania Bożej prawdy jest cechą każdego chrześcijanina narodzonego na nowo.

Niektórzy wierzący nie przejmują się niezręcznością i nie wahają się nawet przez chwilę, by zacząć mówić o Jezusie podczas rozmowy. Inni są mniej śmiali, ale tak samo pragną promieniować Chrystusem w swoich relacjach i głosić ewangelię wtedy, gdy czują prowadzenie, nawet jeśli jest to niewygodne,

Niezależnie od cech osobowościowych, Duch Święty dał nam w naszej nowej naturze pasję, by tchnąć żywą prawdę o Jezusie w "martwe kości" naszych zgubionych przyjaciół (Ez. 37).

Ale czy to dobre pragnienie może wydostawać się przez ciało w niezbyt dobry sposób? Czy nasza postawa, ton i podejście do dzielenia się ewangelią mogą działać przeciw ewangelii? Czy różne tryby "mówienia prawdy" mogą stworzyć niepotrzebną urazę w sercach naszych słuchaczy?

Tak, ewangelia jest obraźliwa. Ale pytanie brzmi: "czy przypadkiem nie komunikujemy jej w taki sposób, że to my, a nie ewangelia, jesteśmy odpowiedzialni za urazę niewierzących?".

Tak. To możliwe. I niestety wielu z nas tak robi.

Jestem pewien, że natychmiast przychodzi ci na myśl jakiś gorliwy mówiący prawdę przyjaciel, który zdaje się w ogóle nie zdawać sprawy z tego, jak jest arogancki, gdy "dzieli się ewangelią". Mi przychodzi. Myślę o sobie z 2011 roku.

Byłem ambitnym, ale niekochającym, mówiącym prawdę cymbałem przez kilka lat po moim nawróceniu. Prawda przechylała szalę, podczas gdy miłość i mądrość unosiły się gdzieś daleko od mojego serca.

Na szczęście, Duch Święty przemówił do mojego serca i pokazał mi mój grzech. Pokazał, że moją motywacją w mojej prawdzie nie była tylko miłość do Jezusa i innych, ale również pyszne pragnienia, by mieć rację i sprawiać, by inni wiedzieli, że się mylą.

Celem ostatecznym mojego ewangelizowania (antyewangelizowania) było puszenie się mojego ego, a nie chwała Boża i dobro innych. I dlatego sądzę, że ogłaszanie przeze mnie prawdy często działało wbrew Duchowi Świętemu. Oczy nie były otwierane, a serca nie były zmiękczane przez prawdę ewangelii, którą się dzieliłem. Zamiast tego oczy były zaciemniane, a serca zatwardzane. Zgadza się, że ewangelia sama w sobie może być "wonią ku śmierci" i mieć efekt zatwardzający na serca tych, którzy nadal ją odrzucają (2 Kor. 2,15-16). Ale nie mogę powiedzieć, by moje sarkastyczne i niepotrzebnie surowe zachowanie nie odgrywało w tym procesie żadnej roli.

Wierzący, to ważne, byśmy mówili prawdę, ale sposób, w jaki ją mówimy, jest równie istotny. Miłość do Boga i innych musi okrywać każde prawdziwe słowo, które wychodzi z naszych ust. Pragnienie, by ujrzeć Boga wywyższonego i by inni Go poznali, musi przepasać każdy wpis na Facebooku, każdy blog i e-mail, który piszemy.

Nie znaczy to też, że wszystkie prawdziwe słowa, które wypowiadamy, muszą być miękkie i delikatne. Jezus sam był nieraz ostry w swojej komunikacji. Ale zwróć uwagę, że jego święty gniew był niemal zawsze skierowany do ludzi "religijnych", których zepsuta postawa i postępowanie niewłaściwie reprezentowały miłosierną naturę Boga i wstrzymywały wiarę innych. Mówił twarde słowa do ludzi takich jak ja z 2011 roku.

Wobec krnąbrnych grzeszników Jezus był zawsze poważny, ale i uprzejmy. Wypełnił to, co o Nim napisano wiele wieków wcześniej:

"Nie będzie krzyczał ani wołał, ani nie wyda na zewnątrz swojego głosu. Trzciny nadłamanej nie dołamie ani knota gasnącego nie dogasi" (Iz. 42,2-3).

Zdarzało się, że apostoł Paweł komunikował się w sposób sarkastyczny. Ale czy kpił z niewierzących? Nie. On drwił z tych, którzy używali swojego wpływu w Kościele, by zaszkodzić wierze innych. Tych, którzy w swoich bezbożnych postawach i postępowaniu wstrzymywali miłość i jedność w Kościele. Z osób takich jak ja w 2011 roku.

Proszę, zbadaj swoje serce i intencje, które kierują tobą w mówieniu prawdy. Jeżeli jest w tym cokolwiek innego poza miłością do Boga i innych, to niech to odejdzie.

Proś Pana, by wykonał pracę w twoim sercu, żeby twoja pasja, by ogłaszać prawdę była posolona i zrównoważona przez miłość.

Autorem artykułu jest chrześcijański publicysta Matt Moore.

Zobacz także: Jeśli Bóg będzie cię sądził według 10 przykazań, trafisz do nieba czy piekła? Zobacz odpowiedzi (WIDEO)

Źródło: Christian Post