Wydrukuj tę stronę
Reklama

USA: wezwania do secesji po decyzji Sądu Najwyższego ws. wyborów

sobota, 12 grudzień 2020 22:53
Sąd Najwyższy USA Sąd Najwyższy USA fot. Wikimedia

Czy Ameryka znów się podzieli? Takie sugestie padają po głośnej decyzji Sądu Najwyższego USA odnośnie prawidłowości wyborów prezydenckich w tym kraju.

Jak wiadomo, amerykański Sąd Najwyższy zdecydował, że nie wysłucha pozwu Teksasu przeciwko czterem stanom, w których wybory prezydenckie wygrał Demokrata Joe Biden. Chodzi o Georgię, Michigan, Wisconsin i Pensylwanię. Pod pozwem tym podpisało się 19 stanowych prokuratorów generalnych i ponad 100 republikańskich kongresmenów. Poparł go także prezydent Donald Trump.

Prokurator generalny Teksasu zarzucił wspomnianym czterem kluczowym w elekcji, bo wahającym się stanom, między innymi, że proces wyborczy odbył się tam niezgodnie z konstytucją. Choćby Pensylwania miała w sposób niezgodny z prawem wydłużyć czas przyjmowania głosów korespondencyjnych (z których większość przypadła Bidenowi), a w Michigan w niektórych hrabstwach nie dopuszczono obserwatorów do procesu liczenia głosów.

Nadzieja, potem zawód Republikanów

W związku z faktem, że wniosek spotkał się z tak szerokim poparciem, wzbudził wśród Republikanów i wielu chrześcijan nadzieję, że jednak uda się odwrócić rezultat elekcji.

Tak się jednak nie stało. Sąd Najwyższy nawet nie zgodził się wysłuchać wnioskodawców.

To wzbudziło oburzenie Republikanów, tym bardziej, że w ostatnich tygodniach pojawiały się kolejne dowody wskazujące na liczne nieprawidłowości w procesie głosowania.

Teraz wielu z nich po czterech latach przychylnej chrześcijanom prezydentury Trumpa z obawą czeka na rządy Bidena, który jest uznawany za adwokata praw osób LGBT i zwolennika aborcji. Wielu chrześcijan obawia się, że za jego rządów będzie prowadzona daleko posunięta lewicowa, socjalistyczna, a nawet komunistyczna polityka, a prawa chrześcijan zostaną ograniczone na rzecz tzw. mniejszości.

Teraz, po wspomnianej decyzji Sądu Najwyższego, wielu dodatkowo jest zdania, że sąd zlekceważył konstytucję.

"Unia stanów, które będą przestrzegać konstytucji"

Wśród tych osób jest między innymi przewodniczący Partii Republikańskiej w Teksasie - Allen West. West niedługo po ogłoszeniu decyzji przez Sąd Najwyższy oświadczył, że "być może stany przestrzegające prawa powinny połączyć się i utworzyć unię stanów, które będą przestrzegać konstytucji".

Jego zdaniem bowiem, Sąd Najwyższy swoim postanowieniem stworzył "precedens, zgodnie z którym stany mogą bezkarnie naruszać konstytucję Stanów Zjednoczonych".

Głos Westa natychmiast podchwyciły media, a także wielu zwolenników Republikanów i Trumpa w mediach społecznościowych. Otwarcie zaczęli oni domagać się secesji, oddzielenia od tzw. stanów "niebieskich", a więc tych tradycyjnie głosujących na Demokratów.

Niektórzy zadeklarowali, że są gotowi nawet przeprowadzić się do stanów "czerwonych" w przypadku podziału Ameryki. 

Czy do secesji w USA, przynajmniej częściowej, rzeczywiście może dojść? Jeśli tak by się stało, to byłoby to wydarzenie o potężnym znaczeniu, także globalnym. Biorąc jednak pod uwagę rosnącą polaryzację między wartościami, którymi kierują się Demokraci, a tymi, które wyznają amerykańscy konserwatyści, być może byłoby to rozwiązanie, które pomogłoby w ugaszeniu coraz ostrzejszych sporów za oceanem.

Reklama

Reklama