Warszawa

17°C

    Papież: "muzułmański terroryzm nie istnieje". Gorzki komentarz polskiego publicysty

    Papież: "muzułmański terroryzm nie istnieje". Gorzki komentarz polskiego publicysty

    wtorek, 21 luty 2017 21:16
    papież Franciszek papież Franciszek fot. CNS

    Zastanawiające słowa zwierzchnika Kościoła katolickiego. Broni muzułmanów?

    Papież Franciszek w przesłaniu na obrady ruchów ludowych w mieście Modesto w Kalifornii stwierdził, że nie należy wiązać terroryzmu z żadną religią.

    "Żaden naród nie jest przestępczy i żadna religia nie jest terrorystyczna. Chrześcijański terroryzm nie istnieje, żydowski terroryzm nie istnieje i muzułmański terroryzm nie istnieje" - podkreślił.

    Według niego, tym negatywnym zjawiskom sprzyja trudna sytuacja społeczna.

    "Ubodzy ludzie są oskarżani o przemoc, jednak, gdy nie ma równych szans, różne formy agresji i konfliktu trafiają na podatną glebę i w końcu eksplodują" - wskazał.

    Jak stwierdził, fundamentaliści i osoby pełne przemocy istnieją we wszystkich narodach i religiach, a przez "nietolerancyjne uogólnianie stają się silniejsi, bo karmią się nienawiścią i ksenofobią".

    Papież opowiedział się za "konfrontowaniem terroru miłością", bo, jego zdaniem, w ten sposób podejmuje się działania na rzecz pokoju.

    Paweł LisickiZ opinią papieża nie do końca zgadza się Paweł Lisicki - redaktor naczelny i publicysta "Do Rzeczy" w artykule dla Wirtualnej Polski.

    Dziennikarz przyznaje co prawda, że posługiwanie się odpowiedzialnością zbiorową w stosunku do narodów jest "krzywdzące i moralnie niesłuszne". Ma jednak wątpliwość co do stwierdzenia, że żadnej religii nie można uznać terrorystyczną.

    "Czyżby nie było różnic między doktrynami etycznymi różnych religii, co się tyczy stosunku do wartości życia ludzkiego, godności osoby, używania przemocy?" - pyta.

    Lisicki dostrzega w wypowiedziach papieża "odmowę krytyki islamu".

    "Zapewne najbardziej szokującym przejawem owej odmowy krytyki islamu były jego wcześniejsze słowa, kiedy to postawił na równi chrześcijańskie wezwanie do nawracania, zawarte w ostatnim rozdziale Ewangelii świętego Mateusza z nakazem muzułmańskiego dżihadu" - zwraca uwagę.

    Według niego, z tych słów zwierzchnika Kościoła katolickiego wynika, że nie istnieje zasadnicza różnica między pokojową misją, przekonywaniem do wiary, a zbrojnym i siłowym narzucaniem swojej religii.

    "Jak to możliwe zatem, że owe nauki papieskie tak bardzo różnią się od powszechnego odczucia i przekonania zwykłych wiernych? Jak to się dzieje, że to co dla większości polskich katolików jest oczywiste – istnieje związek między terroryzmem a islamem – dla papieża stanowi przykład braku właściwej wiary?" - zastanawia się.

    Publicysta pyta też, skąd u Franciszka "bierze się pozytywny obraz islamu".

    Lisicki uważa, że nie jest to tylko "nowa niezwykła nauka" tego właśnie papieża, a wręcz przeciwnie. To coś zakorzenionego głębiej.

    "Wydaje się, że Franciszek jest – co się tyczy oceny islamu i odmowy dostrzegania potencjału przemocy, jaki tkwi w religii Mahometa – wiernym dziedzicem tak Pawła VI jak przede wszystkim Jana Pawła II" - stwierdza.

    Jest tak, według niego, z tego względu, że dla ostatnich papieży głównym punktem odniesienia dla oceny innych religii stała się "nowa doktryna soborowa, zgodnie z którą praktycznie zaniknęła granica między ludzkością a Kościołem".

    Publicysta przypomina słowa katolickiego filozofa - Francuza Jacquesa Maritaina, który pisał, że "prawdziwy przewrót w nauce kościelnej" polegał na tym, że członkami Kościoła są wszyscy ludzie, a nie tylko chrześcijanie.

    "Tym samym zniknął dawny obowiązek, wynikający z chrześcijańskiej miłości – nawracania. Zamiast niego przejawem miłości stało się uznawanie każdego człowieka takim jaki jest, z jego wierzeniami i poglądami" - stwierdza Lisicki.

    Ze zgrozą zauważa, że nauka ta zaczęła być przekazywana "coraz śmielej" i w rezultacie przekonanie o tym, że trzeba się nawrócić, by być zbawionym, zaczęło być zastępowane tym, że człowiek zostaje zbawiony "całkiem niezależnie od swoich poglądów religijnych".

    To poskutkowało, jego zdaniem, "przewartościowaniem" niechrześcijańskich religii, przede wszystkim islamu.

    Lisicki przypomina słowa Jana Pawła II, że Chrystus to "spełnienie tęsknoty obecnej we wszystkich religiach ludzkości".

    Ta "nowa doktryna zbawienia" miała doprowadzić do tego, że papież zyskał rolę "budowniczego mostów" odpowiedzialnego za "dobre współżycie między religiami".

    Ta rola to też występowanie w imieniu "wszystkich wierzących", a nie tylko "troska o interesy katolików czy nawet chrześcijan".

    Stąd, jeśli papież broni chrześcijan przed prześladowaniami, to tak, żeby "czasem nie urazić uczuć muzułmanów" - pisze autor.

    Paweł Lisicki przypomina, że w Koranie łatwo jest znaleźć cytaty wzywające do zabijania niewiernych.

    Ale w przypadku papieża "żadne doświadczenie nie przekreśli wiary, że islam jest religią pokoju. Nowa doktryna powszechnego zbawienia jest ważniejsza niż doświadczenie".

    Publicysta zauważa na koniec, że "ogół wiernych nie przyjął jeszcze nowej nauki o papieżu jako liderze globalnego pokoju międzyreligijnego".

    Cały artykuł tutaj

    Na podstawie: vatican.va, pap.pl, wp.pl

    Zobacz także: Papież Franciszek uzna Maryję za współodkupicielkę razem z Jezusem?

     

    REKLAMA

    Dodaj komentarz


    Please publish modules in offcanvas position.