REKLAMA

Publicysta "Gościa Niedzielnego": Kościół katolicki ma pełnię, a reszta...

  • wtorek, listopada 07 2017
Franciszek Kucharczak Franciszek Kucharczak fot. Mężczyźni św. Józefa/YouTube

Publicysta "Gościa Niedzielnego", teolog i historyk Kościoła Franciszek Kucharczak nie pozostawia złudzeń wierzącym innych wyznań niż katolickie.

W swoim artykule "Naprawianie "heretyka" nie działa. Nigdy nie działało" opublikowanym z okazji 500. rocznicy Reformacji na portalu Gosc.pl stwierdza jednoznacznie - to Kościół katolicki ma "pełnię objawienia". O "chrześcijańskich braciach" z innych wyznań (jak wynika z kontekstu miał na myśli głównie protestantów), napisał tylko, że "nieraz znakomicie korzystają z tej części objawienia, jaką przyjęli".

Uwaga. Artykuł ma charakter informacyjny i nie musi odzwierciedlać poglądów redakcji.

Odnosząc się do Reformacji, Kucharczak stwierdza, że katolikom "trudno" jest ją świętować, bo nie mogą oni "cieszyć się z rozłamu i podziału".

"Dziełem Ducha Świętego takie rzeczy na pewno nie są" - pisze.

Mimo takiego postawienia sprawy, liczy na "zjednoczenie chrześcijan w jednym Kościele" na drodze miłości i przyjaźni, bo skoro "rozłam już zaistniał" to "sensowne" jest tylko dążenie do jedności.

Kucharczak zaznacza przy tym, że nie chodzi mu o szukanie jedności z takimi Kościołami, które uznają związki i duchownych homoseksualistów, ale z takimi, które przynoszą dobre owoce.

Przypomina bowiem katolikom, że wielu ludzi we wspólnotach poza Kościołem katolickim jest uwalnianych z narkomanii czy alkoholizmu, a także "z miłością czyta Biblię". Chodzi o chrześcijan, którzy "słuchają Słowa Bożego i wypełniają je". O takich ludzi, o których Jezus powiedział, że są Jego "Matką i braćmi". Redaktor "nie śmie" stwierdzić, że takie owoce wynikają z "działania Belzebuba".

Apeluje, by wierzący różnych wyznań powstrzymali się od wytykania sobie wzajemnie błędów, ponieważ nie służy to jednoczeniu się.

"Nie wydaje mi się, żeby działaniem jednoczącym było wytykanie sobie nawzajem, że się mylimy. Robiliśmy to przecież pół tysiąca lat – i co? Złamany innowierca z kulawą nogą nie powrócił na łono Kościoła dlatego, że ktoś go nazwał heretykiem czy innym kacerzem. Albo że go jakiś katolik zrzucił ze schodów za nieuznawanie stałej obecności Chrystusa w Eucharystii" - wskazuje redaktor.

Zauważa też, że "nikt nie uznał i nie uzna swego błędu wskutek czyjejś arogancji i tym bardziej agresji".

Jednocześnie ubolewa, że "chamstwo" bywa widoczne z obu stron, a "wciąż wielu przedstawicieli radykalnych odłamów chrześcijaństwa uważa Kościół katolicki za wielką nierządnicę".

Mimo tego rodzaju incydentów, jak pisze autor, od czasu Soboru Watykańskiego II wierzący różnych wyznań prowadzą dialog z katolikami, a nawet razem się modlą, bo Jezus powiedział, że jest obecny tam, gdzie gromadzi się po prostu dwóch lub trzech w jego imię, a nie kiedy gromadzi się akurat trzech katolików czy trzech baptystów.

Cały artykuł na Gosc.pl tutaj

Zobacz także: Abp Hoser uderza w Kościoły ewangeliczne i protestanckie

REKLAMA