Wydrukuj tę stronę

Pastor Stepanow odpowiada pastorowi Bartosikowi ws. daru języków

wtorek, 16 czerwiec 2020 07:02
od lewej: Andrzej Stepanow, Paweł Bartosik od lewej: Andrzej Stepanow, Paweł Bartosik

Artykuł Pawła Bartosika "Dlaczego dar mówienia językami przeminął?" wywołał wiele komentarzy. Doczekał się już także odpowiedzi pastora Kościoła chrześcijan wiary ewangelicznej "Spichlerz" - Andrzeja Stepanowa.

Pastor Ewangelicznego Kościoła Reformowanego w Gdańsku pisze na swoim blogu, że "nurtom, które uważają, że mówienie językami jest związane z otrzymanym zbawieniem" należy "głosić Ewangelię".

Stwierdza bardzo ostro: "nie powinniśmy ich zachęcać do zmiany przekonań na temat języków, lecz do nawrócenia i wyjścia z mroku innej ewangelii".

Według niego, na podkreślaną przez nich "konieczność doświadczenia tzw. "chrztu w duchu", który przejawia się obecnością nadprzyrodzonych darów Ducha Świętego" należy "znać bibliną odpowiedź".

Bartosik uważa, że przez "błędne nauczanie" na ten temat wiele osób zostało "odwiedzionych od prostych ścieżek Pańskich".

Pastor z Gdańska krytycznie podchodzi do faktu, że wiele "konserwatywnych kościołów otwiera się na emocjonalizm i nowe doznania", które "nie zamierzają się poddać testowi Pisma Świętego".

Jego zdaniem, nie należy uznać tego doświadczenia za dobre, stosując metodę empiryzmu.

"Wielu szczerych braci w Chrystusie stosując metodę Ewy (z ogrodu Eden, red.), a więc doświadczenie ponad Bożym Słowem, dochodzi do wniosku, że przeżyli „chrzest Duchem Świętym”, którego przejawem i dowodem jest dar mówienia językami" - pisze.

Według niego, to, co obecnie nazywane jest darem mówienia językami "nie ma nic wspólnego z biblijnym darem Ducha Świętego w Kościele pierwszego wieku".

Paweł Bartosik, powołując sie na fragment z 2. rozdziału Dziejów Apostolskich i 1 Kor. 14,27 definiuje języki jako "niewyuczoną zdolność mówienia w obcym języku".

"Języki były dialektem narodów, plemion, ludów, które się nimi posługiwały" - czytamy.

"To, co się działo w Dniu Zesłania Ducha Świętego nie było wydawaniem niezrozumiałych, nieskładnych dźwięków, które w żaden sposób nie układają się z struktury gramatyczne. Były to języki ludów i narodów" - pisze.

Jego zdaniem, obecnie w 99 proc. przypadków nie mamy do czynienia z językiem układającym się w struktury.

Odnosi się on też do przypadków, gdy "ktoś twierdzi, że słyszał o historiach mówienia po hiszpańsku, japońsku, arabsku przez osoby, któe nigdy wcześniej nie miały styczności z tymi językami".

Pyta w związku z tym czy tego rodzaju zjawiska rzeczywiście miały miejsce i czy jest to dar służący zbudowaniu Kościoła.

"Czy są to natchnione słowa Ducha Świętego, które w połączeniu z darem tłumaczenia języków niosą ze sobą natchnione objawienie dla Kościoła? Jeśli nie, wówczas nie mamy do czynienia z tym samym darem Ducha Świętego" - stwierdza jednoznacznie.

Autor ma też wątpliwości odnośnie wyjaśnienia, że nieraz mamy do czynienia z "mową anielską". On nazywa to "nieskładną paplaniną". Pisze, że gdy w Biblii przywoływane są słowa aniołów, to jest to zawsze "zrozumiała mowa". Interpretuje też słowa ap. Pawła z Listu do Koryntian - "gdybym mówił językami ludźmi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący" jako metaforę.

"Pisząc o języku ludzi i aniołów mówi tym samym: choćby mowa moja była nie wiem jak piękna i wzniosła, to bez miłości będą to tylko puste dźwięki" - stwierdza pastor.

W artykule wielokrotnie podkreśla, że języki miały na celu zakomunikowanie, że nie tylko Żydzi, ale również poganie otrzymali Ducha Świętego. Wskazuje też na potrzebę ich wykładania.

"Dar języków (wraz z darem ich tłumaczenia) służył jako narzędzie przekazywania natchnionego Słowa kształtującemu się żydowsko-pogańskiemu Kościołowi w okresie, kiedy nadejście pełni objawienia w postaci spisanych wszystkich ksiąg biblijnych należało jeszcze do przyszłości" - stwierdza.

Według niego, wszystkie z tych funkcji języków osiągnęły swój cel.

"Sąd Boży spadł na niewierny Izrael w 70 roku, gdy rzymskie wojska zburzyły Jerozolimę – centrum starotestamentowego kultu. Bóg oznajmił Żydom, że do królestwa są włączone wszystkie narody, odwrócił przekleństwo Babel i zjednoczył w jednym Kościele ludzi mówiących różnymi językami".

"Każdy z istotnych celów języków został wypełniony. Ów dar miał swoje ważne znaczenie w historii zbawienia. Jeśli zrozumiemy czym był i jakie było jego znaczenie w apostolskim Kościele – naszą prostą konkluzją będzie, że
nie był to dar na cały okres ery Nowego Przymierza" - oświadcza Bartosik.

Stwierdza następnie, że "Bóg nie udzielił Kościołowi darów, by ci, którzy je mają budowali samych siebie. Każdy duchowy dar ma służyć zbudowaniu innych". Uważa, że współczesne języki "nie spełniają funkcji budowania brata".

"Słyszałem mnóstwo ludzi, którzy twierdzą, że mają dar mówienia językami. Nie widziałem jednak, by kiedykolwiek był on wykładany" - pisze.

Według niego, świadczy to o tym, że współczesne języki "nie mają nic wspólnego z darem Ducha Świętego, o którym czytamy w Nowym Testamencie".

"Nie chcę przez to powiedzieć, że wszelkie dary Ducha Świętego ustały. Chcę przez to powiedzieć, że Bóg jest żywy, a Jego działania nie da się zamknąć w ramki i definicje na zasadzie: skoro kiedyś to robił, to i dziś musi to robić" - deklaruje.

Pastor Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej "Spichlerz" w Warszawie Andrzej Stepanow na swoim blogu wyraża przypuszczenie, że Bartosik napisał ten artykuł, żeby "bronić wiary i umysłów wiernych Kościoła Reformowanego".

Stwierdza, że niektóre argumenty są w nim "dosyć niedokładne, a cytaty przytaczane przez autora urywają się w połowie tekstu biblijnego".

I dodaje, że gdyby Kościół Reformowany w Polsce otworzył się na charyzmaty, to mogłoby to przyczynić się do jego wzrostu i rozwoju.

Stepanow nie zgadza się z Bartosikiem o tym, że podkreślającym potrzebę mówienia językami trzeba głosić ewangelię.

"Czasami właśnie niemówiącym językami trzeba głosić ewangelię. Choć również jak i tym mówiącym językami" - zauważa.

Zwraca uwagę, że "inną ewangelią" jest dla św. Pawła nauczanie o zbawieniu uczynków, a nie z łaski.

Jednocześnie przyznaje, że bywają przypadki "emocjonalnych uniesień, które nie są tym prawdziwym darem języków".

Myśl o tym, że podejście empiryczne, doświadczalne jest niewłaściwe, jest, według niego, "po części dobra", ale nie da się jej zastosować do wszystkiego.

"Nawet Biblia mówi „skosztujcie i zobaczcie, że dobry jest Pan czyli zachęca do empirycznego podejścia do wiary w Boga" - czytamy.

Z kolei, jak zwraca uwagę pastor Stepanow, w innym przypadku w Piśmie Świętym czytamy o tym, że błogosławiony jest ten, który "nie widział, a uwierzył".

"Ewie kosztowanie proponował diabeł. Kiedy zaś Bog proponuje, by skosztować, to powinnismy to robić" - podkreśla i zarzuca Bartosikowi błąd "wyrywania z kontekstu".

Andrzej Stepanow zauważa, że Biblia dużo mówi o darze mówienia językami, nawet więcej niż choćby o Wieczerzy Pańskiej.

Zwraca uwagę, że dar ten ma wiele znaczeń.

Jednym jest to, że Ewangelia jest dla wszystkich narodów, także dla pogan. Ale jedni słuchacze słyszeli, jak zgromadzeni mówili w ich języku, ale inni już nie.

"Drwią i mówią, że apostołowie są pijani. Czyli słyszą bełkot! (...) To jest mocny argument za tym, że to było ciut inne zjawisko, niż zwyczajne mówienie w obcych językach. Bo gdyby tak było, to wszyscy by słyszeli to samo" - stwierdza pastor kościoła "Spichlerz".

Jego zdaniem, jest to także świadectwo tego, że "jedni byli pod wpływem Ducha Świętego, inni zaś nie".

Pod wpływem Ducha byli ci, którzy rozumieli.

Stepanow zwraca następnie uwagę, że dar języków jest również darem modlitewnym. Przypomina fragment z Dz. 10,45-46:

"Zaskoczyło to tych wszystkich wierzących, którzy należeli do obrzezanych i przybyli z Piotrem, że i na pogan został wylany dar Ducha Świętego. Słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wywyższali Boga. Wtedy
odezwał się Piotr…".

A więc te osoby wywyższały Boga, a nie ewangelizowały apostołów.

Był to więc "nadprzyrodzony dar modlitwy", który wcale nie musiał zawierać wszystkich gramatycznych funkcji językowych.

"Mało kto modli się, wyrażnie artykułując słowa, w stylu profesora Miodka albo recytuje poetyckie tłumaczenia psalmów. Dlatego empiryczne badanie tego darów, może wprowadzić w zamieszanie" - czytamy.

Pastor podkreśla, że nie potrafi sprowadzić daru języków jedynie do jednorazowej manifestacji, a i w 2. rozdziale Dziejów mamy "za dużo znaczących szczegółów, by zatrzymać się tylko na wersecie z wyliczaniem dialektów i języków okolicznych ludów".

"W tak znaczącym wydarzeniu, którym jest zawarcie Nowego Przymierza, nadanie językom rangi tylko jednorazowego przejawu, było by niesprawiedliwe" - podkreśla.

Wierzy, że Bóg dał ten dar, aby mogli z niego korzystać wszyscy wierzący, choć nie wszyscy go mieli.

Św. Paweł pisze: "chciałbym, by wszyscy mówili językami" (1 Kor. 12,5), choć nie twierdził też, że ci, którzy nie mają języków, nie mają zbawienia.

Pastor zwraca uwagę, że apostoł Paweł nie był obecny w Wieczerniku w Dzień Pięćdziesiątnicy, zatem ten dar nie został zamknięty w 2. rozdziale Dziejów Apostolskich.

Zauważa, że listy apostolskie wymieniają dar języków także jako dar "dla umacniania się duchowego".

"W 1 Koryntian 12 i 14 rozdziałach jest wymieniany nie tylko dar języków, a nawet dar interpretacji języków. W liście do Rzymian 8, 26 jest wymieniany jako westchnienia. Dużo wersetów jest na temat języków w Nowym Testamencie, na tyle dużo, że trudno jest ten temat sprowadzić do jednorazowego wydarzenia i wyrzucić" - kończy artykuł Andrzej Stepanow.

Zaprasza następnie do wysłuchania swojego nagrania z ubiegłego roku na ten temat.

W tym nagraniu przyznaje między innymi, że gdy się nawrócił, sam był sceptyczny odnośnie tego daru. Wydawało mu się, że mówienie językami jest "głupie i dziwne".

Dziś rozumie jednak, że nieraz trzeba stać się w cudzysłowie "głupim" i przestać być "supermądrym człowiekiem", który cytuje wspaniałych poetów i nie zamierza się "wygłupiać".

- Ja myślałem tak samo, kiedy obserwowałem tych wszystkich ludzi, będąc studentem romanistyki - wspomina.

Wolał modlić się w jednym z języków, z którymi miał styczność.

Wszystko zmieniło się, gdy Duch Święty "potężnie na niego zstąpił".

- Przeżyłem napełnienie Duchem Świętym tak potężne, że po prostu nie mogłem nie mówić. Wtedy zacząłem mówić językami, języki popłynęły - przyznaje.

Poczuł radość i nieraz modlił się w językach nawet przez dwie godziny.

Pastor przypomina też fragment z Dziejów Apostolskich 10,46, w którym czytamy, że Duch Święty manifestuje się także poprzez mówienie językami.

"I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy z Piotrem przyszli, że i na pogan został wylany dar Ducha Świętego; słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wielbili Boga".

Autor nagrania przypomina 1. Kor. 14 rozdział, gdzie czytamy: "Dążcie do miłości, starajcie się też usilnie o dary duchowe, a najbardziej o to, aby prorokować. Bo kto językami mówi, nie dla ludzi mówi, lecz dla Boga; nikt go bowiem nie rozumie, a on w mocy Ducha rzeczy tajemne wygłasza".

- Języki działają w ten sposób, że nie musi nikt mnie rozumieć, a ja w mocy Ducha rzeczy tajemne wygłaszam - zauważa.

Jak stwierdza, dar języków duchowo umacnia osobę, która go używa, bo czytamy: "kto językami mówi, siebie tylko buduje; a kto prorokuje, zbór buduje".

- Kiedy jesteś umocniony, to zaczynasz umacniać innych - stwierdza.

Na końcu nagrania, które można obejrzeć poniżej, Andrzej Stepanow modli się za osoby, które pragną zacząć używać daru języków.

Na podstawie: pbartosik.pl, andrzejstepanov.wordpress.com

REKLAMA