Pastor Andrzej Stepanow odpowiada na zarzuty po artykule na ChnNews.pl

Pastor Andrzej Stepanow odpowiada na zarzuty po artykule na ChnNews.pl

niedziela, 21 maj 2017 09:11
pastor Andrzej Stepanow pastor Andrzej Stepanow fot. Facebook

Andrzej Stepanow, pastor Kościoła Chrześcijan Wiary Ewangelicznej "Spichlerz" w Warszawie, odpowiada na listy, jakie otrzymał po ostatnim artykule na temat uwielbienia, który ukazał się na portalu ChnNews.pl.

Przypomnijmy, w kwietniowym artykule odniósł się do tego, jak należy traktować tańce, skakanie, głośne śpiewy czy elementy rockowe, jakie widać w niektórych kościołach i na chrześcijańskich konferencjach podczas uwielbienia Boga. Cały artykuł można przeczytać TUTAJ

Teraz po licznych listach, jakie otrzymał, pisze tak:

Po artykule na temat uwielbienia otrzymałem dużo pozytywnych opinii i to mnie cieszy - bardzo dziękuję. Jednocześnie otrzymałem listy, w których były zarzuty, że Bóg jest inny, niż to, jak Go opisuję.

Tłumaczono mi, że jego świętość odrzuca wszystko, co nie jest po jego myśli, zwłaszcza w tym, co dotyczy muzyki w kościele. Pisano, że gitary z przesterem brzmią demonicznie, Bogu to na pewno się nie podoba, a On uważnie przygląda się każdej nucie i instrumentom i płonie gniewem, widząc, kiedy coś nie zgadza się z jego standardem "świętości". Głównym argumentem było to, że w Biblii jest napisane, że Bóg to ogień trawiący i odrzuca wszystko, co się mu sprzeciwia. Wskazywano, że my, wierzący, musimy być wyczuleni na każdy przejaw bezbożności i tępić ją z całym radykalizmem, a Bóg nie jest tylko miłością. Na koniec usłyszałem, że straciłem radykalizm w sprawach Bożych.

Wiem, że wielu wierzących nie może się połapać w gąszczu nauczań z różnych opcji chrześcijańskich i dlatego piszę ten artykuł - by pomóc umocnić się, w prawidłowym patrzeniu na Boga.

Wielu chrześcijan uważa, że muszą być radykalni w życiu. I często ich radykalizm staje się narzędziem, które niszczy, zamiast budować. Radykalizm może być niewłaściwy - faryzeusze byli bardzo radykalni. Na tyle radykalni, że skończyło się to zabójstwem Jezusa. Im bardziej poznaję Biblię, tym więcej widzę. Kiedyś byłem radykalny po faryzejsku, wobec rzeczy, punktów, reguł. A teraz Bóg pokazał mi, że było to niewłaściwe, bo trzeba być radykalnym wobec tego, jaki jest obraz Jezusa. On sam o to walczył z faryzeuszami, którzy mieli fałszywy obraz Boga. Fałszywe wyobrażenie o Bogu zamordowało Mesjasza! Zachowanie i nauka Jezusa na tyle nie mieściły się w ich głowach, że ostatecznie zabili go.

Idee potrafią mordować. Nazizm, komunizm, inkwizycja - wszystko jest produktem jakiejś idei, myśli. Dlatego w Dziejach, drugim rozdziale w kazaniu Piotra powtarzało się dwa razy: zamordowaliście tego, który jest życiem. Pokutą było to, że musieli uwierzyć w Jezusa. Pokuta, metanoia, oznacza zmianę myślenia, wiedzy, w tym przypadku na temat Jezusa. To było grzechem Izraela - nie rozpoznali kim jest Jezus. Pozostałe grzechy były jakby w konsekwencji tego głównego grzechu - odrzucenia Jezusa. A odrzucili go, bo był przyjacielem grzeszników i celników.

Dla prawidłowego zrozumienia Biblii musimy mieć prawidłowy obraz Boga. Boga pokazał nam Jezus. Kto mnie widział, ten widział Ojca. Prorocy Starego Testamentu mieli niepełny obraz Boga, jakby widzieli jego cień i na tej podstawie tworzyli opis. My widzimy w pełni dzięki Jezusowi. Chrześcijanie nadużywają opisu Boga w stylu - ogień trawiący, sędzia sprawiedliwy itd.

Biorąc niepełne zrozumienie Boga ze Starego Testamentu, powodują zachwianie wiary w słabszych jednostkach. Nie chcemy wracać do groźnego Boga. List do Hebrajczyków 12,28 mówi, że Bóg jest ogniem trawiącym. Żeby zrozumieć ten opis Boga, musimy po pierwsze zrozumieć, że na krzyżu Jezus przyjął 100 procent gniewu i kary za nasze grzechy. Każdy, kto wierzy w Jezusa, nie doświadczy takiego gniewu. List do Rzymian 8,1 mówi tak: "Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie." Tamten fragment, wyrwany z takiego kontekstu, wykrzywia obraz Boga. A to jest pragnienie szatana numer 1 - zniekształcić obraz Pana.

Przeczytaj kilka wersetów wyżej i zrozumiemy o co chodzi.

List do Hebrajczyków 12,22:

"Lecz wy podeszliście do góry Syjon i do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego i do niezliczonej rzeszy aniołów, do uroczystego zgromadzenia i zebrania pierworodnych, którzy są zapisani w niebie, i do Boga, sędziego wszystkich, i do duchów ludzi sprawiedliwych, którzy osiągnęli doskonałość, i do pośrednika nowego przymierza, Jezusa, i do krwi, którą się kropi, a która przemawia lepiej niż krew Abla. Baczcie, abyście nie odtrącili tego, który mówi; jeśli bowiem tamci, odtrąciwszy tego, który na ziemi przemawiał, nie uszli kary, to tym bardziej my, jeżeli się odwrócimy od tego, który przemawia z nieba. Ten, którego głos wtenczas wstrząsnął ziemią, zapowiedział teraz, mówiąc: Jeszcze raz wstrząsnę nie tylko ziemią, ale i niebem. Słowa: "Jeszcze raz" wskazują, że rzeczy podlegające wstrząsowi ulegną przemianie, ponieważ są stworzone, aby ostały się te, którymi wstrząsnąć nie można. Przeto okażmy się wdzięcznymi, my, którzy otrzymujemy królestwo niewzruszone, i oddawajmy cześć Bogu tak, jak mu to miłe: z nabożnym szacunkiem i bojaźnią. Albowiem Bóg nasz jest ogniem trawiącym".

Bóg jest ogniem trawiącym dla tych, którzy odrzucili Jezusa! List do Hebrajczyków był pisany do Żydów, którzy w obliczu prześladowań wracali do judaizmu, odrzucając Jezusa. Tylko Jezus i jego zbawienie daje schronienie przed karą. To jedyny opis w Nowym Testamencie jako ognia trawiącego, poza tym Bóg jest pokazywany jako dobroć i miłość.

Kiedyś uczniowie chcieli spalić wioskę. Jezus powiedział do nich: "nie wiecie jakiego Ducha jesteście". Niszczycielski ogień nie jest cechą Bożego Ducha. Łk 9,52 mówi, że wysłał przed sobą posłańców. A ci w drodze wstąpili do wioski samarytańskiej, aby mu przygotować gospodę.

"Lecz nie przyjęli go, dlatego, że droga jego prowadziła do Jerozolimy. A gdy to widzieli uczniowie Jakub i Jan, rzekli: Panie, czy chcesz, abyśmy słowem ściągnęli ogień z nieba, który by ich pochłonął, jak to i Eliasz uczynił? A On, obróciwszy się, zgromił ich i rzekł: Nie wiecie, jakiego ducha jesteście. Albowiem Syn Człowieczy nie przyszedł zatracać dusze ludzkie, ale je zachować. I poszli do innej wioski".

Widzimy, że Jezus w ogóle nie utożsamił się z ogniem trawiącym. Wolał odejść i poczekać. Słowo "trawiący" w Liście do Hebrajczyków oznacza "niszczący". W Bogu nie ma niczego, co by chciało zatracać ludzi. Z Ewangelii Jana wiemy, że Samaria przyjęła ewangelię po spotkaniu Jezusa z kobietą przy studni. Takie jest serce Boga. Sprawiedliwość Boga jest najlepiej opisana w Rzymian 3,26:

"Dla okazania sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, aby On sam był sprawiedliwym i usprawiedliwiającym tego, który wierzy w Jezusa".

Bóg usprawiedliwia grzeszników. Nie potępia. To samo jest napisane w Rzymian 8,1. Bóg jest trzykroć święty. Nikt nie może do Niego przyjść. Dlatego łaską zbawieni jesteśmy. Łaska - z greki niezasłużona przychylność. Ale jego świętość objawia się w miłości, a nie w duchu potępiania i sądu. Teraz jest czas zbawienia. Sąd nastąpi przy końcu świata. A teraz miłość prowadzi do pokuty.

Święty, po hebrajsku "kadosh", znaczy inny. Kocha inaczej niż my, jest wierny, kiedy my nie jesteśmy. Daje nadzieję, kiedy my jej nie mamy. Ma plan, kiedy my go nie mamy. Kiedy rodzimy się na nowo, powinniśmy trwać w przemianie umysłu, szukając Jezusa. Odnowienie naszego umysłu powinno być skierowane na codzienne odnowienie obrazu Jezusa, który objawił nam pełnię boskości. I rozważanie na nowo tego, jak dużo otrzymaliśmy przez Jego doskonałą ofiarę na krzyżu. Nie ja i moje starania muszą być w centrum mojej wiary, a starania Jezusa. Nie mój radykalizm czyni mnie świętym, a jego radykalna miłość uświęca mnie.

Nie rozumiałem tego kiedyś tak jak teraz. Byłem za młody i wszystko widziałem cząstkowo. Wydawało się, że im bardziej odejdę od "światowej" rozrywki - teatru, kina, sportu, tym bardziej spodobam się Bogu. Odrzucenie hobby i zainteresowań niekoniecznie nam pomaga.

Pewien bardzo znany pastor powiedział mi, że jego lekarz kazał mu wrócić do jakiegoś hobby, bo zaczął mieć depresję. Ten pastor wierzy i praktykuje wypędzanie demonów i modli się o chorych. Założył kościoły w kilku europejskich stolicach. W służbie jest około 40 lat. A tu taka przypadłość. Brak hormonu szczęścia wymaga w jego przypadku pomocy chemicznej. A braki hormonalne powstały stąd, że zajmował się tylko służbą, kościołem i pastorowaniem, zaniedbując zwykle, życiowe radości.

To, jak widzę Boga teraz, uratowało już niejedną osobę przed religijną depresją i pomogło mojej rodzinie prowadzić szczęśliwe i radosne życie w Jezusie. Cieszę się z jego łaski i miłości jak nigdy dotąd.

Zobacz niesamowite uwielbienie Nowego Jorku! (WIDEO)

REKLAMA

Ostatnio zmieniany wtorek, 23 maj 2017 08:52

Reklama wideo

Please publish modules in offcanvas position.