REKLAMA

Chrześcijańscy liderzy reagują na śmierć Hugh Hefnera - twórcy "Playboya"

  • czwartek, września 28 2017
Hugh Hefner Hugh Hefner fot. YouTube

O śmierci twórcy magazynu erotycznego "Playboy", Hugh Hefnera, mówi cały świat, mimo że nie był to ani światowy przywódca ani artysta. Reagują także chrześcijańscy liderzy w Stanach Zjednoczonych.

Hefner zmarł w swojej rezydencji w Los Angeles wieku 91 lat. "Playboya" założył w 1953 roku. Był znany z rozwiązłości - prezentował się z urodziwymi młodymi modelkami młodszymi od niego o kilkadziesiąt lat.

Uważa się, że jego działalność to jeden z czynników, które doprowadziły do radykalnej zmiany obyczajowości i rewolucji seksualnej.

Również po śmierci Hefnera mówią o nim media, a na przykład w telewizji CNN jest ona wręcz tematem dnia.

Chrześcijańscy liderzy, rzecz jasna, nie pochwalają jego działalności. Wielu krytykuje jego spuściznę hedonizmu i wykorzystywania kobiet.

Jednym z nich jest popularny ewangelista Franklin Graham. Na swoim fanpage'u na Facebooku napisał:

"Hefner chciał być znany jako osoba odpowiedzialna za rewolucję seksualną. To otrzeźwiająca myśl. To była rewolucja w bezpośrednim buncie wobec Bożego Słowa i Jego praw".

W podobnym tonie wypowiedział się Russell Moore - przewodniczący komisji etyki i wolności religijnej Południowej Konwencji Baptystów.

"Śmierć każdego człowieka jest tragedią. Hugh Hefner nie stanowi wyjątku. Nie możemy jednak określić jego życia jako "sukcesu" czy "snu" (...) Hefner sprzedał ideę jakoby życie mężczyzny polegało na ilości majątku i orgazmów. Odrzućmy taki ideał sukcesu. Znajdźmy drogę, która przekracza grób. Jego imię to Jezus, ale to samotna ścieżka" - podkreślił.

Autor chrześcijańskich książek Lee Strobel ujawnił, że swego czasu podzielił się z Hefnerem ewangelią. Nie przyniosło to jednak pożądanego skutku.

"Dostrzegł znaczenie zmartwychwstania, ale nigdy nie zbadał dowodów" - wyjaśnił Strobel.

Inny autor książek i pastor Jarrid Wilson nie kryje oburzenia dziedzictwem, jakie pozostawił po sobie twórca "Playboya", a także tym, że niektórzy, niesłusznie, uważają go za "bohatera".

Napisał:

"Śmierć zawsze jest tragedią. Każde życie ma wartość. Ale niektórzy z was zachowują się tak jakby Hugh Hefner był bohaterem. Tymczasem on prostytuował kobiety dla zysku".

Wreszcie apologeta i głoszący dr Michael Brown przypomniał rzeczywistą, smutną spuściznę Hefnera i rewolucji seksualnej.

"Młodzi ludzie w wieku od 15-24 lat stanowią prawie połowę z 20 milionów nowych zakażeń chorobami przenoszonymi drogą płciową. Dwie na pięć aktywnych seksualnie nastolatek zaraziły się chorobą, która może powodować bezpłodność, a nawet śmierć. To jest rzeczywistość rewolucji seksualnej" - zauważył.

Spuściznę po Hefnerze uznaje za "tragiczną i okropną". Wzywa do rewolucji czystości.

Na podstawie: Hello Christian, Charisma News

Zobacz także: Zanim obejrzysz rozbieraną scenę...

REKLAMA

REKLAMA