Warszawa

-1°C

    Katoliccy łowcy zwiedzeń wzięli na cel Marcina Zielińskiego

    Katoliccy łowcy zwiedzeń wzięli na cel Marcina Zielińskiego

    sobota, 06 październik 2018 08:17
    Marcin Zieliński Marcin Zieliński fot. Facebook/Marcin Zieliński

    "Fałszywy charyzmatyk zdemaskowany" - głosi film poświęcony znanemu charyzmatykowi Marcinowi Zielińskiemu. Film został opublikowany przez katolicką stronę zwiedzeni.pl i jest komentowany w sieci.

    Lista zarzutów wobec Marcina jest długa, a mają je popierać głosy osób, które w przeszłości uczęszczały do Wspólnoty Uwielbienia Głos Pana w Skierniewicach, gdzie jest on liderem. O zdanie poproszono także egzorcystę czy "ekspertów". Zieliński został przedstawiony w filmie wyłącznie w negatywnym świetle. Wideo jest bardzo długie i jego stworzenie kosztowało z pewnością dużo czasu i wysiłku.

    Uwaga. Artykuł ma charakter informacyjny i nie musi odzwierciedlać poglądów redakcji.

    W pierwszej kolejności autorzy zaczęli od oskarżeń o to, że Zieliński czerpie z posług Kościołów protestanckich i zielonoświątkowych i wprowadza ich elementy do Kościoła katolickiego.

    - To, co mnie zaniepokoiło, to przemycanie w sprytny sposób protestanckich naleciałości do naszego Kościoła katolickiego. No i charakterystyczna cecha na tych uwielbieniach - spontaniczność w wyrażaniu Bogu chwały - wznoszenie rąk, machanie flagami,
    klaskanie, taniec - mówi osoba podpisana jako były członek wspólnoty Głos Pana w Skierniewicach.

    - Ten człowiek nie wie, o czym mówi. Cały czas jest skupiony na nauce protestanckiej i realizuje żelaźnie, konsekwentnie swój plan. Wciela to wszystko w życie w naszym Kościele katolickim i głosi herezje - grzmi z kolei Maciej, który miał przez
    6 miesięcy uczęszczać na spotkania wspólnoty Głos Pana.

    Twórcom wideo nie podobają się związki Marcina z, jak to okreśkono, niosącymi "szatańskie zwiedzenie" ewangelicznymi posługującymi takimi jak Randy Clark, Bill Johnson czy Heidi Baker.

    W filmie pokazano jego zdjęcia Marcina z posługującymi. Wypomniano mu także promowanie książek m.in. Clarka. Kościół Bethel Billa Johnsona określono jako "sektę".

    Elementów poddanych krytyce jest jednak więcej. Charyzmatykowi zarzucono również, że nakłada ręce na głowy obmadlanych osób, co ma być zarezerwowane tylko dla "kapłanów".

    Samo nakładanie rąk (praktykę powszechnie stosowaną w Nowym Testamencie) powiązano z hinduistycznym gestem "shaktipat" i energią kundalini.

    Zielińskiemu za pragnienie dokonywania uzdrowień i wskrzeszeń w imieniu Jezusa zarzucono zaangażowanie w "techniki okultystyczne", bo, jak uzasadniono, to w okultyzmie występuje "wzrastanie na poziomach energetycznych czyli zwiększanie swojej łączności z energią kosmiczną". To słowa Anny Kuraś - absolwentki Karmelitańskiego Instytutu Duchowości.

    Twórcy filmu zaznaczają, że wobec krytyki, jaka pojawiła się w środowiskach katolickich wobec takich posługujących jak Randy Clark, Todd White czy Heidi Baker, Marcin Zieliński zajął stanowisko na Facebooku, w którym, ich zdaniem, uciekł się do "manipulacji i kłamstw".

    "Poparł działalność Heidi Baker, przytaczając argumenty świadczące o jego niebywałej głupocie" - obraża charyzmatyka główny mówca w filmie.

    W wideo wypowiadają się też osoby, które doświadczyły duchowych zjawisk, przez niektórych uznawanych za kontrowersyjne.

    - Pojawiły się drgawki. Nie wiedziałem, co się dzieje. To nie było zależne ode mnie. Część mojego ciała była jakby porażona prądem - mówi Artur, który przez 4 miesiące miał uczestniczyć w spotkaniach "Głosu Pana".

    Autorom nie podobają się także "hałaśliwe uwielbienia pozbawione poszanowania dla najświętszego sakramentu". Krytykują, jak to określono, "pseudomówienie językami i pogoń za znakami i cudami".

    Są oburzeni tym, że członkowie wspólnoty Głos Pana "wzorują się na protestanckich mówcach i powtarzają heretyckie nauczania, odchodząc od prawdy Ewangelii i nauczania Kościoła". Nazywają tę wspólnotę "sektą", która zmierza "w kierunku protestanckim i zielonoświątkowym".

    Pod lupę wzięto także stosunek Marcina Zielińskiego do Maryi (jej obraz i figury stale towarzyszą osobom występującym w dokumencie). Główny mówca w dokumencie Marcin Remisiewicz stwierdza, że "Pan Bóg w swojej miłości dał nam niezawodny sposób oceny czy dana posługa przybliża wiernych do Jezusa Chrystusa i czy pochodzi od Ducha Świętego". 

    - Należy przyjrzeć się, jaki stosunek ma posługujący do Matki Najświętszej. Czy Matka Boża jest darzona głęboką i najwyższą czcią, czy odprawiane jest prawdziwe i szczere nabożeństwo do Matki Bożej oraz czy Najświętsza Dziewica ma swoje
    stałe i honorowe miejsce w życiu codziennym. Tylko prawdziwe i godne zaproszenie Matki Najświętszej do życia osobistego i życia wspólnoty daje gwarancję Ducha Świętego - stwierdza Remisiewicz.

    Dodaje, że "szatan ogromnie nienawidzi Matki Bożej, a tych, których wciera w swoje szeregi, w pierwszej kolejności chce nakłonić do lekceważenia i odrzucenia Matki Najświętszej".

    Jak wynika z zeznań byłych członków wspólnoty Głos Pana, Matki Boskiej tam brakuje i jest ona postrzegana jedynie jako osoba, która urodziła Chrystusa, a nie jako "Matka Kościoła".

    - Jeśli wspominano o Matce Bożej, to były to tylko jakieś krótkie zdania. Nie była oddana jej cześć taka, jaka się Matce Bożej należy - mówi jeden ze świadków.

    Nie było też pieśni skierowanych do Maryi ani różańca.

    - Tam o Maryi się nie mówi. A jeśli się mówi, to tak, żeby pokazać osobę, nie królową, nie panią wszechświata, nie królową aniołów, uwielbienia - mówi Jacek, mgr teologii, który "weryfikował nauczania Marcina Zielińskiego".

    Również w kontekście samego Zielińskiego stwierdzono, że nieodpowiednio Maryję tytułuje.

    - Gdy o niej mówi, to mówi, bo musi po prostu coś powiedzieć, ale to nie jest tak, jak powinno być - relacjonuje kolejny były członek wspólnoty.

    - Tam jest nawet agresja do Matki Bożej. Dziewczyna powiedziała mi tam, żebym wyrzucił te bzdurne modlitewki - wspomina Maciej i dodaje, że "Zieliński nie jest maryjny". Apeluje, by nikt nie dał się "nabrać" w tej sprawie. 

    Jak stwierdził, pewnego razu odwiedził charyzmatyka w domu i nie zauważył tam figurki ani obrazka Matki Boskiej.

    Głos w tej sprawie zabrał także "egzorcysta, duszpasterz" ks. prał. Marian Rajchel, który stwierdził wręcz, że "obecność Maryi to kryterium prawdziwości modlitwy i wiary" i że to "przez Matkę idziemy do Ojca".

    Przypomnijmy, że Jezus powiedział, że "nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie". (J. 14,6).

    Według twórców filmu, po tym, jak pojawiły się zarzuty o brak nauczań o Maryi i o brak maryjności samego Marcina, we wspólnocie wygłoszono serię nauczań o Matce Boskiej. Zdaniem autorów, wskazuje to na "fałszywą maryjność na pokaz", która miała na celu uciszenie "niewygodnych głosów".

    O tym, co Zieliński wówczas mówił, pisaliśmy tutaj:

    Sola scriptura, wniebowzięcie Maryi - Marcin Zieliński zabrał głos

    Jak zauważono, później na rynku w Skierniewicach wspólnota Głos Pana zawierzyła się Matce Boskiej.

    Co ciekawe, jak słyszymy, później zrealizowano serię 10 filmów "Maryja oczami faceta", w których Marcin Zieliński wypowiada się na jej temat.

    "Dzięki tej publikacji Marcin Zieliński zyskał bardzo dużą wiarygodność i rozpoznawalność, a także umocnił swój wizerunek jako osoby maryjnej" - podkreślono.

    W filmie zarzuca się ponadto Zielińskiemu posiadanie "próżnego ego" z powodu zamieszczanych przez niego na Facebooku wspólnych zdjęć z celebrytami.

    Oskarża się go o to, że jego nauczania nie są zgodne z Pismem Świętym i z Magisterium Kościoła katolickiego.

    Określa się go jako wychowanego "na kartach protestanckiej Ewangelii, zafascynowanego zielonoświątkowym przebudzeniem".

    Według osób wypowiadających się na wideo, głosi on także tzw. "ewangelię sukcesu". Niewiele mówi o cierpieniu i krzyżu, zbawieniu i sakramentach, a głosi wiele o uzdrowieniu i o tym, by "prosić, a będzie nam dane".

    Twórcy twierdzą, że Marcin głosi "brednie i herezje", które "ubliżają Bogu".

    Stwierdzają, że przebieg prowadzonych przez niego spotkań nie jest zgodny z wytycznymi kościelnymi. Podają też w wątpliwość uzdrowienia na tych spotkaniach. Mówią o "zbiorowej psychozie".

    "Jedyne, co występuje, to chwilowe ozdrowienia pod wpływem emocji oraz fizyczne uzdrowienia czynione mocą złego ducha, które kończą się powrotem choroby lub powstaniem nowej, o spustoszeniu duchowym nie mówiąc" - podkreśla się.

    Tych, którzy nie zgadzają się z negatywnymi opiniami na temat Zielińskiego, na filmie określa się jako "ignorantów, niedojrzałych, mających zaburzenia umysłowe i duchowych kaleków".

     Autorzy odnoszą się również do motywacji Marcina.

    Jak twierdzą, "zasmakował on rangi sławy i rangi celebryty", "upaja się tym, że uzdrawia ludzi i naucza tłumy", "nawiązał liczne znajomości z wpływowymi osobami", "odnosi korzyści finansowe" oraz "wszelkimi sposobami broni się przed utratą pozycji".

    Podają w wątpliwość autorytet księży, którzy go popierają i przypominają, że "księża są tylko ludźmi".

    Wśród powodów, dla których część duchownych popiera jego posługę, wymieniają "ignorancję" i brak rozeznania, czerpanie korzyści z przyciągania wiernych na spotkania prowadzone przez Marcina czy to, że księża ci zostali "oszukani i okłamani".

    "Stwierdzenie, że Marcin Zieliński jest promowany przez księży wcale nie oznacza, że jego działalność jest dobra i bezpieczna" - podkreślił Marcin Remisiewicz.

    Na koniec zaapelował do duchownych o to, by zachowali ostrożność.

    Wspomniany film można obejrzeć tutaj.

    REKLAMA

     

    Ostatnio zmieniany niedziela, 14 październik 2018 17:23

    Please publish modules in offcanvas position.