E. Górniak o pandemii i globalistach. "Dopóki żyję, nie dam się zaszczepić"

E. Górniak o pandemii i globalistach. "Dopóki żyję, nie dam się zaszczepić"

sobota, 09 maj 2020 09:17
Edyta Górniak Edyta Górniak kadr programu telewizji wRealu24, YouTube

Edyta Górniak deklaruje, że jest gotowa nawet na śmierć, byle nie zostać zaszczepiona na koronawirusa. Jej zdaniem, za obecne wydarzenia związane z pandemią odpowiedzialni są globaliści.

Piosenkarka w programie telewizji wRealu24 na YouTube wyraziła ubolewanie z powodu strachu, jaki przy udziale mediów, opanował społeczeństwo w związku z Covid-19.

Według niej, w obecnej sytuacji powinno się w większym stopniu promować zdrowy tryb życia.

- Bardzo smutne jest to, że świat został zaprasowany żelazkiem, że bezwzględnie zapędzono ludzi, kazano im się bać, zamiast ich podtrzymać na duchu, zamiast uświadamiać ich w sposób rozsądny. Mam wrażenie, że zostaliśmy zastraszeni - stwierdziła.

Odniosła się do przypuszczeń, a nawet założeń, że jesienią spodziewana jest druga fala epidemii. Według niej, jest to podejrzane.

- Skąd byśmy to wiedzieli dzisiaj? Dzisiaj możemy to wiedzieć chyba tylko wyłącznie wtedy, jeśli ktoś już sporządził scenariusz na to, że tak dokładnie przeprowadzi nas przez ten rok, bo tak mało niby ciągle wiemy o tym wirusie, że trudno przewidzieć, ile on będzie trwał - zauważyła.

Górniak ma wątpliwości co do tego, że Bill Gates jedynie gdybał przewidując pandemię.

- Może to nie jest gdybanie, tylko zaplanowanie. Mogliśmy przypuszczać, że on jest takim jasnowidzem - stwierdziła.

Jej zdaniem, obecne wydarzenia nie są dziełem przypadku. Na pytanie, o to, kto może stać za tym wszystkim, odpowiedziała, że według niej są to globaliści.

Nie podzieliła się jednak z widzami wszystkimi swoimi przemyśleniami na ten temat, bo, jak wyjaśniła, nie chce "pogrążyć ludzi w jeszcze większym smutku".

Piosenkarka wyraziła pogląd, że ludzie "świadomi" stanowią większe zagrożenie dla "światowych liderów" w przeciwieństwie do masy ludzi nieświadomych, którzy "potulnie wykonają polecenia" i którym łatwiej jest "dyktować warunki życia".

Górniak jest zdania, że ktoś ma cel w zastraszaniu ludzi i "zagraniu na podstawowym korzennym instynkcie przeżycia".

- Myślę, że jest to związane z tym, żeby zrobić przymusowe szczepienia - stwierdziła.

Zadeklarowała stanowczo, że "dopóki żyje, nie da się zaszczepić".

- Jeśli to będzie przymusowe, to przysięgam Państwu, jak tutaj jestem, że wolę odejść z tego świata, niż pozwolić komukolwiek wstrzyknąć w mój organizm cokolwiek, czego ja nie znam i nie posiadam wiedzy, żeby móc analitycznie pójść do laboratorium i faktycznie sprawdzić, co zostaje wprowadzone do mojej krwi - oświadczyła.

Zapowiedziała, że nie tylko sama się nie zaszczepi, ale i nie pozwoli na to swojemu dziecku.

- Jeśli będzie to oznaczało zagładę dla nas, to trudno. Mam do tego bardzo radykalne podejście, zawsze byłam przeciwna szczepieniom - wyjaśniła.

Górniak nie boi się przyczepienia jej łatki "antyszczepionkowca".

- Jeśli mamy mieć poczucie ludzkiej godności... już nie chcę się odnosić do Biblii, do tego, że mamy wolną wolę, ale jeśli mamy być ludźmi, a nie cyborgami, to żyjmy najmądrzej, najbezpieczniej, odpowiedzialnie oczywiście za siebie, za innych, najlepiej, jak potrafimy. Natomiast ja zawsze byłam przeciwna jakiejkolwiek chemii - dodała.

Jak mówi, sama rzadko przyjmuje tabletki, czasem bierze witaminy.

- Uważam, że należy dbać o witalność, zdrową krew w sposób naturalny. Robię to i mam bardzo dużą wiedzę w tym zakresie. (...) Wszystko to, co urodziła ziemia, to jest to, co Pan Bóg nam podarował i to jest zdrowe i naturalne, a wszystko to, czego ziemia nie urodziła, nie jest naturalne - wyjaśniła.

Do tej kategorii zaliczyła także paczkowaną żywność.

Odnosząc się do argumentu, zgodnie z którym szczepienia "do tej pory zawsze ratowały życie", stwierdziła, że prowadząc taki, a nie inny styl życia, jest "bardzo zdrową osobą".

- Jeżeli uważam na to, co jem, to tym bardziej będę uważała na to, co ktoś chciałby mi wstrzyknąć do krwi. Powiem to jeszcze raz: nie mam możliwości weryfikacji i nie mam też wiedzy, która pozwoliłaby mi rozumieć, co zostałoby mi wstrzyknięte - powiedziała.

Jak zauważyła, jest to kwestia tego czy chcemy komuś wierzyć czy ta szczepionka uratuje życie czy też nie.

Edyta Górniak oświadczyła, że zdaje sobie sprawę z tego, że może nastąpić społeczne odizolowanie osób, które nie zdecydują się zaszczepić na Covid-19.

- Wiem, że tak może być, że to wymuszanie na nas może polegać na tym, że ktoś nie dostanie prawa jazdy, jeśli nie wykaże kart szczepień i tak dalej. No to najwyżej będę musiała się odizolować od społeczeństwa. Trochę byłoby smutno, bo kocham ludzi. (...) Jeśli pozwolą mi prezydent, premier, w ogóle globaliści żyć dalej, to ja bardzo chętnie jeszcze chwilę pożyję, tylko chciałabym żyć tak, jak żyłam dotąd - rozsądnie, ale odważnie, według tej świadomości, którą nabrałam, patrząc na przykład mój i moich najbliższych, co należy robić, żeby być bezpiecznym - powiedziała.

Zwróciła uwagę, że szczepienia mogą wywołać "różne reakcje organizmu". Zostawiła też pewne niedopowiedzenie...

- A może te szczepienia... Nie chcę tutaj mówić za dużo... Bo wiecie Państwo, co mogłabym powiedzieć... - stwierdziła, zostawiając domysł co do dalszej części swojej wypowiedzi.

Jeszcze raz podkreśliła, że ani ona ani jej syn kategorycznie nie zgodzą się na szczepienia.

- Jeśli będą chcieli nas za to rozstrzelać, no to nas rozstrzelają - dodała.

REKLAMA

Reklama wideo

REKLAMA

Please publish modules in offcanvas position.