Pastor umarł i ożył po 15 minutach!

Pastor umarł i ożył po 15 minutach!

niedziela, 02 luty 2020 16:33
pastor Christopher Wickland z członkami rodziny pastor Christopher Wickland z członkami rodziny fot. Christopher Wickland/Facebook

Chris Wickland, pastor kościoła zielonoświątkowego w miejscowości Fareham w Wielkiej Brytanii, ponownie ożył po 15 minutach. Wierzy, że to przez moc modlitwy.

Wickland, 47-letni ojciec pięciorga dzieci, bawił się w parku, skacząc na trampolinie z trójką ze swoich pociech. Ale kiedy poszedł do szatni, zaczął źle się czuć i wymiotować. Nagle upadł. Niedługo potem rozpoczęto reanimację. W tym czasie jego dzieci stały przy nim i modliły się, by przeżył.

Wickland trafił do szpitala w Southampton. Tam lekarze poinformowali jego żonę Tracey, że Chris nie żył przez 15 minut. Ostrzegli ją także, że jeśli przeżyje, to jego serce i mózg będą trwale uszkodzone.

Gdy Tracey to usłyszała, skontaktowała się ze wstawiennikami i poprosiła ich o modlitwę.

"Napisałam o tym na Facebooku. To niesamowite, bo setki ludzi z całego świata skontaktowały się ze mną i powiedziały mi, że modlą się za Chrisa" - mówi serwisowi "MailOnline".

Wickland pozostawał w stanie śpiączki farmakologicznej przez prawie 48 godzin aż wybudził się w niedzielę rano, akurat w czasie, gdy w jego kościele trwało nabożeństwo.

Gdy już doszedł do siebie, przyznał, że był zszokowany, że nie żył przez 15 minut.

"Osoba z karetki pogotowia powiedziała, że przez 24 lata swojej pracy nigdy nie widziała, by ktoś powrócił do życia po czwartym wstrząsie elektrycznym serca. Całe to zdarzenie było cudem. Bardzo dziękuję za profesjonalną reakcję ekipie, która mnie reanimowała" - napisał.

Jak stwierdził, nikt nie wie, dlaczego w ogóle doszło u niego do ataku serca, tym bardziej, że prowadzi zdrowy i aktywny tryb życia.

"Widziałem wiele cudów i to stało się dzięki mocy modlitwy. To cud, który zawdzięczam Bożej opatrzności i bardzo szybkiemu działaniu pewnych osób. (...) Moja wspólnota i inni chrześcijanie na świecie również się modlili. Cała ta moc została zgromadzona, by utrzymać mnie przy życiu. Nie chodzi o to, że mam szczęście, a to, że jestem błogosławiony" - oświadczył.

Podkreślił, że po tym zdarzeniu kilkakrotnie przechodził badania i nie wykazały one u niego nieprawidłowości. Lekarze nie mogą w to uwierzyć!

Na podstawie: Charisma News, Daily Echo, Mail Online

REKLAMA

Reklama wideo

REKLAMA

Please publish modules in offcanvas position.