Warszawa

11°C

    Chrześcijanie modlili się za niego w... meczecie. Zobacz, co się stało! (WIDEO)

    Chrześcijanie modlili się za niego w... meczecie. Zobacz, co się stało! (WIDEO)

    poniedziałek, 22 sierpień 2016 16:59
    uzdrowienie w meczecie w Syrii uzdrowienie w meczecie w Syrii fot. CBN News

    Niezwykłe! To pokazuje, że Bóg nie jest ograniczony nawet przez mury meczetu.

    Saeed Ziadah jeszcze przed rozpoczęciem wojny domowej prowadził niewielki kościół w Syrii. Dzielił się wiarą z muzułmanami, mimo że nie należało to do bezpiecznych zajęć i groziło nawet śmiercią.

    Jego modlitwy przynosiły wspaniałe owoce, także gdy szli rozmawiać o Jezusie w meczecie.

    Ekipa amerykańskich chrześcijańskich dziennikarzy była świadkiem, jak doszło tam do uzdrowienia.

    Po modlitwie Saeeda i innych chrześcijan w imieniu Jezusa, o cudzie zaświadczył mężczyzna, którego kolano źle funkcjonowało po złamaniu. Jezus zadziałał i mężczyzna zaczął radośnie biegać!

    - Rozdawaliśmy Biblię i film "Jezus". Rozmawialiśmy też o tym, jak ważna jest wiara w Pana Jezusa Chrystusa. To była wspaniała i niezwykła służba. Wielu muzułmanów przyjmowało Jezusa jako swojego Zbawiciela - wspomina Saeed.

    Potem wybuchła wojna, a dżihadyści zaczęli prześladować chrześcijan.

    Saeed razem ze swoją żoną Raną uciekł najpierw Rosji, a następnie do norweskiego miasta Finnsnes, za Kołem Podbiegunowym.

    Myśleli, że będą tam bezpieczni. Wiedzieli bowiem, że większość zachodnich krajów uznaje wolność słowa i religii.

    Saeed dzielił się Chrystusem w mediach społecznościowych. Porównywał też biblijne nauki z doktryną Koranu. Jego doświadczenia z Syrii sprawiły, że chciał ostrzec Norwegów przed zagrożeniami wynikającymi z islamu.

    - To rozzłościło niektórych muzułmanów z Norwegii albo spoza niej. Zaczęli wysyłać mi pogróżki za pośrednictwem Facebooka. Mówili, że są blisko - tłumaczy Saeed.

    Ostrzegali go też, że dżihadyści mieszkają w ośrodku dla uchodźców, w którym przebywał z żoną i mogą go łatwo zabić, jeśli nie przestanie publikować swoich przekonań w Internecie.

    - Nie przestałem pisać na Facebooku, bo wierzę w wolność słowa i moc Słowa Bożego. Świat zachodni musi wiedzieć, co znajduje się w Koranie. Świat jest w kłopotach i chaosie z powodu radykalnych muzułmańskich nauk. Wiele z nich przychodzi do Europy i Ameryki. Czy ci ludzie zintegrują się ze społeczeństwem, wciąż popierając wersety z Koranu, które zachęcają do przemocy i nienawiści i są przeciwko prawom kobiet? - pyta Saeed.

    W końcu poprosił o pomoc policję. Ta podkreśla, że traktuje pogróżki wobec niego poważnie. Przekazała mu też urządzenie GPS, by dał sygnał w razie, gdyby znalazł się w niebezpieczeństwie. Wtedy policjanci mają szybko zareagować.

    Saeed i Rana nie ukrywają się. Regularnie wychodzą na ulice, spotykają nowych przyjaciół i dzielą się miłością Chrystusa z innymi imigrantami.

    Wierzą też, że Norwegowie powrócą do wiary w Chrystusa i nie pozwolą, by "inne kultury i religie zniszczyły ich społeczeństwo".

    To ta wiara i miłość do ludzi inspiruje Saeeda, by nadal mówił o Chrystusie innym.

    Reportaż na ten temat (w jęz. angielskim) poniżej. Widać na nim między innymi wspomniane uzdrowienie w syryjskim meczecie po modlitwie Saaeda i innych chrześcijan.

    Źródło: CBN News

    Zobacz także: Były muzułmanin o swoim nawróceniu do Jezusa: to była najboleśniejsza rzecz

    REKLAMA

    Dodaj komentarz


    Please publish modules in offcanvas position.