Wlk. Brytania: lekarzom zalecono, by nie nazywali kobiet w ciąży "matkami"

  • czwartek, Lut 02 2017
Wlk. Brytania: lekarzom zalecono, by nie nazywali kobiet w ciąży "matkami" fot. Pixabay.com

To, co dzieje się w Wielkiej Brytanii, przekracza wszelkie granice. Kobiety w ciąży mają nie być nazywane... matkami.

Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne (BMA) zaleciło, by nie robiło tego 160 tys. jego członków. Zamiast "matkami" spodziewającymi się dziecka kobiety ciężarne mają być przez nich nazywane "ludźmi w ciąży".

W ten sposób stowarzyszenie chce uniknąć urażenia lub wyobcowania "transpłciowych rodziców".

Zalecenie dla lekarzy w szpitalach i przychodniach wystosowano kilka tygodni po tym, jak Brytyjczyk, który urodził się jako dziewczynka, ale zmienia płeć, wstrzymał się z operacją, by urodzić najpierw dziecko.

20-letni Hayden Cross jest w czwartym miesiącu ciąży i według prawa jest mężczyzną. Został już poddany terapii hormonalnej, ale nie przeprowadzono u niego jeszcze operacji zmiany płci.

Według "Daily Mail", obecnie nie ma innych znanych przypadków osoby ciężarnej zmieniającej płeć w Wielkiej Brytanii.

Mimo to, BMA nalega, by lekarze przestali używać słowa "matka", mówiąc o ciąży i w ten sposób "wspierali różnorodność".

"Zdecydowana większość ludzi, którzy zaszli w ciążę albo urodzili, identyfikuje się jako kobiety. Są jednak także mężczyźni inter- i transseksualni, którzy mogą zajść w ciążę" - wskazano.

Zalecenie, jak można się było spodziewać, spotkało się z krytyką.

Obrończyni praw kobiet Laura Perrins określiła je jako "antynaukowe, antykobiece i antymatczyne".

- Każdy lekarz wie, że tylko kobiety mogą mieć dzieci. Mówienie inaczej jest obraźliwe i niebezpieczne. To obrazi kobiety w całym kraju i jest przykładem tego, jak większość kobiet jest obrażana z powodu wyraźniej mniejszości - powiedziała.

Również konserwatywny deputowany Philip Davies jest oburzony. Zalecenie BMA nazwał "całkowicie absurdalnym".

- Skoro nie można nazwać kobiety w ciąży matką spodziewającą się dziecka, to do czego ten świat zmierza? - obruszył się.

A na tym nie koniec zaleceń Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego.

Sugeruje ono lekarzom, by w odniesieniu do osób transpłciowych nie używali wyrażeń "urodzona jako mężczyzna" albo "urodzony jako kobieta", ponieważ rzekomo "zbytnio upraszczają one kompleksowość tematu".

Z tych samych powodów nie powinni też mówić "biologiczny mężczyzna" czy "biologiczna kobieta". Zamiast tego mają stwierdzać, że dana osoba została "przypisana" jako mężczyzna albo kobieta przy narodzinach.

- To smutne, że społeczeństwo jest popychane w tym kierunku. Bóg stworzył nas jako mężczyzn i kobiety, a matki inaczej odnoszą się do swoich dzieci niż ojcowie. To postanowienie przyczyni się do dezorientacji ludzi, jeśli chodzi o istotną rolę matek w wychowaniu dzieci - mówi Michael Nazir-Ali - były biskup Rochester.

Z kolei katolicki biskup Portsmouth, Philip Egan, uznał to za "jeszcze jeden przykład kontrolowania naszych myśli i tego, co mówimy".

Głos zabrała także Heather Ashton z grupy TG Pals wspierającej ludzi transpłciowych.

- Wiemy, że biologiczne kobiety są w ciąży, ale ludzie transpłciowi również. To wielki krok na rzecz zapobiegania dyskryminacji wobec nich.

Zmiana terminologii może być tylko czymś pozytywnym dla każdego, kto chce zostać rodzicem i ma prawo, by nim zostać - stwierdziła.

"Daily Mail" dowiedział się także, że brytyjskie ministerstwo zdrowia wydało zalecenie, by transseksualistki (urodzone jako mężczyźni) były z założenia umieszczane na szpitalnych oddziałach dla kobiet. Podobnie transseksualiści (urodzeni jako kobiety) powinni trafiać na męskie oddziały.

"Ludzie transseksualni powinni być kwaterowani zgodnie ze swoim wyglądem - tym, jak się ubierają, jakie mają nazwisko i jakich używają aktualnie zaimków. Nie zawsze musi to zgadzać się z fizycznym wyglądem klatki piersiowej czy genitaliów" - brzmi pismo skierowane do szpitali.

W tej chwili w Wielkiej Brytanii działają 53 fundacje i grupy promujace prawa osób transpłciowych. Wiele z nich otrzymuje publiczne fundusze.

Setki tysięcy funtów przeznaczanych jest na badania nad tym, jak zwykłe słowa, takie jak "chłopcy i dziewczyny", mogą "wykluczać" osoby transpłciowe.

Zobacz także: Nie do wiary! Ta kobieta twierdzi, że tak naprawdę jest... kotem (WIDEO)

REKLAMA